Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi

Jestem kobietą pracującą, żadnej pracy się nie boję. Obecnie jeżdżę na taryfie i jestem… posłanką

Dojeżdżam do wyborców, bo ludzi dziś nie stać na podróże. Jeżdżę w teren i osobiście załatwiam ich sprawy. Słyszałam, że na spotkania z niektórymi posłami z Pomorza obywatele muszą czekać po kilka tygodni. Do mnie wystarczy zadzwonić i przyjadę. To działa, ludzie wybrali mnie przecież na drugą kadencję.

Pomyślałam se, że czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym. Postanowiłam jeździć taryfą. Zabieram ludzi ze słupka i rozwożę. Przeważnie za darmo bo i tak sejm płaci. Co to się Panie wtedy ludziska dziwują! Ja zaś mam radochę niemiłosierną a i nasłucham się aż głowa pęka.

Czasami to trzeba nawet za prywatne pieniądze gdzieś pojechać. Na przykład we wtorek byłam w Nowym Dworze Gdańskim na spotkaniu z trzema interesantami, którzy chcą wykupić mieszkania od byłych PGR-ów. Potem pojechałam do Sztumu, gdzie czekało na mnie dwóch interesantów. Oni mają kłopot z uzyskaniem dopłat do ziemi. A po południu dotarłam do biura w Gdańsku. A dziś jadę do Sejmu samochodem.

——-

A teraz uwaga miłe czytaczki i czytacze: od tej pory najzabawniejsze komentarze będę cytował na antenie naszego nowego podcastu „Aplauz i zaakceptowanie”. Najzabawniejszy komentarz zostanie nagrodzony !!!

7 myśli nt. „Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi

  1. Tomek

    Pomóżmy tym biednym ludziom! Byle taryfa nie wystarczy, żeby „spalić” tyle kasy.Naród ich potrzebuje, nie można dopuścić, by tyle czasu spędzli za kółkiem. Moja propozycja: Ferrari F50, albo Lamborghini Diablo.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.