Home > Polityka > Czy umiemy (jeszcze) z sobą rozmawiać?

Czy umiemy (jeszcze) z sobą rozmawiać?

Wczo­ra­jsza dyskusja (kłót­nia?) pomiędzy Bogu Ducha winną, moon5 a resztą gości mego bloga jest doskon­ałym przykła­dem tego jak to umiemy z sobą roz­maw­iać. Znalazły się oczy­wiś­cie głosy racjon­alne, wyważone ale w mojej oce­nie były w mniejs­zości. Prze­ważały emocje.

Na moim blogu bywa prze­ważnie kul­tur­al­nie. Czego nie można powiedzieć o ogóln­o­dostęp­nych forach Gazety, TVN24, Wp, Onetu czy nie wspom­i­na­jąc o mnogich blo­gach. Rzadko kiedy dochodzi do jakiejkol­wiek, mery­to­rycznej dyskusji. Wirtu­alne rękoczyny, obrzu­canie się błotem, wyzy­wanie od faszys­tów, komuchów i Trolli.

Stąd moje tytułowe pytanie.

Nie chodzi tylko o sieć. Dzieje się tak również w realu. Wystar­czy, że pod­czas spotka­nia towarzyskiego, ktoś okaże się “innowiercą”. Tem­per­atura spotka­nia gwał­townie rośnie. Cudem nie dochodzi do rękoczynów.

Zapy­tam was: Ilu z was ma przy­jaciół, zna­jomych, członków rodzinny, zwolen­ników PiS z którymi roz­mawia na tem­aty poli­ty­czne? Z którymi w ogóle jeszcze roz­mawia? Dodam, że sam nie jestem święty. Po wygranej PiS moja zna­jo­mość z paroma osobami niestety urwała się.

I oto właśnie chodzi tym tam na górze.

ps. Za wikipedią: Dziel i rządź (łac. Divide et impera) — stara i prak­ty­czna zasada rządzenia pole­ga­jąca na wznieca­niu wewnętrznych kon­flik­tów na pod­bitych ter­e­nach i wys­tępowanie jako roz­jemca zwaśnionych stron. Jako pier­wsi zas­tosowali ją Rzymi­anie na półwyspie Apenińskim (pod­pisy­wali umowy między pod­bitymi prow­inc­jami, a prow­incje nie mogły pod­pisy­wać umów między sobą, przez to prow­incje nie mogły się zjed­noczyć aby pokonać Rzymian).

 

 

 

 

Categories: Polityka Tags:
  1. Sierpień 31st, 2007 at 09:03 | #1

    Tak jest. Więk­szość ludzi na świecie nie umie ze sobą roz­maw­iać. Wystar­czy wyjść na ulicę i stanąć na przys­tanku. Ale to wynika też z braku kul­tury oso­bis­tej innych osób, z którymi w wielu przy­pad­kach nie da się roz­maw­iać normalnie.

  2. John Cooper
    Sierpień 31st, 2007 at 09:10 | #2

    Dobra notka, niestety tak bywa, i w moim wypadku też tak jest, jak mi pod­skoczą emocje, to uży­wam najbardziej prostac­kich zagrań…

  3. lcc
    Sierpień 31st, 2007 at 09:16 | #3

    KOmen­tarz SNOLa pro­ponuję włączyć do postu jako motto. Bo to _zawsze_ wina “ONYCH”, “JA” jestem dysku­tan­tem doskon­ałym ;)

  4. Sierpień 31st, 2007 at 09:16 | #4

    Pytanie offtopic: co stanie się z blo­giem, gdy wybory wygra ktoś inny? :>

  5. Sierpień 31st, 2007 at 09:23 | #5

    Będę pisał o kwiatkach, pszczółkach etc ;-)

    A tak na serio to za długo już żyje na tej ziemi by wierzyć w to, że będzie ide­al­nie :-) Zawsze będzie co komen­tować nieza­leżnie od tego czy władza będzie czer­wona czy czarna.

    Bo władzę należy kontrolować

  6. Sierpień 31st, 2007 at 09:37 | #6

    Przyz­naję się, że zdarza mi się pod­dać emocjom. Ciężko je jed­nak na wodzy trzy­mać, gdy roz­mawia się z kimś, kto nie przyj­muje do wiado­mości żadnych racjon­al­nych argu­men­tów.
    Mówisz komuś, że 2+2=4, ale słyszysz, że 2 nie jest prze­cież równe 2, więc nie wyjdzie 4.
    Trudno prowadzić dia­log z osobami, które go nie podejmują.

  7. Sierpień 31st, 2007 at 09:37 | #7

    Ja mam zna­jomego, ktory jest PiSem zafas­cynowany, wstapil do niego, ma kota i mieszka z mama, z ktora ma wspolne konto bankowe. Nie sci­em­niam, i mowie prawde. Dlaczego tak to pod­kres­lam? Bo ja z Piotrem, tak ma kolega na imię, roz­maw­iam bardzo dobrze w dal­szym ciagu. O poli­tyce, o zyciu, to jeden z moich przy­ja­ciol. Ja mam swoje poglady i argu­menty, on ma swoje. Obaj wiemy, ze nie przekon­amy sie do nich, ale umiemy o nich rozmawiac.

    Druga osoba, to nowo poz­nany brat mojej ukochanej. Przys­zly szwagier ;) kon­ser­watysta i wyborca PiS. Ma poglady zbli­zone do nich, acz zdrowsze niz Piotr. Niem­niej jed­nak nasza dyskusja, choc trudna tez nie zakon­czyla sie biciem, a jedynie usmiechem i stwierdze­niem, ze do niej wrocimy…

    To chyba dobrze, prawda?

  8. Sierpień 31st, 2007 at 09:51 | #8

    @Arakiel
    Czyli jak widać da się :!:
    Potwierdzam.
    Z tym, że ja mam eeee…
    1. Teś­ciową ;) która jed­nocześni jest
    2. Miłośniczką pewnego radia.
    O dziwo, pomimo 1. i 2. żyje nam się całkiem nieźle 8O Poz­draw­iam
    Radecki

  9. Moher­fucker
    Sierpień 31st, 2007 at 09:52 | #9

    KOCHAM PiS*. Pro­ponuję dyskusję na ten temat. :D

    *) pier­wsi sa na tyle nielu­biani, by wyz­wolic w nar­o­dzie tyle zlych emocji i wresz­cie wpoic do glebi swo­bode wypowiedzi i fakt, ze wladza plynie z narodu.

  10. Latarnik
    Sierpień 31st, 2007 at 10:05 | #10

    A ja musze przyznac, ze nie do konca potrafie roz­maw­iac z ludzmi maja­cymi inne poglady, zwlaszcza w istot­nych sprawach. Sam kieruje sie w zyciu raczej przeko­na­ni­ami, to znaczy dowiaduje sie o fak­tach, wyra­biam sobie przeko­nanie i o fak­tach zapom­i­nam. Potem gdy przy­chodzi do dyskusji, cza­sami brakuje mi argu­men­tow, bo ich po prostu nie pami­etam :(

    Czesto jest tak (wczo­raj tak bylo przy dyskusji z moon5 wlas­nie), ze nie zgadzam sie z czy­jas odpowiedzia, ale nie mam nic kon­struk­ty­wnego do powiedzenia, albo nie chce wci­a­gac dyskusji w per­son­alne zagry­wki. Rezygnuje wtedy, wole nie pisac.

    Co do dyskusji na tem­aty poli­ty­czne — roz­maw­iam z moimi zna­jomymi ktorzy popier­aja PiS. Mam zna­jomych wsrod Polonii (baaaardzo wielu), ktorzy uwazaja Radio Maryja za cud i objaw­ie­nie. Ale musze przyznac — na tem­aty sporne najczesciej z nimi nie roz­maw­iam. Akcen­tuje, ze mam inne zdanie, ze szanuje ich odrebnosc, ale nie ma sensu sie spierac. I niestety nie potrafie inaczej. Pewnie dlat­ego nie byl­bym dobrym poli­tykiem :)

  11. Sierpień 31st, 2007 at 10:51 | #11

    @Latarnik

    Dłużej poży­jesz, bo Ci mięsień ser­cowy tak szy­bko nie siądzie:)

  12. Luciano
    Sierpień 31st, 2007 at 11:08 | #12

    To w naw­iaza­niu do poprzed­niego artykulu.

    Były prezy­dent Lech Wałęsa uważa, że bra­cia Kaczyńscy posuną się do ostate­czności, aby utrzy­mać się u władzy. Nawet do wprowadzenia stanów nadzwycza­jnych, kiedy na ulicę będą mogli posłać wojsko. Czy mogą? Oczy­wiś­cie, bo dzięki wcześniejszemu popar­ciu byłych koal­ic­jan­tów, dziś ich najwięk­szych wrogów LPR i Samoo­brony, mają w ręku ustawę o zarządza­niu kryzysowym.

    Jeszcze do 22 sierp­nia Kaczyńscy mieli związane ręce. Dziś ustawa już obow­iązuje. W art. 3 zapisano, że sytu­acja kryzysowa to „sytu­acja będąca następst­wem zagroże­nia i prowadząca w kon­sek­wencji do zer­wa­nia lub znaczącego naruszenia więzi społecznych przy równoczes­nym poważnym zakłóce­niu w funkcjonowa­niu insty­tucji pub­licznych, jed­nak w takim stop­niu, że użyte środki nie uza­sad­ni­ają wprowadzenia żadnego ze stanów nadzwycza­jnych, o których mowa w Kon­sty­tucji RP”. Ustawa przewiduje wprowadze­nie do akcji wszys­t­kich służb cywilnych, a gdyby sobie nie radz­iły – wojska. Decyzję o wprowadze­niu sytu­acji kryzysowej pozostaw­iono woje­w­odom, samorzą­dom gmin­nym i powia­towym. W nadzwycza­jnych sytu­ac­jach ogłosić ją może premier. (…)

  13. Sierpień 31st, 2007 at 11:26 | #13

    http://hodak.ownlog.com/Upadek-spoleczenstwa,1144970,link.html

    Też kiedyś o tym pisałem…
    Walka z wia­trakami, syzy­fowa praca etc…

    Argu­men­tum ad per­sonam — http://pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam — niżej się nie da…

  14. Sierpień 31st, 2007 at 11:36 | #14

    Jak bija to nalezy nad­stawic sie z drugiej strony? Tak wlas­nie caly czas robi donaldzik-cieple_kluchy z reszta niedopchan­cow z po i pewnie po raz drugi da ciala. Jak ktos cie atakuje to mu odd­a­jesz i tyle.

  15. Sierpień 31st, 2007 at 11:43 | #15

    @lcc:
    Czy napisałem, że jestem “dysku­tan­tem doskon­ałym” lub coś podob­nego? Mi raczej chodz­iło o sytu­acje (często zna­j­duję się w takich), pod­czas gdy mimo naszych dobrych intencji i wielu starań nie można się dogadać. W tych sprawach też nie jestem doskon­ały i chyba nikt nie jest.

  16. Flo­gis­ton
    Sierpień 31st, 2007 at 11:55 | #16

    No cóż, taka jest logika sys­temów total­i­tarnych — skłó­cają i atom­izują całe społeczeństwo. Ludzie zas­traszeni boją się mówić o swoich poglą­dach, najczęś­ciej ukry­wa­jąc je skrzęt­nie (tzw. emi­gracja wewnętrzna). W takim społeczeńst­wie zas­traszonym nawet ci, którzy są prze­ci­wnikami Wielkiego Brata, nie ośmielają się ze sobą roz­maw­iać, bo boją się, bo nie są do końca pewni, czy rozmówca nie jest dwuli­cowy i czy nie przekaże wszys­tkiego do Min­is­terstwa Miłości. Tak mocno zat­omi­zowanym społeczeńst­wem można łatwo manip­u­lować i niezwykle łatwo rządzić.

    Co do umiejęt­ności dyskusji z prze­ci­wnikami poli­ty­cznymi — niestety, nie potrafię z prze­ci­wnikami roz­maw­iać. Gdy tu, w internecie, piszę, to mam więcej czasu do namysłu, mam czas przemienić swoją wściekłość tylko w dość stonowaną, w miarę spoko­jną, ale nadal agresy­wną odpowiedź. W dyskusji słownej wybucham, jak typowy choleryk, wybucham i wypowiadam takie straszne rzeczy, że potem nie raz żałuję. Jestem po prostu nietol­er­an­cyjny. Nie toleruję głupoty i gdy mój znajomy(a) bezmyśl­nie pow­tarza argu­menty strony total­i­tarnej. Strona total­i­tarna z reguły podaje argu­menty niezrozu­mi­ałe dla ludzi inteligent­nych, ale nadzwyczaj dobrze zrozu­mi­ałe przez CIEMNY LUD.

    Takie zdarze­nie ze stanu wojen­nego: w pewnym momen­cie bab­cia mojej żony po przyjś­ciu z koś­cioła, usi­adła przy stole i mówi: “Ten biedny Jaruzel­ski ma taką chudą twarzy­czkę jak łyżeczkę”. Nie wytrzy­małem ner­wowo, wstałem od stołu i ryknąłem: Niezły skur­wysyn z tego Jaruzela, gdy­bym mógł, to bym mu skopał dupę i obił czymkol­wiek tę jego “łyżeczkę”. Co było dalej … zasłona milczenia …

    A parę miesięcy temu, taka bezmyślna PISiorzyca (z rodziny żony), opisu­jąc swoje anty­semickie poglądy PIS-owskie w pewnym momen­cie stwierdz­iła: „ja w tym względzie nie zmieniam poglądów od wielu lat”. Też wybuchłem — znów zer­wałem się od stołu i wrza­s­nąłem: jasne, ty nie zmieni­asz poglądów, ty w stanie wojen­nym byłaś po stronie władzy i teraz też jesteś po stronie władzy. Tak masz rację, ty poglądów nie zmieni­asz, ty zawsze jesteś po stronie władzy. A ja zawsze jestem w opozy­cji. Nieład­nie, bo lecą przy tym słowa niecenzuralne!

  17. Sierpień 31st, 2007 at 12:04 | #17

    @Voltaire:
    Rzeczy­wiś­cie, dyskusja z kimś, kto próbuje ją za wszelką cenę ściągnąć do poziomu obrzu­ca­nia się błotem nie jest łatwa. Ale czyż nie jest to tym samym jeszcze ciekawsze wyzwanie?

  18. Moher­fucker
    Sierpień 31st, 2007 at 12:36 | #18

    @doodge:

    A zapewne najwięk­szy prob­lem w tym, że kryją się po wszys­t­kich zaka­markach sceny poli­ty­cznej i jed­nym głosem wys­tępują prze­ciw “men­tal­ności jedynie słusznej prawdy”… którą także reprezentują.

  19. Obeliks
    Sierpień 31st, 2007 at 12:40 | #19

    Wypowiadaj swą prawdę jasno i spoko­jnie i wysłuchaj innych,
    nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.

    Unikaj głośnych i napastli­wych, są udręką ducha.

    Porównu­jąc się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzk­ni­ały,
    zawsze bowiem zna­jdziesz gorszych i lep­szych od siebie.”

  20. dres_w_beemce
    Sierpień 31st, 2007 at 12:50 | #20

    o..o… flo­gis­ton, dokład­nie… kto jest za PiSem ten w ’81 stał po stronie ZOMO :)
    dlat­ego teraz tak odkrę­cają historię.

  21. RMPL
    Sierpień 31st, 2007 at 14:14 | #21

    Kłopot z dyskusją ze zwolen­nikami PiS ze my prze­ci­wnicy staramy się podawać fakty, argu­menty, powoły­wać się na prawo bądź choćby tylko dobry oby­czaj czy po prostu zdrowy rozsądek i logikę.

    Druga strona odklepuje mantrę “układ”, “ubecja”, “w końcu ich dor­wali”, “przes­taną niszczyć Polske” czy kuri­ozalne “trudno, prawo warto nag­iąć w dobrym celu (zwal­cza­nia układu)”.

    Poza tym jeżeli jesteś prze­ciw PiS to musisz mieć w tym swój podły złodziejski interes bezbożnego ateisty albo co najm­niej jesteś godną poli­towa­nia ofi­arą wiadomych mediów i gen­er­al­nie masz sprany mózg przez komuszą anty­pol­ską papkę pro­pa­gandową wiadomych ośrodków.

    Fakty” to albo wymysły owych “wiadomych” albo dro­bi­azgi które “wiadomi” rozd­muchują jakby były istotne.

    Zdarzyło mi sie tez usłyszeć kuri­ozum “jeżeli PiS by ich rozstrzeli­wał to bym się zgłosił do plu­tonu egzekucyjnego”.

    Powiedz­cie mi proszę, jak tych ludzi przekony­wać ? Jak do nich trafić ? Jak prowadzić dyskusje na poziomie ?

    p.s.

    Wczo­raj Kalisz u Lisa całkiem zgrab­nie wywiódł z przepisów (nie wiem czy słusznie)że prawo fak­ty­cznie zła­mał Zio­bro gdyż zgod­nie z prawem tylko on mógł wiedzieć o akcji CBA a dodatkowo też mógł pod­słuchi­wać pod warunk­iem zale­gal­i­zowa­nia pod­słuchu w ciągu 5 dni czego nie zro­bił ponownie łamiąc prawo.
    Przy­pom­i­nam to bo PiSow­com zajęło dokład­nie 5x mniej czasu zgniece­nie Kalisza aferą Stara­chow­icką i preziem ułaskaw­iaczem. I znowu opozy­cja była cienka — popraw­cie mnie jeśli się myle ale aktu­alny kaczyprezio poułaskaw­iał takiego dzi­ałacza PC przekrę­tacza co siedział — chyba Zalewski się nazy­wał czy jakoś tak? I jakoś cicho o tym.

    poz­draw­iam

  22. dres_w_beemce
    Sierpień 31st, 2007 at 15:18 | #22

    RMPL: ale to jasne… bo my mamy log­iczne argu­menty (za wyjątkiem oczy­w­scie tych, którzy jako jedyny argu­ment prze­ciw PiS pod­noszą wstyd w Europie, ale oni są rownie wyprani jak słuchacze RM, mozna ich nazwać metroopozy­cją, hehe…), nato­mi­ast zwolen­nicy PiS są agresy­wni. Chcą rozliczać, bo nigdy im sie nie udało niczego osi­ag­nąć, poza być może ekstremal­nym debetem w banku :) Chcą rozstrzeli­wać, bo nien­aw­iść i agresja ich tak przepeł­nia, że blokuje jakiekol­wiek ludzkie odruchy.
    Jestem tylko prostym dresem :) i na wszys­tko patrze przez pryz­mat kasy, wydaje mi się ze nien­aw­iść i agresja biorą się głównie z fatal­nej sytu­acji mate­ri­al­nej. No i może z frus­tracji z powodu niespełnienia się w życiu :) Dlat­ego może fak­ty­cznie, zami­ast dysku­tować z takimi, lep­iej zająć się sobą, hm? :)

  23. Sierpień 31st, 2007 at 17:11 | #23

    Ja tam odróż­niam życie pry­watne czy zawodowe od poli­tyki o której dysku­tuje w internecie. Miedzy innymi dlat­ego wole byc anon­i­mowy bo po co mi kon­flity w realu.

    W realu wśród zna­jomych nie ukry­wam ze glo­suje na PiS i cza­sem przeko­marzam sie ze zwolen­nikami PO i SLD ale wszys­tko zawsze obra­camy w żart. kto by nie wygrał w wyb­o­rach dla nas jest i tak najważniejsze nasze własne życie.

    W intere­sach raczej staram się nie mówić o poli­tyce. Nie znam przeszłości różnych ludzi z którymi robię biz­nesy i ich poglądów — po co ryzykować kon­flikty i straty finansowe…

  24. Sierpień 31st, 2007 at 18:37 | #24

    Dlat­ego gdy w cza­sie roz­mowy ze zna­jomymi, roz­mowa zchodzi na jakis dra­zliwy temat i czuc w powi­etrzu klot­nie wywolana innymi przeko­na­ni­ami staramy sie (nie tylko ja) zmnienic temat rzu­ca­jac jakims zartem ;)
    A czemu sie tak dzieje? Prosta sprawa nasza opin­nia wynika z naszych przeko­nan i wyz­nawanych zasad ktore w naszym mnie­ma­niu sa najlep­sze, naj­log­iczniejsze etc. stad gdy ktos mowi inaczej w naszym mozgu zapala sie lampka, i chcemy napros­towac roz­mowce pokazu­jac mu cala prawde (nasze zdanie) i zaleznie od ludzi to sie moze skon­czyc kul­tur­alna wymi­ana zdan, gor­zliwa dyskusja lub nawet rekoczynami…

    np. Palestrina2005 glo­suje na PiS nie naw­idze tej parti… ale moze ona glosi przeko­na­nia z kto­rymi sie zgadza Palestrina2005? przecierz ma do tego prawo jak kazdy czlowiek i nie powinno to nam przeszkadzac… sa ludzie ktorzy to oleja sa tacy ktorzy napisza co mysla o PiS i wymienia sie opin­ni­ami… sa tez tacy ktorzy go zwyzy­waja od debili tylko dlat­ego ze glo­suje na inna partie

    uwarzam ze to nie jest tak ze ludzie nie umia sie dogadac… chodzi oto ze Ci najwieksi klotliwi krzykacze sa wlas­nie naj­glos­niejszy i to na nich sie zwraca uwage a cala reszta woli sie w to nie mieszac… np. takie blogi, przecierz nie kazdy przeczy­tany artykul komen­tu­jemy… czesto tym bardziej tego nie robimy gdy widz­imy ze wszys­tkie komen­tarze sa zagozala klot­nia no bo szcz­erze kto chce sie klocic ?

  25. rmste­mero
    Sierpień 31st, 2007 at 21:55 | #25

    @palestrina:
    wiesz kolego, poglady to ty masz raczej — przy­na­jm­niej dla mnie — kon­trow­er­syjne. Dalem temu zreszta kilka razy wyraz. Twoja ostat­nia wypowiedz jest jed­nak zadzi­wia­jaca i w zasadzie powinna wyk­luczyc Cie oraz odi­zolowac od tych, kto­rych jestes zwolen­nikiem. Jestes tego swiadomy?

  26. Wrzesień 1st, 2007 at 00:14 | #26

    Głu­pia sprawa, nikt z moich zna­jomych nie głosował na PIS

    W dawnej pracy jeden się przyz­nał, że Kac­zora poparł, ale przeprosił :)

  27. Wrzesień 1st, 2007 at 00:45 | #27

    Hmmm, ja mam w grupie na stu­di­ach dobrego zna­jomego zafas­cynowanego twór­c­zoś­cią Łysi­aka, który głosował na PiS, ma mniej więcej takie poglądy na więk­szość spraw. Ale na szczęś­cie zauważa błędy władzy, a jeżeli czegoś broni, to z reguły na pod­stawie argu­men­tów, często solid­nych (czyli nie takich, które wywołują salwy śmiechu).

    Trzeba dobrze trafić, jeżeli ktoś prezen­tuje taką postawę (nie wali na ślepo), i nie wyzywa mnie od komu­nistów itd. na samym wstępie, to czemu mam go skreślać? Nawet fajnie jest się trochę pospierać, byłoby mi nudno bez tego. Tylko na poziomie.

  28. Hips Czesc
    Wrzesień 4th, 2007 at 18:43 | #28

    Jestem tutaj nowey i niechce sie wyp­inac. Z gury pragne pochwalic za forme i styl tego blogu jego wlas­ci­ciela! ‘Sorka za ewen­tu­alne bledy ale mam nadzieje ze mi wybaczy­cie ? ;-)
    Awiec ja jestem zda­nia ze komu­nikacja jest najwazniejsza. Niebede sie pow­tarzal i nikogo kopi­owal ale P. Merkel ostat­nio powiedziala cos (six!) madrego : “Reden,reden,reden !” Znaczy tyle co Rozmawiac,rozmawiac,rozmawiac. Ma racje! Trzy miesi­ace temu trafilem do firmy w ktorej nor­malna forma komu­nikacji byl belkotliwy krzyk i wyzwiska. Pier­wsze co zro­bil­ismy to bylo wprowadze­nie codzi­en­nych poran­nych meetingow w celu omowienia zadan i obowiazkow karzdego pra­cown­ika n dany dzien. Dzis ci sami koledzy ktorzy sie jeszcze do niedawna okladali obel­gami chodza po fajran­cie razem na piwo. Co chce tym powiedziec? Jezeli w sytac­jach spornych zalamie sie dia­log pow­staje chaos. Tylko poprzez zec­zowa roz­mowe mozna sytu­acje napi­ete rozlad­owac. Niestety Pol­ski zad do dzis jakos o tym nie wie. Co kon­czy niestety — jak widac na obrazku — konfliktami.

  1. Brak jeszcze trackbacków