Na urlopie czas wolniej płynie

O 22-iej wychowawczyni młodocianych, kobieta o srogim obliczu, mówiąca z wyraźnym rosyjskim akcentem, wystawiła na końcu korytarza ckm (ciężki karabin maszynowy) i zaczęła ostrzał.

Po trzydziestu minutach i utracie paru towarzyszy młódź porzuciła nadzieję, iż uda się jej bezkarnie przemieszczać między pokojami.

Wojownicza Rosjanka odstawiła karabin i zaczęła inspekcję. Przystawała pod każdym pokojem, nasłuchiwała i w razie potrzeby wrzucała do środka granat z gazem usypiającym.

W obawie, żeby i nas nie zagazowała, poszliśmy wcześnie spać.

O czwartej nad ranem z pobliskiego lasu zaczęły dobiegać ptasie trele. Lecz to nie one wyrwały mnie ze snu, którego treści nie pomnę. Piętro wyżej trwała w najlepsze studencka popijawa. Niestety poza jurysdykcją Rosjanki.

Przez okno leciały puste butelki i joby. Na ich szczęście ucichli.

O siódmej rano pobudkę zarządziły kucharki. Pod samymi oknami zaczęły najczystszą mazurską gwarą komentować zachowanie mężów i działania rządu.

O ósmej całe podwórko spowił zapach jajeczniczki na bekonie z 1500 jaj. Bezapelacyjnie trzeba było wstać.

Przedpołudnie spędziliśmy snując się po Giżycku. Obeszliśmy zaspany port, wypełniony wypasionymi jachtami. Obfotografowaliśmy obrotowy most, który na pewno nie jest obracany siłą mięśni. Podejrzewam szwindel w postaci ukrytego silniczka.

Na plaży koczował TVN reklamując siebie, Lecha i Play’a. Znudzony konferansjer próbował poderwać snujących się wczasowiczów. Porządku pilnowali rośli ochroniarze z napisem na plecach „strzelec”. Karabinków nie zauważyłem. Ofiar też.

Dzieciaki zaatakowały automaty do grania w cymbergaja, kosza oraz do boksowania. Zadowolony właściciel, siedząc na uboczu na rozkładanym krzesełku zacierał ręce, a my rozpaczliwie szukaliśmy dwójek.

Ktoś kupował marynarską czapeczkę z napisem „Captain”. Ktoś inny obżerał się gofrem ze śmietanowym czubem. Jakieś dziecko przegryzało tchawicę matki, żądając zakupu balonika.

Po obiadku pospaliśmy. W międzyczasie rozpadało się. Na dole w holu (darmowy hot spot) utworzyło się laptowe kółko różańcowe. Na ekranach żażyła się przeważnie nasza klasa peel.

Refleksja końcowa: czas na urlopie płynie trzy razy wolniej i można żyć bez dostępu do wiadomości. I jakże człowiek jest szczęśliwszy!!!

3 myśli nt. „Na urlopie czas wolniej płynie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.