Sromowce Niżne

Sromowce Niżne to mieścinka na końcu świata. Raptem tysiąc mieszkańców. W sezonie dziesięć razy tyle. Prowadzi tam, wijąca się wzdłuż Dunajca i kończąca u podnóża Trzech Koron, droga.

Parę lat temu odebrałem z pociągu, w Nowym Targu, szwagierkę. Miała spędzić z nami tydzieńch. Było po zmroku. Lał deszcz. Wycieraczki ledwo nadążały.
– Jezu! gdzie ty mnie wieziesz? – zakrzyknęła w pewnej chwili przerażona.
– Do Sromowców kochana – odpowiedziałem ścinając fantazyjnie zakręt.
– Co za nazwa – pokiwała z dezaprobatą głową.

Pierwszy raz zawitałem do Sromowców w 2002 roku. Ktoś polecił małżonce. Tanio, kameralnie. Wokół same atrakcje. Odtąd goszczę tam rok w rok. Nie chcem ale muszem ;-)

Małżonka zakochała się w tym miejscu. Podejrzewam, iż marzy żeby zamieszkać i zostać… sołtyską. Ostatnio przebąkiwała o działce z widokiem na przełom Dunajca. Honorowe obywatelstwo ma już jak w banku.

Widoki są rzeczywiście przepiękne. Tylko, że ja zwiedziłem co było do zwiedzenia, zrobiłem milion zdjęć. Moja cygańska natura tęskni za nowymi widokami.

Kameralnie przestało być odkąd w sierpniu 2006 roku (byłem a jakże) otwarto kładkę na Słowację. W dzień suną mrówki. Po alkohol, lentilki, pistację i końską maść. Wieczorem przemykają do słowackich dziołch, wystrojeni niczym stróże w Boże Ciało, juhasi.

Mieszkamy u starszej pani nazywanej przez nas babcią. Babcia, jak większość mieszkańców, żyje z wynajmu pokoi. Dziadek już nie flisaczy (zajęcie większości mężczyzn) ale syn jeszcze tak. Bierzemy całe piętro a zdarza się, że i dwa.

Rolę salonu pełni balkonik. Idealny punkt obserwacyjny na główną pietonierę. Sącząc piwo, albo wino z Czerwonego Klasztoru, obserwujemy snujących się. Komentujemy. Oni obserwują nas.

Spać jest ciężko, bo łoża są madejowe. Babcia wychodzi z założenia, iż tylko księżniczki cierpią na ziarnku grochu. Daleko mi do księżniczki, a mimo to wiercę się całą noc szukając miejsca, gdzie nie wbijają mi się deski. Rano czuje się jakby mi ktoś nery bejsbolem obił.

Prysznic jest aseksualny. Zapomnijcie o wspólnej kąpieli. Szwagier, otaksował fachowym okiem: -taaa, siedemdziesiątka. Gdy upadnie mydło, a zapomnicie w porę otworzyć drzwi, możecie wrócić do pokoju ubrani w kabinę.

Do niedawna postrachem była gryząca deska w kiblu. Ten kto zapomniał w porę złapać ją niczym węża za gardło, wybiegał z wrzaskiem i pokąsanym przyrodzeniem. Po paru latach wyrobiłem sobie odruch. Ostatnio przeżyłem szok, gdyż babcia zainwestowała w nową.

Babcia kupiła też nowe LCD. Kolorowy Unimor z lat osiemdziesiątych zeszłego wieku (vintage sic!) powędrował piętro wyżej. Do nas (drugie piętro) trafi gdy babcia kupić jakiś trójwymiarowy odbiornik czyli za 10-15 lat.

Z jedzeniem nie ma problemu. Są dwa sklepy i dwie jadłodalnie. Jest parę budek serwujących zapiekanki, hamburgery a na deser lody włoskie. Macdonalda na razie nie ma.

My chodzimy przeważnie do tak zwanego Białego Domku. Zamawiasz, a potem czekasz aż zawołają twój numerek. Niestety z zewnątrz, pod parasolami z widokiem na Dunajec, słabo słychać. Trzeba być czujnym, bo głodomory potrafią świsnąć długo nie odbierane żarcie.

Od niedawna można też udać się za granicę. Jest dobra knajpa a ceny bardzo przystępne.

Wielkim minusem jest bardzo słaby zasięg plusa. Nie raz krążę niczym różdżkarz szukając choćby jednej kreski. Orange podobno łapie bez problemu. O Internecie można pomarzyć, choć babcia ma ale nie udostępnia przez wifi.

Wszyscy mieszkańcy mają satelity bo naziemna jest nie do złapania. Dużo z napisem TV Trwam. Lud ci tu bogobojny i w PiS wierzący.

Pomyśleć, że pierwszy autobus dotarł tu 1968 a 1970 podłączono prąd. Sieć wodociągową zrobili sobie sami. Kanalizację dała Unia. Jest nadzieja, że w następnym roku będzie hotspot. Wtedy i ja pokocham to miejsce ;-)

ps. Na zdjęciu widok na Sromowce Niżne z Trzech Koron. Więcej moich zdjęć z Pienin znajdziecie tutaj.

3 myśli nt. „Sromowce Niżne

  1. tumba

    Tyz piknie,

    polecam jednak Lacko,kraine kwitnacej jabloni

    i lacka sliwowice sa tam jeszcze/chyba/

    rydze ktore smazylismy na patelni jak schabowe

    przepijajac sliwowica .To byly czasy!

    pozdrawiam tumba

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.