Home > Zapiski z podróży > Prowincjusz w stolicy

Prowincjusz w stolicy

Październik 11th, 2008 fraglesi Zostaw komentarz Idź do komentarzy

Warszawa — „kocham” to miasto. Cud­zysłów użyty z pre­m­e­dy­tacją. Ono o tym wie i robi wszys­tko wszys­tko, aby nasz związek pogłębić. Kiedy tu jestem, zawsze się coś dzieje. Dlat­ego robię wszys­tko aby związek pielęg­nować na odległość. Niestety brat warsza­w­iak żeni się dziś.

Pociąg wlecze się pięć i pół­godziny. Można zwięd­nąć, przysłuchu­jąc naw­i­jce dzi­adka weter­ana. Starszy pan na szczęś­cie lekko wyp­ity (imprezka w zaim­prow­iz­owanym naprędce, przedział obok, klu­bie seniora) szy­bko odpadł. Chra­paniem wygi­nał szyby.

To świetny pomysł. Stop­niowo opóź­niać pociągi. Niech pos­toją w polu, albo nawet na stac­jach. Dla niepoz­naki rzu­cić paru gości w pomarańc­zowych kamizelkach na tory, z łopatami. Po roku, dwóch przy­wró­cić nor­malny rozkład. Podróżni będą zach­wyceni, że pociąg jedzie cztery godziny a nie sześć.

Wczo­raj żona zadała kluc­zowe pytanie: mała czy duża wal­izka, kochanie? W małej będzie ciasno, a duża będzie prawie pusta. Odpowiedzi­ałem duża i to był błąd.

Nie wiem co do niej załad­owała (tylko trzy dni poza domem) ale waży 132 kg. Jestem strong­man ale bez prze­sady. No dodatek żona wymyśliła, iż syn prow­incjusz powinien zobaczyć metro. Rodzinie i zna­jomym, który chcieli nas ode­brać z cen­tral­nego, tak­townie odmówiła.

Warszawa zaatakowała.

Pier­wszą konkurencją było wydostanie się z kilo­metrowych tunelów pod dworcem. Schody ruchome zostały na mój przy­jazd wyłąc­zone. Ktoś zdjął wszys­tkie kierunk­owskazy. Pod­staw­iono osoby wyglą­da­jące na tubyl­ców (kioskarka, pani z budki z pieczy­wem) które nie miały zielonego poję­cia w którą stronę do metra, albo z pre­m­e­dy­tacją pokazy­wały kierunek przeciwny.

Pos­zliśmy w stronę światła i ori­en­tu­jąc się wg. pałacu kul­tury (zapom­ni­ano zasłonić albo zde­mon­tować) zaczęliśmy posuwać się w stronę rotundy (nikt nie wysadził). Dałem radę kostce brukowej, którą położono w miejsce asfaltu.

Metro.

Odpowied­nio spreparowana bramka wbiła się zębami w mój czemadan. Ani w przód ani w tył. Złorzeczący tubylcy psioczyli coś o burakach z prow­incji. Na ruchomych schodach podobno nie zas­tosowałem się do zasady „prze­jś­cie z lewej”. Goś­ciowi, który usiłował po mnie prze­jść, powiedzi­ałem, iż nie warto się tak śpieszyć, trzeba smakować życie, slowlife. Spo­jrzał z miną zaszczutego szczura.

Wagon zapchany po dach. Wcis­nąłem moją wal­izę. Rzu­cało w przód i w tył, w rytm komu­nikatów podawanych przez znanego lek­tora. Sklonowali go?

Stacja koń­cowa Kabaty. Odmówiłem uda­nia się do windy dla matek z wózkami i niepełnosprawnych. Trzeba być twardym jak Roman Bratny. Po niebo­ty­cznych schodach, sapiąc niczym parowóz, wtar­gałem wal­izę. Z wprawą ciężarowca, wyr­wałem ponad głowę i niczym murzynka z Afryki, pokon­ałem bez­piecznie bramkę.

Spocony jak mysz dobiłem do mety. Radosne pow­i­tanie, obfi­tość pokarmu. Wygodne łóżko. Co przyniesie nowy dzień? Liczę na taryfę ulgową bo… kończę dzisiaj czter­dzieści jeden lat :-)

Categories: Zapiski z podróży Tags:
  1. rec­ces
    Październik 11th, 2008 at 08:09 | #1

    Wszys­tkiego naj Fra­glessi.
    Coż, ide­alny prezent sobie spraw­iles ;)
    Pozdrawiam.

  2. Październik 11th, 2008 at 09:34 | #2

    Wszys­tkiego dobrego!

  3. Rudhy
    Październik 11th, 2008 at 10:19 | #3

    Wszys­tkiego naj!
    Współczuję kon­taktu z Wawą…

  4. Październik 11th, 2008 at 10:28 | #4

    No to najlep­sze życzenia!

    PS. Ale za zaj­mowanie lewej strony schodów, to Cię nie pochwalę ;) Poza tym — to u nas nie ma ruchomych schodów, żeby przed wyjaz­dem potrenować? ;)

  5. Październik 11th, 2008 at 10:44 | #5

    Wszys­tkiego najlepszego!

  6. Październik 11th, 2008 at 11:00 | #6

    Opisałeś to jak wyprawę Indi­any Jonesa…

    Najlep­sze życzenia i pozdrowienia (również dla uroczej małżonki i rodziców)

  7. Październik 11th, 2008 at 11:34 | #7

    najszcz­er­sze życzenia, a tak na mar­gin­e­sie tak­sówką nie było by łati­wej? :)

  8. Październik 11th, 2008 at 12:39 | #8

    Wszys­tkiego najlep­szego i szam­pańskiej zabawy :)

  9. Hexe
    Październik 11th, 2008 at 16:03 | #9

    Wszys­tkiego najlep­szego, Fra­glesi :)

  10. Valdo
    Październik 11th, 2008 at 17:16 | #10

    Najlepszego!Milego pobytu w stolicy!

  11. Październik 11th, 2008 at 18:25 | #11

    Fra­glesi, 41 lat toz ty szczy­p­ior jestes!!

    Najlep­szego zyczy Tumba ze swoja Malgoska

  12. sala­man­dra
    Październik 11th, 2008 at 18:46 | #12

    no to najlep­szego… :)

  13. Październik 11th, 2008 at 21:19 | #13

    Wszys­tkiego naj… Zdrówko..!!!

  14. Październik 11th, 2008 at 22:50 | #14

    Poz­draw­iam i składam serdeczne życzenia

  15. Październik 11th, 2008 at 22:51 | #15

    … i żonę i rodz­iców też pozdrawiam…

  16. Kobi­eta z lekką dłonią
    Październik 12th, 2008 at 16:57 | #16

    Jesteś w kwiecie wieku! :-)
    Wytr­wałości w następ­nej czter­dzi­estce! :-)

  17. abc
    Październik 12th, 2008 at 19:24 | #17

    Wszys­tkiego najlepszego.

  18. Październik 12th, 2008 at 21:46 | #18

    usmi­alem sie do lez

  19. jiima
    Październik 13th, 2008 at 09:51 | #19

    @Fraglesi

    Hej, buraku z prow­incji, wszys­tkiego najlep­szego i długiego życia :) . A co do metra, trzeba było latorośli pokazać je z galerii hand­lowej a potem pod­wieźć się z rodz­iną… Wygod­niej i sym­pa­ty­czniej, zwłaszcza gdy ciągnąłeś ze sobą stuk­ilo­wego pot­wora na kółkach…

    BTW, ja, burak z Pragi Połud­nie też nie sto­suje zasady “lewej wol­nej”, jakoś nie potrafię zrozu­mieć buraków z innych części miasta którzy muszą gonić aktu­al­nie odjeżdża­jący pociąg i nie mogą zaczekać na następny, z reguły luźniejszy (bo wszyscy wepch­nęli się w poprzendni).
    BTW — następny jest 3 min później i na ogół się to sprawdza…

    A co do wleczenia wal­izy komu­nikacją miejską, to sam chci­ałeś, sam się broń… :P

  20. Październik 20th, 2008 at 21:08 | #20

    20 lat temu, po skaza­niu mnie na ban­icje, opus­cilam moje miasto, Warszawe. Od pewnego czasu wpuszcza mnie nowy ustroj do Pol­ski — wrazenia z pobytu w Metrop­o­lis mam podobne do Twoich, Fra­glesi. Poz­draw­iam z prow­incji europe­jskiej, z Ams­ter­damu, wspol­czu­jac miastu, ktore jest chore i zmec­zone, ale jest to nadal moje miasto dziecinstwa i mlodosci.Co bys zro­bil, gdyby tak Twoje miasto zde­wastowali faszysci, stal­in­isci i wspol­czesni mlodzi kapitalisci?

  21. Październik 20th, 2008 at 21:11 | #21

    Wszys­tkiego Najlep­szego z okazji Urodzin, spel­nienia marzen Fraglesi:)

  1. Brak jeszcze trackbacków