Home > Przemyślenia przy kawie > Człowiek demolka

Człowiek demolka

W poniedzi­ałkowy wieczór zaszyłem się w mojej podziem­nej celi i zacząłem robić porządek z papierzyskami. Wiadomo, zbliża­jący się koniec roku. Skończyło się jak zwykle. Zde­molowałem pokój.

Lubię porządek. Na biurku oprócz klaw­iatury leży prze­ważnie jedna kartka z notatkami, pióro, ołówek. Spostrzegłem jed­nak, że porządek panuje tylko w zasięgu rąk. Metr dalej totalny śmiet­nik. Zakur­zona rupiecia­r­nia. Zło­mowisko. Izba pamięci. Muzeum techniki.

Aby dostać się do fotela muszę wcią­gać brzuszysko, gdyż dawno przes­tałem przy­pom­i­nać wiotką trzcinę. I kurz. Kilo­gramy kurzu. Nie! Tony kurzu! Wszędzie.

Zroz­pac­zony opadłem w fotel. Zacząłem wyć.

Przy­biegła zaniepoko­jona małżonka. Spo­jrzała litoś­ci­wie. — Wywal te dwa regały, po co ci one? To co na nich jest zmieś­cisz w tej szafce. — powiedziała.

Fakt. W urlopowym pakowa­niu auta jest mis­trzynią. Ma to po matce, która potrafiła zmieś­cić 4 tony bagażu w peżo­cie 504.

Po dwóch godz­i­nach było po regałach. Wyrzu­ciłem dwa metry sześ­ci­enne śmieci. Zro­biło się mnóstwo miejsca. Niesamowite!

Jeszcze tylko odkurzę i od nowa będę mógł zapeł­niać moją jask­inię ;-)

Categories: Przemyślenia przy kawie Tags:
  1. Non­chal­lance
    Grudzień 18th, 2008 at 15:04 | #1

    Ja to chyba cier­pię na jakieś psy­chiczne skrzy­wie­nie, ale muszę mieć ład dokoła siebie gdy pracuję. Każda rzecz nie na miejscu iry­tuje mnie do tego stop­nia, że wresz­cie muszę wstać i ją sprząt­nąć lub prze­sunąć na właś­ciwe miejsce. Trochę jak Her­cules Poirot, mój ulu­biony detek­tyw ;)

  2. K4c
    Grudzień 18th, 2008 at 15:17 | #2

    U mnie akcja “sprzatanie” kon­czy sie zupel­nie tak samo. Wszys­tko laduje na srodku pokoju, ale w koncu udaje sie to oga­r­nac i przy­na­jm­niej na kilka dni wszys­tko jest na “swoim” miejscu.

    Pezo­cie? Obys nie zaczal nied­lugo pisac o ajfonach, najkach i kanonach ;-)

  3. kmdr_rohan
    Grudzień 18th, 2008 at 16:52 | #3

    Niestety, muszę Cię zmartwić. Praw­dopodob­nie już w tej chwili stwierdzasz, ze co najm­niej jedna z wyrzu­conych rzeczy, stała sie nagle pil­nie potrzebna. Prawa Murphy‘ego Wiecznie Żywe! ;)

  4. bel­ladonna
    Grudzień 18th, 2008 at 18:22 | #4

    upssss może zdąży przed śmieciarzami

    kiedyś córka wyrzu­ciła mi torbę z firanami.. grze­bałam za nimi w kon­tenerze śmieci tylko nogi mi było widać..
    w piwnicy i na strychu jest mój sezam… nie sprzą­tam wole kogoś zatrud­nić
    wczo­raj w nocy zapom­ni­ałam zamknąć na klucz, spiżarnie .… rezul­tat … moje psy są tak radosne i szczęśliwe … znać szynki były pyszne.

  5. Valdo
    Grudzień 19th, 2008 at 00:27 | #5

    Od pomyslu do przemyslu..zrobie to samo.Mam troche wol­nych dni,no wlas­nie “wol­nych dni”.

  6. Don
    Grudzień 19th, 2008 at 02:03 | #6

    A ja mam podob­nie… Porzadek mam tylko i wylacznie na biurku… Zaczy­nam sprzatac, gdy nie mpoge znalezc lozka;)

  7. 2k
    Grudzień 21st, 2008 at 05:42 | #7

    W miejscu pracy mam przez więk­szość czasu bur­delum max­i­mum. W bagażniku, schowku i pod siedzeni­ami samo­chodu — śmiet­nik i rupiecia­r­nia. Gdyby nie kobi­eta, która przy­wiązuje choć trochę wagi do sprzą­ta­nia (aczkol­wiek bez prze­sady), to pewnie utonąłbym w baj­zlu również w domu.

    No cóż, najwyraźniej miłośnikiem porządku nie jestem, ale co ciekawe rzadko np. czegoś szukam. Właś­ci­wie to mam poczu­cie, że (prawie) zawsze wszys­tko jest pod ręką.

  8. misha
    Grudzień 21st, 2008 at 23:39 | #8

    Jeśli wycią­ga­jąc ręke trafi­asz na to co jest Ci w danej chwili potrzebne, to znaczy że nie jest źle z porząd­kiem w pokoju…

  9. zbig­niew
    Grudzień 22nd, 2008 at 15:32 | #9

    Piłka lekarska — dla tych którzy nie wiedzą — ma śred­nicę około 40 cen­tymetrów (waży dobre kilka kilo­gramów — ale w tym przy­padku jej waga jest bez znaczenia). Otóż pamię­tam taka orawdziwą his­to­ryjkę o dwóch sportow­cach — kadrow­iczach zresztą — którzy mieszkali w trak­cie zgrupowa­nia przed ważnym meczem, w jed­nym pokoju. Cóż może mieć na takim obozie sportowiec ? dresy, koszulki, trampki i jakichś trochę innych rzeczy oso­bistych. Reszta w takim dwu­osobowym pokoju to jakieś tam meble. Otóż owych dwóch sportow­ców słynęło ze zdol­ności do robi­enia wokół siebie z takiego bała­ganu, iż — po kilku dni­ach — nie mogli oni odnaleźć swoich piłek lekars­kich.
    Przez długie lata, to wydarze­nie i ich nazwiska były uży­wane, w krę­gach koszykars­kich, jako wzorzec / jed­nos­tka miary bałaganu.

  10. Hexe
    Grudzień 22nd, 2008 at 15:42 | #10

    Nie znosze robic porzad­kow. Co prawda wyglada to slicznie, ale co z tego, skoro pozniej nic nie moge znalezc. Cho­ciaz znam jedna osobe, ktora w bal­a­ganie­niu bije mnie na glowe ;)

  1. Brak jeszcze trackbacków