Home > Nadkomisarz Gerhard Hein > Nadkomisarz Gerhard Hein — scena 1

Nadkomisarz Gerhard Hein — scena 1

Danzig - Langgasse

Postanow­iłem popełnić grafo­manię i napisać powiastkę dziejącą się w reali­ach Wol­nego Miasta Gdańska. Taka gdańska podróbka Kra­jew­skiego, której daleko do ory­gi­nału. Bardzo proszę o wszelkie (w tym miażdżące) uwagi!

Rozdział 1 – Morder­stwo nad Hafenkanal

Scena 1 — 10 marca 1930. Prezy­dium Policji. Kar­ren­wall1, Gdańsk.

Ciężkie od szarych, nisko suną­cych chmur, niebo przytłaczało miasto. Lodowate jęzory wia­tru sma­gały prze­myka­ją­cych ulicą ludzi. Ros­nące na skw­erze, naprze­ci­wko gmachu Prezy­dium Policji, drzewa kiwały monot­on­nie bezlist­nymi gałęzi­ami. Zgar­biony fur­man, klnąc sma­gał wychud­zonego konia, próbu­jącego uciągnąć nad­miernie obład­owany fur­gon. Cieć niem­rawo wal­czył z zale­ga­ją­cym tro­tuar brud­nym śniegiem.

Dobrze zbu­dowany mężczyzna w śred­nim wieku oder­wał się od okna. Usi­adł w fotelu. Ze sre­brnej papierośnicy wygrze­bał papierosa Vineta. Z wyraźną przy­jem­noś­cią zaciągnął się dymem. Ze sto­jącego na sto­liku kubka parowała kawa. Ciszę mielił tyka­jący na ścianie zegar.

Nad­komis­arz Ger­hard Hein zamyślił się. Mimo, iż mieszkał w Gdańsku od ładnych paru lat, nie mógł przyzwyczaić się do długich i cięż­kich zim, jakie rok w rok atakowały położone nad szarym i zim­nym morzem miasto. O tej porze, w jego rodzin­nym Wrocławiu czuło się już w powi­etrzu wiosnę.

Siedzący za swoim biurkiem komis­arz krymi­nalny Otto Schulz ze znud­zoną miną wer­tował najnowszy numer „Danziger Neueste Nachrichten”. Na chwilę odłożył gazetę i polu­zował wbi­ja­jący mu się w gardło, nad­miernie nakrochmalony kołnierzyk.

- Dobre! – prz­er­wał panu­jącą ciszę Schulz. – Posłucha­j­cie. Duński malarz Einar Wegener przeszedł chirur­giczną oper­ację zmi­any płci i nazywa się teraz Lili Elbe. He he – zaśmiał się nosowo.
– Koniec świata — powiedział Hein, kiwa­jąc z deza­pro­batą głową. — Brakuje jeszcze, żeby baby do wojska poszły.
– Znaczy co? Jaja mu urżnęli? — Mina młodego asys­tenta krymi­nal­nego Hansa Gurke, zdradzała wyraźnie jego zdanie o wytrzebieniu.

Dal­szą dyskusję prz­er­wał dzwonek tele­fonu.
– Odbierz – rzu­cił w stronę Gurkego nad­komis­arz.
– Stary do pana – powiedział po chwili asys­tent, wycią­ga­jąc w stronę Heina czarną bake­li­tową słuchawkę. Hein nie spiesząc się pod­szedł do biurka asys­tenta.
– Hein przy apara­cie – rzu­cił w słuchawkę.

Pozostali nad­staw­ili uszy. Nad­proku­ra­tor John Muhl, szef gdańskiej policji krymi­nal­nej, nie miał w zwyczaju dzwonić oso­biś­cie. Zwykle za pośred­nictwem sekre­tarki wzy­wał swoich podopiecznych do siebie. Przysłuchu­ją­cym się trudno było z paru zdawkowych „tak” Heina, domyślić, o co chodz­iło sze­fowi Kripo.

- No panowie, koniec obi­ja­nia się, mamy trupa – Hein odłożył słuchawkę na widełki.
– Gdzie? — spy­tał patrząc znad gazety Schultz.
– W Neu­fahrwasser, koło Hotelu Seller. Młoda kobi­eta. — odpowiedział nad­komis­arz.
– Hote­lik bur­de­lik – skwitował Schulz, który z racji wcześniejszej pracy w policji oby­cza­jowej znał doskonale miejsca gdańskiej roz­pusty. — Pewnie kurwa jakaś…
– Gdyby o kurwę chodz­iło, to stary nie wysyłałby nas, tylko w pier­wszej kole­jności zająłby się tym okręg pier­wszy. — powiedział Hein. — Zbierać dupska.

Rzadko się zdarzało aby członkowie Son­der­gruppe I, wydzi­ału zaj­mu­jącego się morder­st­wami, ciężkimi przestępst­wami, ale również fałsz­erst­wami i haz­ar­dem, byli wysyłani na miejsce popełnienia przestępstwa. Zwykle najpierw pojaw­iali się tam urzęd­nicy krymi­nalni z okręgu, któremu podle­gała dana dziel­nica miasta. To ich obow­iązkiem było przeprowadzanie wstęp­nych czyn­ności krymi­nal­isty­cznych. Tym razem jed­nak zami­ast zwykłych polic­jan­tów z okręgu Hafen I do trupa wezwano spec­jal­istów nad­komis­arza Heina.

—-

1ul.Okopowa

Pocztówka pochodzi  ze strony Wolne Forum Gdańsk

Categories: Nadkomisarz Gerhard Hein Tags:
  1. sala­man­dra
    Maj 15th, 2009 at 08:29 | #1

    czyzby pow­stawala opowi­esc “fes­tung danzig”? …

  2. Maj 15th, 2009 at 23:30 | #2

    Podoba mi się! Brakuje mi tylko tego kli­matu, ponieważ nie znam zbyt­nio Gdańska… Jak już, to tylko Rynek, oko­lice Żurawia, ścisłe cen­trum i drogi dojaz­dowe (np. estakady i skrzyżowa­nia z zardzewiałymi białymi tabli­cami :D ). Akcent wrocławski jest, więc już swo­jsko się poczułem :]
    Z ogromną cieka­woś­cią czekam na dal­sze losy Son­der­gruppe Eins!

  3. marekka
    Maj 16th, 2009 at 11:54 | #3

    Miodzio! Proszę więcej starych pocztówek i zdjęć
    A tak po cichu: czy w rozwikła­niu zagadki pomoże nieza­wodny Bed­narski?
    Mam nadzieje że nie ucierpi na tym pro­dukt pod­sta­wowy — Owicz.
    Serdecznie pozdrawiam

  4. Maj 16th, 2009 at 12:30 | #4

    Ciekawe stare pocztówki z Gdańska można obe­jrzeć tutaj:
    http://www.danzig.org/Gallery-cat_id=65-Postcards.html

  5. Piotr Chmielarz
    Maj 16th, 2009 at 18:27 | #5

    Jak na początek nieźle

  6. Black­ops
    Maj 17th, 2009 at 09:54 | #6

    Przez zawodowe zbocze­nie poprzestaw­iałbym kilka przecinków… a potem posłał do pub­likacji w jakimś co bardziej papierowym medium :D

    Thumbs up.

  7. Akwiz­dranka
    Maj 18th, 2009 at 08:23 | #7

    Fra­glesi — bardzo dobre. Ze źródła wiedzy wsze­lakiej o przed­wo­jen­nym Gdańsku: przed wojną uży­wano tylko niemiec­kich nazw ulic, więc pamię­taj o tym (widzę, że pier­wszy odcinek wpisuje się w ten kanon).
    Jedno pytanie: czy niemiecko-narodowy “Danziger Neueste Nachrichten” był bul­warówką typu “Fakt” i fak­ty­cznie pisał o takich dyrdymałach?

  8. bz
    Maj 18th, 2009 at 16:35 | #8

    Tak się składa, że jestem tuż po lek­turze książki “Widma w mieś­cie Bres­lau” i muszę stwierdzić, że gdy­bym to przeczy­tał nie znając(z pod­pisu) autora, to myślałbym, że to nowy Kra­jew­ski — tym razem z Gdańskiem w tle.

  1. Brak jeszcze trackbacków