Home > Polityka > STOP chamstwu w sieci!

STOP chamstwu w sieci!

Szcz­erze mówiąc wyłączyłem się. Dużo pracy, a na dodatek obrzy­dze­nie chrząka­ją­cymi wieprzkami, które chcą się dopchać do eurochlewa. Nie mogłem jed­nak pozostać biernym gdy Der Dzi­en­nik wypowiedział nam wojnę!

Oważ zesz­ma­cona pod­czas kaczyzmu, coraz bardziej tabloidalna gazeta, dała ciała z Kataryną. Aby zatrzeć złe wraże­nie ruszyli na wojnę z Internautami.

Na sam przód śmiałem się ale jak red-nacz. rzu­cił nam, anon­i­mowym blogerom, rękaw­icę krzy­cząc „Pocału­jta mnie w dupę”. Krew we mnie zawrzała! Już jeden nas obrażał, i proszę jak skończył konus jeden, he he he.

Ciekawe czy pan wielki dzi­en­nikarz byłby tego samego zda­nia gdyby:
po pier­wsze primo mieszkał na prow­incji, gdzie pan z wójtem i ple­banem są w dobrej komi­ty­wie
po drugie primo wiedział, iż nie stanie zanim murem kwiat pol­skiego dzi­en­nikarstwa
po trze­cie primo nie miał na usłu­gach redak­cyjnego mece­nasa
po czwarte primo nie chodził na par­tyjki squasza z poli­tykami
itd. itd. itd

Der dzi­en­nik wielkie armaty na wały wyrych­tował, rzeszę ałtu­ry­tetów (zło­tousty Mezo, Kolega Rurka czyli pan od ujeb* stołu, itd.) skrzyknął, wszys­tko po to, żebyśmy poczuli się malutcy. Ale nas jest kupa a wiadomo: Herkules dupa kiedy ludzi kupa. Sprzedaż szmatław­cowi spadnie.

Najbardziej mnie ubawił „wielki auto­ry­tet” Król trzep­nął : Nie chci­ałbym nikogo obrażać, ale odnoszę wraże­nie, że blog jest czymś – proszę darować to określe­nie – idio­ty­cznym. Pozwala każdemu wygłaszać opinie na tem­aty kom­plet­nie dowolne.

Nawet apel “Stop chamstwu w sieci” wys­tosowali licząc, że ich ktoś ich poprze. Zostali zmi­ażdżeni.  Chamstwem.

Jak dla mnie dzi­en­nikarze (czwarta władza) trzęsą dup­skami, bo czują odd­ech piątej (nowej) władzy – blogerów.

Ogłoszenia parafi­alne:

- Postanow­iłem założyć osobne miejsce na nad­komis­arza Ger­harda Heina.
– Zakończyłem pisać Owicza, aczkol­wiek samo miejsce, mam nadzieję, nie umrze
– Zapraszam na najnowszy odcinek gdańskiej leży szyderców

Audio clip: Adobe Flash Player (ver­sion 9 or above) is required to play this audio clip. Down­load the lat­est ver­sion here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Categories: Polityka Tags:
  1. Maj 27th, 2009 at 16:26 | #1

    Oczy­wiś­cie, że blog jest pomysłem wręcz idio­ty­cznym.
    Prze­cież nie można poz­wolić, żeby społeczeństwo tak po prostu pisało otwar­cie co im tylko do głowy przyjdzie!

  2. Non­chal­lance
    Maj 27th, 2009 at 19:08 | #2

    Dzi­en­nik. To mówi wszys­tko. IMHO w sprawie Kataryna vs Dzi­en­nik nie ma świę­tych i jedna i druga strona jest siebie warta, ale Dzi­en­nik żeby oczyś­cić po tym atmos­ferę wokół siebie robi wręcz kuri­ozalne rzeczy.

  3. Maj 28th, 2009 at 17:15 | #3

    Szcz­erze powiedzi­awszy nie za bardzo oga­r­niam całą tą akcję Kataryny. Dotarły do mnie szczątkowe infor­ma­cje. Kataryna naraz­iła się jakiemuś min­istrowi, ten ją pozwał (?), Dzi­en­nik ją ziden­ty­fikował i prawie ujawnił, tak? To o co chodzi z tym redak­torem Dzi­en­nika, co chce chamstwo powstrzymywać?

  4. Maj 29th, 2009 at 00:22 | #4

    Dzi­en­nik się kon­czy, dlat­ego szkoda tuszu w naszych mon­i­torach na pisanie o nim.
    Au revoir mon­sieur Kra­sowski. Zostaje Panu wina Mosig­nore sie napic. Salut!

  5. Black­ops
    Maj 31st, 2009 at 09:58 | #5

    Cały dżołk polega na tym, że żaden Czuma Kataryny nie pozwał. Gdyby tak się stało, z pewnoś­cią byśmy się o tym dowiedzieli.

    Dzi­en­nik dał ciała i teraz stara się maskować jakimiś wydu­manymi akc­jami (czekam na “piłeś, nie bloguj”); Kataryna została “ujawniona”, ale pisze dalej, mnóstwo ludzi wylało na drugie mnóstwo ludzi wiadra pomyj… i zabawa kręci się dalej. Sprawa nie ma szans na “zjed­nocze­nie masy bloger­skiej prze­ciw prasie”, bo na samym Salonie 24 widać, jak bardzo owa blo­gos­fera jest podzielona — i jak cza­sem nie potrafi pow­strzy­mać się od chamstwa pięt­nowanego przez Dzi­en­nik. Dzi­en­nik pozostanie bul­warówką — może prze­j­mowana właśnie Gazeta Prawna okaże się wartoś­ciową zawartoś­cią rozkładówki. Kataryna będzie pisać dalej. I nic się nie zmieni.

    Gdyby Kataryna wytoczyła — i wygrała — pro­ces o nieuprawnione ujawnie­nie danych osobowych (na co szanse są chyba nikłe) — miałoby to może jakiś pozy­ty­wny, oczyszcza­jący wydźwięk. A tak… wszys­tko pozostanie po staremu.

  1. Brak jeszcze trackbacków