Euro koryto

– Dla Polski… Polskę… Polską…. Bić Niemców! – kwiczał mały knur wymachując raciczkami. Kurczowo trzymał się mównicy, bo paru innych próbowało go od niej oderwać. Nad wszystkimi powiewały niebieskie flagi ze złotymi gwiazdkami. I wielki plakat z pełnym żarcia euro korytem.

Odwrócone tyłem dwa dorodne wieprze wypinały tyłki pierdząc donośnie, a ich kompan, pomalowany na niebiesko pomarańczowo knur, ryczał w stronę tłumu – Oto gdzie pisuar ma dopłaty!

Otaczało go liczne grono podobnych mu wieprzków i macior. Na widok plakatu z pyska leciała im ślina. Do mównicy próbowali się dopchać pomalowani na zielono. – My żywiem, my broniom, my sól tej ziemi – recytowali jednym głosem.

– Głosujcie! Głosujcie na nas! – ryczał donośnie czerwony wieprz stojący na ramionach towarzyszy. – Po pierwsze świnia! – wtórowali jego towarzysze.
– Na mnie! Na mnie! – piszczał mały prosiaczek, zwany libertaskiem. Tuż za nim pomalowany w czerwono białe pasy knur obłapiał młodą popiskującą maciorę.

4 myśli nt. „Euro koryto

  1. zbigniew

    Było kiedyś i gdzieś tak:
    Gazety pełne były haseł: PROGRAM PARTII PROGRAMEM NARODU !!! PARTIA Z NARODEM…NARÓD Z PARTIĄ…..Front Jedności Narodu starannie wytypował i zgłosił kandydatów. Spotkań z NIMI nie trzeba było organizować, bo i tak wszyscy ICH znali…. zresztą i tak już napisano, że załogi fabryk itp. – mówiąc ogólnie: świat pracy masowo – na wiecach i masówkach – poparł kandydatów FJN. Żołnierze szli do urn w zawartych kolumnach i jak cały naród GŁOSOWALI BEZ SKREŚLEŃ. Kabiny w lokalach „wyborczych” były zorganizowane, byli nawet specjalni „opiekunowie”, którzy patrzyli kto tam wchodzi i po co. Mieli mało zajęcia, bo pomimo knowań jakichs sił z zachodu, Naród głosował bez skreśleń! Głosowano wszędzie, w miastach i we wsiach……frekwencja wyniosła 98%….na pierwsi i najważniejsi na listach kandydaci otrzymali po 99,99% ważnych głosów.
    To były piękne czasy……ech, łza się w oku kręci. Nikt się nie pchał do koryta, nikt nikogo nie opluwał…..no chyba, że dawano odpór rewizjonistom z Bonn….albo imperialistom z USA.
    Spokój, sielanka, raj społeczno – polityczny itd.itd.itd. I komu to przeszkadzało? jak mawiano w kabarecie „Tej”.

    PS. Proszę, uśmiechnijcie się i nie bierzcie mnie za wariata! To co się w Polsce zdarzyło w 1980 i 1989 roku to naprawdę CUD !!!

    Odpowiedz
  2. Flogiston

    Może fraglesi sobie przypomni, jak to było 2 lata temu (jeszcze przed konfliktem z Adamem Owiczem).

    Wtedy, gdy fragles był jeszcze zaangażowany w walkę o lepszą, nowoczesną Polskę, można było u Niego znaleźć takiego typu teksty:

    „Odezwa do stałych bywalców.

    A więc jutro spotkają się dwie Polski.

    Pierwsza – to ta, o której mówią nam podręczniki, że była tolerancyjną. Ale cóż to znaczy? Poza tym, że wiedziała, że z różnorodności bierze się dobro? Że z mieszanki smak? Dzięki której mieliśmy Rzeczpospolitą OBOJGA Narodów, a nie jednego – i dzięki której mamy dziś ukraińską kuchnię, niemieckie zasady mieszczańskie, białoruskie chłopstwo i żydowsko-polską kulturę? Dzięki której zaistniała idea Piłsudskiego i Miłosza – wolnych Narodów spojonych niewymuszoną współzależnością, ale za to zasadą wolności przeciw zamordystycznemu Imperium…
    Ukraińcy, Litwini, Białorusini, Polacy, Żydzi, Łemkowie – byli w tym marzeniu braterstwem narodów przeciw barbarzyństwu…
    I prawie się udało – ale nie starczyło sił przeciw nocy i śmierci. Przeciw przypływowi głupoty i zła – które wartość widzą nie w tym, co łączy – ale w tym, co dzieli.
    I przyszli barbarzyńcy, co chcieli jednorodności. Ein Volk, Ein Sturm.

    I oto mamy Polskę drugą.
    Polskę Dmowskiego i endecji. Polskę – która w różnorodności widzi zagrożenie. Polskę – która chciałaby jedności etnicznej i kulturalnej. Polskę taką, jak widzieli ideolodzy faszyzmu i komunizmu: jednorodną etnicznie, kulturowo, ideowo.
    Bez wahań, kolorów i erupcji kultury.
    Zglajszachtowaną, wyrównaną przez walec, szarą i nudną.
    Taką, jaką chciałby ją widzieć Wierzejski” gdzie stado półgłupich blondynów będzie odmieniało „patriotyzm” przez wszystkie przypadki – w odcięciu od świata, w marazmie, w odcięciu od innych kultur – monotematycznie i bezpłodnie – jak przez 50 lat komunizmu.
    Czyż nie to przeżywaliśmy przez ostatnie 50 lat? Czyż nie sojusz brunatnego z czerwonym odebrał nam miejsce w świecie i Europie, któreśmy powinni zajmować? Czyż nie była zakazana każda radosna twórczość, pomysł, wynalazczość?
    Czyż nie o to walczą teraz niektórzy, chcąc nas przekonać, że Niemcy, Włosi, Francuzi – i kto tam jeszcze – to ci, co dybią na nasza narodowa, nieskalana cnotę?
    Dobrze się zastanówcie, na kogo głosujecie.
    Bo dzieje człowieka, to nieustający pochód plemiennej ksenofobii, usiany milionami ofiar.
    Bądźmy oryginalni – wybierzmy życzliwość!

    Wybierzmy to, co dzieje się na naszych oczach, a w dziejach zdarza się rzadko: oto 300 mln ludzi, poruszonych historią XX wieku stara się zabezpieczyć przed aktywnością byle wariata z wąsikiem – zbliżając swe państwa, granice, kultury…
    Wybierzcie dobrze.

    Simon dnia 7 czerwca 2009”

    lub takie:

    @Simon

    Pięknie napisałeś! Myślę bardzo podobnie, jak Ty. I wiem, że tylko ciężko chorzy mogą dziś nie iść na wybory. Na naszych oczach dzieje się historia. Nie możemy być biernymi jej obserwatorami, musimy tam pójść i powiedzieć zacofanej, ksenofobicznej Polsce nasze “Nie!”

    Żebyśmy później nie musieli bezpodstawnie narzekać i przypisywać winy za wynik wyborów niemądremu społeczeństwu. Narzekać mogą tylko te osoby, które uczestniczą w wyborach. W lokalu wyborczym nie powinno zabraknąć nikogo, zwłaszcza, jeśli ma poglądy podobne do tych, które klarownie wyłożył Simon. Wybierzmy dobrze!

    Flogiston dnia 7 czerwca 2009

    albo takie:

    @Flogiston i @Simon
    Obaj panowie macie rację i lepiej tego nie można było ująć. Wiem, że moi “osobiści” seniorzy (dość “ryzykowna” grupa wyborcza) zorganizowali sobie transport, by dojechac do punktu wyborczego (kilka kilometrów). I jakaż była moja radośc, gdy zadeklarowali poglądy identyczne z moimi. Co więcej – nawrócili słuchaczkę pewnej rozglośni radiowej i pana od cielęciny (również “zbłąkanego”), co jest już mistrzostwem świata w persfazji. Jak widać, we własnym kraju też są potrzeni misjonarze:))) Mam nadzieję, że po 22 napijemy się wspólnie wirtualnego szampana.

    Nutka57 dnia 7 czerwca 2009

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.