Home > satyrki > Nadchodzi koma trzy

Nadchodzi koma trzy

fraglesi20090725

Od rana była łaźnia. Słońce grzało niemiłosiernie. Grze­bal­iśmy w aucie z kumplem. Przytelepał się sąsiad spod piątki z piwem w ręku.
– Pochwalony. Pewnikiem czwóreczka będzie – rzu­cił patrząc w niebo.
– e tam, na moje oko tró­jeczka – rzu­cił gruby.

Z obow­iązkowo włąc­zonego tranzys­torowego radia piała jakaś lafirynda. Kumpel roz­grze­bał sil­nik do połowy. Podawałem klucze. Gruby zapalił wymię­tolonego papierosa. Nagle muzyka urwała się i odezwał się spiker — Uwaga, nad­chodzi koma cztery, pow­tarzam koma cztery.…

- No i kurna wykrakaliś­cie, czwóreczka! Muszę meble ogrodowe pochować. — sko­men­tował ten spod piątki.
– To ty jeszcze nie pochowałeś po wczo­ra­jszej trójce? — zdzi­wił się gruby.
– łańcuchem mam je spięte, nie będę za każdą trójką tar­gał do garażu.
– Ruchy, ruchy sąsiedzi, mamy góra pięć minut. — krzyknął w naszą stronę osied­lowy.
– Co z autem? — zapy­tałem kumpla.
– Do garażu wpy­chamy, czwórka poważna sprawa – odparł wycier­a­jąc ręce ze smaru.

Z domów wybiegły żony gna­jąc bachory. Ten spod pięt­nastki szarpał się z drzwiami osied­lowego schronu. Wykopal­iśmy go w czynie społecznym w zeszłym roku, kiedy piątka rozniosła w drobny mak pół dzielnicy.

Categories: satyrki Tags:
  1. sala­man­dra
    Lipiec 25th, 2009 at 20:59 | #1

    oj Fra­glesi, znowu sie baw­isz w pro­roka ;)

  1. Brak jeszcze trackbacków