Na odwyku

1251999355_by_Hekko

Przyz­naje szcz­erze — byłem anon­i­mowym nało­gow­cem. Niczym robak jabłko, drążył mnie nałóg. Wczo­raj poczułem, że jestem wyleczony.

Już na długo przed wyjaz­dem na urlop czułem, że coś jest nie tak. Drażniło, jątrzyło, oburzało, zgrzy­tało. Składałem to na karb zmęczenia, brak dys­tansu. Pyta­cie co? Ano TVN24, a zwłaszcza Fakty.

Mój ogłu­pi­any sys­tem­aty­cznie rozum protestował. Ran­ione bolesnymi his­to­ri­ami serce zwi­jało się w bólu. W oczach brakowało łez. Ja rozu­miem, że słupki oglą­dal­ności, że bad news is a good news, ale są pewne granice, których nie wolno przekraczać. Ideał sięgnął tabloid­owego bruku.

Pod­czas mojej wyprawy po Polsce nie widzi­ałem telewizji, nie słuchałem radia, nie czy­tałem gazet i por­tali. O dziwo poczułem się Bosko. Spoko­jny, szczęśliwy, mimo że odcięty.

Po powro­cie włączyłem fakty. Błąd! Kosz­mar powró­cił ze zdwo­joną siłą. Odrzu­ciło mnie. Poczułem mdłości. — Nie! – krzyknąłem odrzu­ca­jąc ze złoś­cią pilota.

Nie oznacza to wcale, że nie będę oglą­dał TV. Na szczęś­cie znam parę języków obcych, zwłaszcza fran­cuski, który opanowałem chodząc do fran­cuskiej szkoły za granicą. Mam setki kanałów. Jest ang­iel­ski CNN, fran­cuski TV5, niemieckie DW. Tam nikt nie ma mnie za głupa, nie próbuje mi wyciskać mi serca niczym cytryny. Tam pracują prawdziwi dzi­en­nikarze z misją.

Żegna­j­cie TVN(Jazgot)24 i Fakty-srakty.

Na koniec lista moich „ulu­bionych” reporterów.

Dar­iusz Prosiecki – Gwiazda (w swoim) mnie­ma­niu. Wydaje mu się, że pracuje dla CNN. Dykcja powala z nóg i ta puenta na koniec każdego mate­ri­ału. Za każdym razem nie wiedzi­ałem, czy mam się śmiać czy płakać.

Dar­iusz Łapiński – Mój abso­lutny faworyt. Wg mnie człowiek z taką wymową nie nadawałby się nawet do radiowęzła zakład­owego. W pewnym momen­cie wyłącza­łem głos gdy leciał jego materiał.

Marzanna Zielińska – Spec­jal­istka od wyry­wa­ją­cych serce his­torii samot­nych matek i/bądź porzuconych/chorych dzieci. Świetlisty anioł dobroci. Kogo dotknęła różdżką… par­don… skrę­ciła kamerą ten zaz­nawał dobroci rozpłakanych widzów.

Renata Kijew­ska – Matka Teresa wszys­t­kich katowanych psów, koni i owieczek. Obrończyni naszych braci mniejszych.

O innych „kiwaczkach” (tak ich nazy­wałem, obser­wu­jąc jak bal­an­sują całym ciałem chcąc pod­kreślić to co mówią) i „sto­jaczkach” (reporterzy tkwiący cały dzień czy noc, czy słońce czy deszcz na miejscu wydarzeń) nie wspomnę.

Ps. Od jutra zaczy­nam odzwycza­jać się od gazeta.pl…
Tylko z dzisiaj: „Mężczyzna znalazł noworodka na przys­tanku”, albo „Audi wbiło się w bari­erkę”, lub „Fotografował się ze swastyką. Odpracuje to społecznie” and so on.

Categories: Rzeczywistość skrzeczy Tags:
  1. Mirek
    Sierpień 25th, 2009 at 14:50 | #1

    Grat­u­luję Ci nabra­nia właś­ci­wego dys­tansu, który pozwala na bezwzględną fil­trację plew i odpadów. Już nie będą mieli szans zapisać w Two­jej pamięci kto “na chwilę obecną” wyskoczył z okna, ani też co „tak na prawdę” było przy­czyną pożaru w mieszka­niu na czwartym piętrze.
    Wierzę w cud­owne i uzdrowiciel­skie dzi­ałanie urlopu w naturze z dala od cywiliza­cji. Mnie o dziwo spotkało dokład­nie to samo. Raz włączyłem „Fakty”, po czym bardzo szy­bko wyłączyłem z nies­makiem. Dokon­ałem jeszcze jed­nej próby zasadza­jąc się na „Wiado­mości” o 19:30. Gry­mas wstrętu wys­tąpił teraz jeszcze szy­b­ciej. Poczułem się wylec­zony.
    Okazuje się, że obmy­cie nóg w cud­ownym źródełko nie poszło na marne. Uczyniłem to co prawda w intencji rzuce­nia pale­nia, ale być może jego dobroczynne dzi­ałanie jest bardziej kom­plek­sowe. A nie palę już 5-ty dzień.
    Żona mnie nie poz­naje i pyta reg­u­larnie – co się z tobą stało na tej włóczędze? — Gdzie się podzi­ały twoje nerwy i skąd nagle taki zapał do wszys­tkiego? Myślę, że odpowiedź na pyta­nia doty­czące mojej meta­mor­fozy da mi kole­jny podobny wyjazd, na który czekam już teraz.

  2. zbig­niew
    Sierpień 25th, 2009 at 15:33 | #2

    Decyzja jak decyzja: /…/“Jest ang­iel­ski CNN, fran­cuski TV5, niemieckie DW. Tam nikt nie ma mnie za głupa, nie próbuje mi wyciskać mi serca niczym cytryny. Tam pracują prawdziwi dzi­en­nikarze z misją.”/…/
    Hmm…a skąd Ty to wiesz, że tam nie robią z Ciebie głupa? Czy tak naprawdę gdziekol­wiek jest, że ktoś gdzieś tam mówi tylko obiek­ty­wną prawdę, zupełnie nie zabar­wioną swoim oso­bistym poglą­dem prawdę? A może dla niego to jest właśnie obiek­ty­wna prawda. A może, to co mówią, nie odpowiada Two­jemu, aktu­al­nemu, poglą­dowi, oce­nie (???) i stąd ten bunt.
    Stary dow­cip o góral­s­kich kry­te­ri­ach prawdy: 1) prowda! 2) tyż prowda i 3) gówno prowda!

  3. fra­glesi
    Sierpień 25th, 2009 at 16:47 | #3

    @zbigniew
    “Hmm…a skąd Ty to wiesz, że tam nie robią z Ciebie głupa?“
    Bo mam głowę na karku

    A może, to co mówią, nie odpowiada Two­jemu, aktu­al­nemu, poglą­dowi, oce­nie (???) i stąd ten bunt.“
    W wieku 42 lat trochę za późno na bunty

  4. Sierpień 25th, 2009 at 18:33 | #4

    Są jeszcze gorsi… Nie znoszę Kalczyńskiej i Jędrze­jowskiej… w ogóle TVN24 zszedł na psy… a roz­maw­iałem z Jack­iem Pałasińskim… i jest jeszcze gorzej… niż wygląda…

  5. Rybak
    Sierpień 25th, 2009 at 19:14 | #5

    Plan dzi­ałań:

    Wyłącz TV.
    Wloozuj się
    Niepotrzebne nerwy=siwe włosy itd
    Po co Ci to?

    Idź do ogrodu popracuj fizycznie..

    Do Zbigiewa:
    To było tak (wg Tis­chn­era):
    1.Jest Prawda
    2.Jest Święta Prawda
    Oraz
    3.Gówno Prawda

    Poz­draw­iam
    Rybak

  6. Zbig­niew
    Sierpień 25th, 2009 at 22:19 | #6

    Fra­glesi przyz­naj, że to dosyć arbi­tralny argu­ment: /…/“Bo mam głowę na karku”/…/. No jeszcze to: /…/“W wieku 42 lat trochę za późno na bunty”/…/ — coś podob­nego, mój Boże! to co Ty zro­bisz z resztą życia?

    Do Rybaka! Pewnie tak było wg Tis­chn­era, ale mnie się bardziej podoba moją wersja.

  7. fra­glesi
    Sierpień 26th, 2009 at 05:28 | #7

    @Zbigniew
    “Fra­glesi przyz­naj, że to dosyć arbi­tralny argu­ment: /…/”Bo mam głowę na karku”/…/”

    Żeby własny ojciec powąt­piewał w to, że jego syn ma głowę na karku…
    Koniec świata…

  8. zbig­niew
    Sierpień 26th, 2009 at 08:29 | #8

    Cią­gle pozostaje odwieczny prob­lem: “żeby język giętki (tutaj “pióro”)powiedział wszystko,co pomyśli głowa”. Nie miałem żadnego zami­aru kwes­t­ionować faktu, że “masz głowę na karku”. Ruszyła mnie tylko kru­chość argu­men­tacji w stylu: WIEM, że ci mijają się z prawdą celowo, a to co mówią jacyś “tamci” jest obiek­ty­wną prawdą z “głębi szcz­erej, mądrej duszy płynącą”. Według mnie, z faktu, że “mam głowę na karku” nie wynika abso­lutna gwarancja, że się nie mylę, że jestem niemal wyrocznią.
    Gdy­byś napisał: słucham i oglą­dam wiele stacji telewiz­yjnych i radiowych — również z różnych krajów.….porównuję to co mówią i pokazują, robię jakąś “śred­nią”, wery­fikuję z tym co później “przyniosło” życie, i stąd wyciągam wniosek, że jest inaczej niż mówią np: w TVN 24, to zaaprobowałbym Twoją ocenę i decyzję.…bez szem­ra­nia.
    Ale wraca­jąc do tych bardzo poważnych i renomowanych stacji, to na temat POLSKI i jej spraw, zwłaszcza wewnętrznych, “mówią” one tak niewiele, że prawie nic. Zdarza im się też pleść na nasz temat niezłe androny. To tak, żeby nam było trud­niej wiedzieć: gdzie leży “prowda”.
    Wyp­isuję tutaj jakieś swoje “madrości”, bo budzi się we mnie sprze­ciw, kiedy ktoś wygłasza kat­e­go­ryczne, jed­noz­naczne sądy. Tak już mam!

  9. Toja
    Sierpień 26th, 2009 at 22:59 | #9

    Jakie to fajne czasy nas­tały! Nikt nam nie zagłusza naszych wybranych stacji radiowych, nie narzuca oglą­da­nia tylko dwóch, mocno cen­zurowanych, kanałów telewiz­yjnych. Można bie­gać po kanałach, radiostac­jach dowoli . Gdy mamy tego ojczys­tego czy też między­nar­o­dowego hałasu dosyć, to albo to wszys­tko porzu­camy na jakiś czas, albo zakładamy spoko­jnie swoje gazety, radia, nawet TV-y. To jest kom­fort życia. Rozkoszny smak wolności!

  1. Brak jeszcze trackbacków