Home > Nadkomisarz Gerhard Hein > Nadkomisarz Gerhard Hein — scena 22

Nadkomisarz Gerhard Hein — scena 22

0_643

12 marca 1930, wtorek, godz­ina 9:48, Schleusen­strasse 31, Neufahrwasser

Mar­tin Dütschke przez całą noc przewracał się z boku na bok nie mogąc zas­nąć. Po otępi­ałej głowie lekarza krążyły nieskładne myśli. Natar­czy­wie powracały wspom­nienia związane z Anną. Atakowały lęki, gryzły wyrzuty. Zmęc­zony usnął w końcu nad ranem.

Wstał wcześnie. Uznał, że zimny wiatr znad zatoki ukoi jego obo­lałą głowę. Wziął zdzi­wionego psa na smycz i wyszedł na dłuższy spacer wzdłuż kanału por­towego. Nie miał odwagi iść zwykłą trasą, wzdłuż ogrodzenia firmy Eli­bor A-G, gdyż to tam została zamor­dowana Anna.

Poszedł więc w lewo, do końca Schleisen­strasse. Minął od tyłu koś­ciół Wniebow­stąpi­enia i skrę­cił w Haf­fen­strasse. Na przys­tani pro­mowej starsza dama wykłó­cała się z bileterem. Nieliczni jeszcze o tej porze prze­chod­nie usłużnie witali znanego mieszkańca Neu­fahrwasser. Pies ogonem ozna­jmiał całemu światu radość z niespodziewanego spaceru z panem. Zwierzak wyczuwał niepokój Mar­tina, jed­nak zad­owole­nie z możli­wości dłuższego przewi­etrzenia się pod­czas tej niespodziewanej przechadzki tłu­miło psią empatię z właścicielem.

Od strony pol­skiej Wojskowej Skład­nicy Tranzy­towej dochodz­iły odgłosy budowy. Polacy widocznie wznosili nowy bunkier albo inne umoc­nienia.
– Pięknie tam kiedyś było – zamyślił się lekarz.

Przy­wołał w myślach tak dobrze znane mu miejsca z byłego kurortu West­er­platte: Dom zdro­jowy, Hala Plażowa, Łazienki, Molo Cesarskie i szczegól­nie Dom Ciepłych Kąpieli, gdzie miał swój gabi­net. Jako świeżo upiec­zony lekarz medy­cyny prak­tykował przez trzy lata pod skrzy­dłami naczel­nego lekarza uzdrowiska, dok­tora Holtza.

Mar­tina można było często spotkać na Alei Brzo­zowej, spaceru­jącego z ładnymi kuracjuszkami, bądź pijącego kawę w kaw­iarni Schultza. Niestety, wszys­tko skończyło się w pewną sty­czniową noc 1914 roku, kiedy to potężny sztorm obró­cił w drobny mak kurort. Potem przyszła wojna, a w 1924 West­er­platte zostało przyz­nane Polakom.

Dok­tor wró­cił do domu i zjadł śniadanie. Zamknął się w swoim gabinecie. Usi­adł w fotelu. Po chwili zad­umy pod­niósł słuchawkę i wykrę­cił numer.

- Panie pro­fe­sorze, mówi Dütschke – powiedział, gdy usłyszał w słuchawce zna­jomy głos Wirtha. — Anna nie żyje – wyrzu­cił z siebie.

Mar­ti­nowi zdawało się, ze pro­fe­sora nie zaskoczyła ta wiado­mość. Nie usłyszał też smutku w głosie inter­loku­tora. To było zas­tanaw­ia­jące, ale być może pro­fe­sor umiał po prostu panować nad swoimi emoc­jami. Lekarz opowiedział mu pokrótce o wiz­y­cie młodego policjanta.

- Zostanie pan na pewno przesłuchany – powiedział Wirth. – Nie wolno panu nic wspom­nieć o naszych seansach z Anną. Proszę po prostu powiedzieć, iż była pańską pac­jen­tką. Niech pan wymyśli dla niej jakąś rzadką chorobę. Jakąś ner­wicę może? — Dütschke przytaknął.

- Szczegól­nie nie wolno panu – kon­tyn­uował Wirth. — zdradzić ist­nienia pamięt­nika. Przekaza­łem go już naszemu goś­ciowi z Monachium. Oczy­wiś­cie nie muszę mówić, iż wiz­yta pana Himm­lera u nas jest całkowicie tajna? – pro­fe­sor wyraźnie pod­niósł głos.
– Tak, to zrozu­mi­ałe – odpowiedział lekko skołowany lekarz.
– Proszę się nie obaw­iać, wszys­tko będzie dobrze – pocieszył go Wirth. — W razie czego pomogą panu zau­fani ludzie z naszej orga­ni­za­cji.
– Tak, wiem. — powiedział cicho Martin.

Pro­fe­sor rozłączył się. Lekarz odłożył powoli słuchawkę. Otarł spocone czoło i ciężko westch­nął. Mar­tin Dütschke nie był wcale pewien tego, że orga­ni­za­cja, której prze­wodził Wirth ochroni go. Obaw­iał się i to bardzo, że z powodu wiedzy, którą posi­adał, mógł stać się niewygodny, i skończyć jako pokarm dla węgorzy zamieszku­ją­cych por­towy kanał. Nie on pier­wszy, i nie ostatni. Gra szła o naprawdę wielką stawkę.

Poprzed­nie sceny

Categories: Nadkomisarz Gerhard Hein Tags:
  1. Wrzesień 29th, 2009 at 09:27 | #1

    Przeczy­tałem. Nie znam poprzed­nich 21 scen, jeżeli ist­nieją. Trochę “skołowany” ten narrator.

  2. Wrzesień 29th, 2009 at 09:29 | #2

    Errata do komen­tarza:
    jest: trochę “skołowany“
    ma być: “lekko skołowany”

  1. Brak jeszcze trackbacków