Home > satyrki > Kocia grypa

Kocia grypa

0_643

Las znał jak własną kieszeń. Z wprawą par­tyzanta omi­jał właśnie kole­jny posterunek. Zresztą skupi­eni wokół kok­sown­ika żołnierze ani myśleli pil­nowa­niu podległego im terenu. Słyszał ich sprośne żarty. Musieli już pewnie trochę wypić. Szczekały psy. War­czał sil­nik transportera.

Noc była mroźna, bezk­sięży­cowa. Śniegu było nie za dużo. Starał się iść po starych śladach. Co pewien czas rozpy­lał gaz pieprzowy. Nieza­wodny sposób na strażnicze psy. Gdyby go zła­pali, mógł wylą­dować w obozie. Albo strza­łami nad głową, lub nie daj Boże pod nogi zmusiliby go do powrotu do miasta. A tam nie miał po co wracać. Tydzień temu pochował żonę. Dzieci zmarły na samym początku.

Otoc­zone kor­donem san­i­tarnym miasto dogo­ry­wało. Nie ono jedyne. Z tego co usłyszał na krót­kich falach, w radiu na baterie, wirus zaatakował prawie cały świat. Jak dotąd ludzkość nie znalazła szczepi­onki. Świat pogrążał się w chaosie.

W porów­na­niu z obecną, kocią grypą , świńska z przełomu 2009/2010 była niczym wiosenny katar.

Categories: satyrki Tags:
  1. Listopad 18th, 2009 at 23:13 | #1

    Dobre… Ciekawe jakie jeszcze biedne zwierzątka w to wciągną. Tak czy inaczej mam to gdzieś. Mała pier­sióweczka przez dzień, a wiec­zorkiem porządny drink i żadne cholerstwo się mnie nie czepi… hehe…

  2. Hexe
    Listopad 19th, 2009 at 19:35 | #2

    Roman wyglada niezwykle groznie na zdje­ciu.
    PS: A na “zwykla” grype umiera co roku wiecej ludzi niz na swin­ska, pta­sia czy inna razem wziete.

  3. Piotr Chmielarz
    Listopad 20th, 2009 at 22:01 | #3

    A może Roman wspól­nie z innymi kotami w tym kotem Kaczyńskiego szykuje zamach, żeby umożli­wić Kaczkom dojś­cie do władzy gospo­darzu pro­ponuję żebyś pozbył się szkod­nika. Kota w wór i kamień, żeby nie wydostał sie i do jeziora, lub Bał­tyku w końcu mieszkasz tam, gdzie wody w bród. Żartowałem oczywiście.

  4. kutas­In­ter­ne­towy
    Grudzień 22nd, 2009 at 05:31 | #4

    ty, Piotr Chmielarz, ty wszedzie widzisz Kaczyńs­kich? Ty lep­iej spójrz w lus­tro, he he he he he he he

  1. Brak jeszcze trackbacków