Home > Rzeczywistość skrzeczy > Wstawaj Zenek, do roboty

Wstawaj Zenek, do roboty

Ostat­niej nocy na dom Fra­glesa spadła law­ina śnieżna. Nie po raz pier­wszy i nie ostatni tej zimy. Wczo­raj wiec­zorem zaczęło sypać jak diabli.

O siód­mej rano Fra­glesi zwlókł z się wyra, oporządził kota Romana, i bezl­i­tośnie go z chałupy wyrzu­cił. Siorb­nął kawę, prze­jrzał elek­tro­prasę, narzu­cił kapotę i naparł na bramę garażową. Ustąpiła ze stęknię­ciem a Fra­glesi z wrod­zoną gracją uskoczył przed osuwiskiem.

Po pół­godzinie kopa­nia dotarł do płotu, po następ­nej do ulicy, gdzie na szczęś­cie sza­lał w nocy trak­torzysta z pługiem. Z fan­tazją wzniósł niebo­ty­czny wał, tak aby Fra­glesi mógł pos­makować pracy górnika.

Po godzinie i dwudzi­estu min­u­tach zmachany ale szczęśliwy Fra­glesi oparł się na łopa­cie i spo­jrzał na najlepiej odśnieżoną w Gdańsku pos­esję. Z jego oczu biła duma. Przez moment chciał zadz­wonić do straży miejskiej aby może przy­jechała i pochwal­iła, albo może nawet jakiś dyplom dała.

Po śniada­niu śnieg zaczął padać ze zdwo­joną siłą i półmetrowy całun skrył to co Fra­glesi tak pra­cowicie odsłonił.

O czter­nastej Fra­glesi ponownie zaatakował białe g*. Łopata aż furko­tała w jego rękach. Szkoda, że nie było na miejscu żadnego fotografa, który uwiecznił by hero­iczną scenę: Zadymka, himalaje zasp, porzu­cone auta, a pośrodku słusznej pos­tury Syzyf z wielką łopatą.

Na razie przes­tało padać ale Fra­glesi wie, że niebo nie da za wygraną i jutro rano kosz­mar zacznie się od nowa.

Categories: Rzeczywistość skrzeczy Tags:
  1. Rol­nik
    Styczeń 28th, 2010 at 19:29 | #1

    Fra­gles gónik śnieżny-dobre…

    Chci­ałeś mieć piękny widok z okna?
    To masz…
    Jed­nak na wsi się mieszka, co?

    Spójrz rano może Yeti przemknie

  2. Kobi­eta z lekką dłonią
    Styczeń 28th, 2010 at 19:36 | #2

    Wresz­cie porządna zima zaw­itała! :)

  3. pszemo
    Styczeń 28th, 2010 at 20:12 | #3

    Ty się kurna ciesz, że trak­torzysta ma tylko jeden cykl dzi­en­nie — u mnie ciągną dwa razy… niereg­u­larnie… psia ich kostka…
    Już raz odgrze­bałem 30 metrów na sze­rokość 4,5 metra (sze­rokość chod­nika — a co, miałem fan­tazję) — i wtedy przy­jechał — i zostawił jakieś 1,5 do 2 metrów, a resztę zasy­pał…
    Myślałem, że go tą pomarańc­zową łopatą stłukę…

  4. sala­man­dra
    Styczeń 28th, 2010 at 21:27 | #4

    a u mnie plus 6 i wielka breja na uli­cach, ale zapowiadaja na jutro mroz — jakies 3 na minusie :) , wiec nie potrafi­acy jezdzic zima Niemcy znowu spanikuja…

    …mozesz ulepic duzego balwana…

  5. iguana
    Styczeń 29th, 2010 at 10:24 | #5

    odśnieżanie doskonale pomaga na wszys­tkie smutki i jak widać uak­ty­w­nia chęci do pisa­nia bloga.… padaj śniegu… padaj!

  6. Kon­rad
    Styczeń 29th, 2010 at 17:41 | #6

    Pewnie niek­tórzy już to znają:
    Frag­ment pamięt­nika “szczęśli­wca“
    12 sierp­nia
    Przeprowadzil­iśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pieknie.
    Drzewa wokół wyglą­dają tak majes­taty­cznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.
    14 października
    Beskidy są najpiekniejszym miejscem na ziemi! Wszys­tkie liś­cie zmieniły kolory — tonacje pomarańc­zowe i czer­wone. Pojechałem na prze­jażdżkę po okol­icy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie
    wspani­ałe! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.
    11 listopada
    Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś moze chieć zabić coś tak wspani­ałego, jak jeleń.
    Mam nadzieje, że wresz­cie spad­nie śnieg.
    2 grud­nia
    Ostat­niej nocy wresz­cie spadł śnieg.Obudziłem się i wszys­tko było przykryte białą koł­drą. Widok jak z pocztówki bożonar­o­dzeniowej. Wys­zlismy na zewnątrz, odgar­nęliśmy śnieg ze schodów
    i odśnieżyliśmy drogę dojaz­dową. Zro­bil­ismy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem), a potem przy­jechał pług śnieżny, zasy­pał to co odnieżyliśmy i znowu musieliśmy odśnieżać drogę dojaz­dową. Kocham Beskidy.
    12 grud­nia
    Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług snieżny znowu powtórzył dow­cip z drogą dojaz­dową. Po prostu kocham to miejsce.
    19 grud­nia
    Kole­jny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprze­jezdną drogę dojaz­dową nie dojechałem do pracy. Jestem kom­plet­nie wykońc­zony odśnieżaniem. Pieprzony pług snieżny.
    22 grud­nia
    Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe dłonie mam w pęcherzach od łopaty. jestem przeko­nany, że pług snieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojaz­dowej. Skur­wysyn!
    25 grud­nia
    Wesołych Pier­dolonych Świąt! Jeszcze więcej gów­ni­anego śniegu. Jak kiedyś wpad­nie mi w ręce ten skur­wysyn od pługu śnieżnego… przysięgam — zabiję. Nie rozu­miem, dlaczego nie posypią
    drogi solą, żeby rozpuś­ciła to gówno.
    27 grud­nia
    Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąlem nosa, z wyjątkiem odśnieża­nia drogi dojaz­dowej za każdym razem, kiedy prze­jechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać.
    Samochód jest pogrze­bany pod górą białego gówna. Mete­o­rolog znowu zapowiadał dwadzieś­cia pięć cen­tymetrów tej nocy. Moze­cie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych sniegu?
    28 grud­nia
    Mete­o­rolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt pięć cen­tymetrów tego białego kurestwa! Teraz to nie odtaje nawet do lata. Pług snieżny ugrzążł w zaspie a ten chuj przyszedł poży­czyć ode mnie łopatę! Powiedzi­ałem mu, że sześć już poła­małem kiedy odgar­ni­ałem to gówno z mojej drogi dojaz­dowej, a potem ostat­nią rozpier­doliłem o jego zakuty łeb.
    4 sty­cz­nia
    Wresz­cie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi pier­dolony jeleń i całkiem go roz­je­bał. naro­bił szkód na trzy tysiące.
    Powinni powys­trze­lać te skur­wysyńskie jele­nie. Że też myśliwi nie rozwalili wszyt­s­kich w sezonie!
    3 maja
    Zaw­iozłem samochód do warsz­tatu w mieś­cie. Nie uwierzy­cie, jak zardzewiał od tej jebanej soli, którą posy­pują drogi.
    18 maja
    Przeprowadz­iłem się z powrotem do miasta. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Beskidach.

  7. fra­glesi
    Styczeń 30th, 2010 at 09:24 | #7

    W nocy zeszła kole­jna law­ina. Nie ma za bardzo już gdzie tego białego g* gro­madzić. Zenek zbiera się zaraz do roboty…

  8. Styczeń 30th, 2010 at 18:59 | #8

    Moj Boze, co za ciam­cia­ram­cie mieszkaja w Polsce!

    Raz na piec lat spad­nie troche sniegu i w placz bo musza troche popracowac

    szufla.W Kanadzie od 25 lat jak pami­etam to jest nor­malna zima ‚metr sniegu

    i mrozy sie­ga­jace do — 30 .Dzisiaj zeby Was pocieszyc jest tylko –23 a zwiatrem

    –34 .Fra­glesi, pisalem juz o tym ‚zami­ast latac po gorkach machaj szufla

    a zgu­bisz ten beben ktory nosisz przed soba. poz­draw­iam tumba

  9. zbig­niew
    Luty 1st, 2010 at 00:40 | #9

    Do Szanownego tumby:
    Piszesz: metr śniegu, mrozy się­ga­jące do –30, a z wia­trem –34.….tumba, Ty chyba mieszkasz w jakiejś “sródziem­nomorskiej” części Kanady. W okoli­cach jeziora Św.Jana.…wsiadłem do auta przy –38 (bez wia­tru) i popękało pode mną skóropodobne pokrycie fotela. No i te nieza­pom­ni­ane –51, fakt, że przy przy lekkim wietrze.….to jest dopiero uciecha; nie ma takich ubrań, które pozwalałyby prze­by­wać na dworze dłużej niż 30 minut. A teraz taka cieka­wostka: śred­nia z wielole­cia grubość pokrywy śnieżnej 3 metry ! Jedyna pociecha, że jest to grubość śniegu “świeżospadłego”. Miejs­cowi sąsiedzi maw­iali, że to co nazywa się burzą śnieżną, to jest taki opad śniegu, kiedy nie widać domu najbliższego sąsi­ada. A potem przy­jeżdża pług śnieżny i wszys­tko to spy­cha ci na twój pod­jazd i trawnik przed domem. Kiedy ulica robi się już za wąska, żeby mogły się minąć dwa samo­chody, to przy­jeżdża ogromny pług wirnikowy (“paszczę” ma 2 x 6 metrów) i pięknie posz­erza ulice.…..wrzucając ten cały śnieg na trawniki przed domami. Po kilku takich zab­ie­gach, zza tych zwałów śniegu widać trochę dachy domów. Fra­jda na cztery fajerki.….ale tak pod koniec maja, to już naprawdę nigdzie nie ma sniegu!
    Poz­draw­iam Cię Rodaku !

  10. Luty 2nd, 2010 at 06:26 | #10

    Do Zbig­niewa!

    Czy mys­limy o tym samym miejscu w Kanadzie?? Czy pisze Pan o jeziorze ST,Jean?

    8 godzin jazdy od Montrealu?Bylem tam caly tydzien na zaprosze­nie mojego bylego

    szefa ‚ktory po prze­js­ciu na emery­ture kupil dom /bardzo ladny za psie pieniadze

    dal rok temu 85 tys –dom zaled­wie 4 letni/ Jezioro przepiekne i droga fan­tasty­czna. Jadac tam wyobraza­lem sobie te oko­lice 200 lat temu.

    No i ta rzeka ktora ciag­nela sie godz­i­nami .Przezy­cie fantastyczne.Tylko

    te moskity!! horror.Co do sniegu i zimy to nie chcialem straszyc rodakow.

    U nas dopiero sie zaczelo.

    Poz­draw­iam rown­iez serdecznie tumba

  11. zbig­niew
    Luty 2nd, 2010 at 23:47 | #11

    Do Tumby!
    Tak to właśnie tam. A prze­jazd drogą od miasta Que­bec do Tadoussac’u, wzdłuż tego lejkowa­t­ego, długiego ujś­cia rzeki Saint — Lau­rent, przy pięknej pogodzie.….wart jest wszys­tkie pieniądze — jak maw­iają w Krakowie. I jeszcze ten Fiord rzeki Sague­nay na dodatek!!! Taka cieka­wostka: rejon o którym mówimy dopiero w lat­ach 1950 — tych “otrzy­mał” połącze­nie dro­gowe z resztą Kanady; przedtem można było tylko rzeką.
    Poz­draw­iam!
    Zbigniew

  12. Luty 3rd, 2010 at 05:56 | #12

    Do Zbig­niewa !

    Teraz kon­cza wlas­nie budowe pieknej autostrady ‚w zes­z­lym roku byli w polowie

    drogi.To jest ta prawdziwa Kanada.No i te lasy prawie jak w Polsce.Przypomnialo

    mi sie ze po przy­jezdzie do domku mojego szefa natknelem sie na kilkanascie

    pieknych kozlakow,zrobilem z nich potrawe i sam musialem zjesc ! Oni tam nie

    znaja grzy­bow!! W tym roku wybieram sie tam znowu,czy za pana cza­sow uprawiano

    tam czarne jagody ? jeszcze raz poz­draw­iam tumba

  13. zbig­niew
    Luty 3rd, 2010 at 21:20 | #13

    Do Szanownego Tumby!
    Mieszkańcy tego regionu sami na siebie mówią: “Czarne Jagody” (w ory­gi­nale “Bleuets”); upraw­iają te jagody , chyba, od czasu jak tylko wykar­c­zowali lasy.
    Pozdrawiam!

  14. d_n
    Luty 18th, 2010 at 21:14 | #14

    A co się stało z gwiazd­kami służą­cymi do oceny?

  15. Piotr
    Luty 19th, 2010 at 00:50 | #15

    Gospo­darzu kiedy będzie coś nowego czyżbyś zapadł w sen zimowy trochę za późno, gdyż zima rozpoczęła się gdzieś koło listopada kiedy będzie coś nowego choćby w kwestii nad­komis­arza Heina

  16. krik
    Luty 21st, 2010 at 22:30 | #16

    BLOGERKA ARESZTOWANA!!!!!!!!!
    TO JUŻ PAŃSTWO TOTALITARNE!!!
    INFORMACJE NA BLOGMEDIA24

  17. Irena
    Marzec 3rd, 2010 at 00:05 | #17

    czyżby Nad­komis­arza Ger­harda Hein zabrała law­ina śnieżna ?

  18. mbp­Polka
    Marzec 5th, 2010 at 18:16 | #18

    hallo! Obudź się misiu, śnieg już stopniał,

  19. Piotr
    Marzec 6th, 2010 at 13:52 | #19

    Są trzy wyjścia

    1) makabryczne gospo­darz umarł.

    2) Wytropił go ten idiota, który jest prezy­den­tem miasta Gdańska Owczarz i posłał go do innego wymi­aru za satyrę.

    3) Otrzy­mał zadanie od Tuska w prze­bra­niu prze­dostać się na kon­gres PIS i zebrać stosowne rozpoznanie.

    4) Gospo­darz został zasy­pany na Maderze, lub na Tajwanie, lub Chile

  20. sala­man­dra
    Marzec 6th, 2010 at 20:07 | #20

    piotr

    to sa 4 wyjs­cia :)

    ja tam jak mbp­Polka twierdze, ze gospo­darz zapadl w sen zimowy i przeczuwa­jac pada­jace w ostat­nich dni­ach sniegi nie raczyl sie jeszcze przebudzic

  21. Piotr
    Marzec 7th, 2010 at 23:54 | #21

    Może gospo­darz szuka mate­ri­ałów do Heina lub może nad­komis­arza zaciukali naziści

  1. Brak jeszcze trackbacków