Marsz opłotkami

Zarwana noc odespana. Można ruszać w miasto. Poprowadzi was Pan Bogdan, złoto zębny Lwowiak, przewodnik. Na sam przód mowa wstępna. Kto, kiedy, jak i dlaczego. Wszystko to przeczytałeś w przewodniku więc nie słuchasz uważnie. Reszta grupy (sami faceci) też za bardzo nie może skupić, zwłaszcza ci młodsi. Bez skrępowania oglądają się za przedstawicielkami płci odmiennej, a trzeba przyznać, jest za czym się oglądać. Co rusz mija was przedstawicielka płci przeciwnej o nogach do nieba, płynąca z gracją w szpilkach po nierównym bruku.

Złoto zębny, widząc, że jego wysiłek idzie na marne, daje rozkaz do wymarszu. Suniecie ruchliwymi uliczkami. Tu najlepiej wymieniać pieniądze – instruuje Pan Bogdan. – A tu stary polski licznik i polska mozaika w bramie. Bardzo to ciekawe i zacne, ale chciałbyś już zobaczyć to o czym się naczytałeś przez długie zimowe wieczory, tymczasem złoto zębny prowadzi was wyraźnie opłotkami.

Wspinacie się na jakieś wzgórze. Cześć ekipy sapie niczym lokomotywy. Ty nie. Prawie dwa lata leśnych marszów profituje. Panoramy nie ma. Ktoś złośliwie posadził drzewa, a potem dostawił bloki. Cóż, trzeba zreanimować odwodniony organizm w piwnicach browaru.

Dużym łukiem docieracie do centrum. Mijacie z daleka główny rynek. Przebiegacie przez jakiś centralny plac. Znowu ktoś się zgubił. Próba nawiązania łączności radiowej. Kwitniecie w słońcu na murku.

Przekupiony cieć wpuszcza was do dawnego polskiego kasyna. Fakt, wnętrza robią wrażenie. Tu prawdziwi Polacy, katolicy i patrioci przegrywali majątki, które zbili na upijaniu ukraińskich chłopów. Riezat Pany, riezat Lachy – myśli pewnie cieć chowając wyrwane nam hrywny.

Wraz z młodymi, urywasz się po angielsku. Starczy tego zorganizowanego zwiedzania opłotkami. Postanawiasz wstać wcześniej i ruszyć samotnie na zwiedzanie. Wieczorem reanimujesz stopy. Spuchły niemiłosiernie. Z braku miednicy próbujesz wcisnąć je do wypełnionego zimną wodą kosza na śmieci. Bez powodzenia. W końcu wpadasz na genialny pomysł owinięcia ich mokrą szmatą. O Jezu miłosierny, co za ulga!

Więcej zdjęć z pierwszego  dnia zwiedzania. Zapraszam

5 myśli nt. „Marsz opłotkami

  1. zbigniew

    Zwiedzanie, kto tego nie przeżył…ten nie zna zycia. Stopy…..pewnie masz niedobre buty! Kiedyś (chyba w 1973 r) przez tydzień zwiedzałem Paryż. Indywidualnie, a dokładniej z kolegą, też stażystą. Cały tydzień, 90% pieszo, bo wszystko co ładne jest na powierzchni i z wagonów metra tego nie widać. Wieczorami w hoteliku „Cimerosa” moczyliśmy tyłki…..zupełnie jak kolarze wyczynowi. Dobrze, że była tam taka specjalna „miednica” dla kobiet. Taka przypadłość okolic tzw. fałdu pośladkowego. Chyba majtki miałem złe. Cholery człowiek dostaje….tyle jest do zobaczenia, a tu każdy następny krok wyciska łzy i nieprzyzwoite wyrazy…

    Odpowiedz
  2. Rolnik

    @zbigniew
    razem z Fraglesi tworzylibyście zgraną parę…..

    A co do Paryża-w tak pięknych okolicznościach przyrody-trzebabyło….nie używać majtek jak cisnęły Cię w pewne miejsce. W koncu Paryż miasto rozpusty….

    Fragelsi-piękne SPA miałeś w tym apartamencie-ile gwiazdek (czerwonych?) miał ten hotel ? ? ?

    Odpowiedz
  3. Graszka - Igraszka

    Powiadasz z gracją długonogie , na szpilkach –hmm, nic nie wspominasz o „oczach” tych do oddychania – podobno na to też zwracacie uwagę. Będę tutaj broniła polskich kobiet- wielu twierdzi, że są najpiękniejsze.
    Rosiewicz śpiewał „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny.

    Kiedy robi się wypady grupą, zawsze jest taka ewentualność, że ktoś się zagubi, zginie w tłumie, dlatego też zwiedzanie z samym sobą jest jakimś rozwiązaniem. Tylko, że wtedy nie ma z kim się podzielić wrażeniami, i tak źle i tak niedobrze.

    Śledząc twoje wpisy, myślę, że na następną wyprawę z kumplami zabierzesz miskę – tak na wszelki wypadek.
    Troszkę zazdroszczę Ci tej wyprawy. Trudno jest teraz skrzyknąć się i pojechać, zobaczyć, poczuć tamten klimat. Albo brak kasy, albo brak czasu a i znajomych do wypraw niewielu.
    Co było dalej – jak już wyleczyłeś swoje nogi?
    PS. Mimo, że ja raczej wolę industrializmu i modernizm, zdjęcie z kasyna robi wrażenie. Zresztą jak wszystkie Twoje zdjęcia.

    Odpowiedz
  4. Becalel

    Jeżiszmarje… To myśmy im taką secesję zostawili? Tęsknić za nami nie muszą, ale mam nadzieję, że chociaż doceniają to, co po nas dobrego zostało…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.