Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem

W zwiedzaniu grupowym jest tyle samo przyjemności co w seksie, znaczy grupowym seksie. Postawiasz więc wieczorem, lecząc obolałe stopy, wstać wcześnie rano (może się uda) i w miasto zanurzyć się samotnie.

Będąc sam nie musisz czekać na nikogo, bo poszedł sikać, kupić loda, czy wymienić pieniądze. Oglądać się za peletonem. Dyskutować w którą stronę pójść. Wystarczy wdziać dobre (twoje zostały w domu) buty, zarzucić na plecy mały plecak, z przewodnikiem w ręku, aparatem dyndającym na szyi, Być sobie samemu sterem, żeglarzem, okrętem.

Poruszasz się metodycznie, niczym cybernetyczna mysz szukająca drogi w labiryncie. Skręcasz w prawo w każdą możliwą uliczkę, zaułek, bramę. Otwierają się przed tobą studnie podwórek. Drewniane schody pną się do góry ku zawieszonym pod chmurami podestom. Do ścian poprzyklejane niczym jaskółcze gniazda antresole. Suszące się pranie, chabazie hodowane w pordzewiałych puszkach, stary zlew na ścianie, kawałki samochodu. Miasto od kuchni. Tu turyści nie zaglądają.

Lecz nie usłyszysz już lwowskiej gwary zwanej bałakiem. Żaden baciar nie zamacha ci majchrem przed oczyma. Szczepcio ani Tońcio nie popłyną na lwoskiej fali. Co najwyżej ukraiński, czasem może polski.

Wędrujesz kilometry. Stopy znowu dają znać o sobie. Aparat napęczniał od zdjęć. Pora przysiąść, napić się wody z targanej butelki. Zaczepia cię jakiś miejscowy. Pyta po ukraińsku która godzina. Potem przechodzi na polski. Pyta jak tam u nas. Czy drogi dobre. Itp. Itd. bla bla bla. Chwali się pobytem w Krakowie. Pod koniec prosi o pieniądze. Dla Matki. Najlepiej złotówki. Dajesz mu dwadzieścia hrywien. Sęp.

Dołącza Bodzio. Razem wspinacie się na zamkowe wzgórze. W punkcie widokowym ktoś zasadził nieopatrznie drzewa. Zimą może by i było coś widać. Jeszcze wyżej się nie wspinacie, bo tam pewnie jest tak samo. Doczołgujecie się do Hotelu. Po drodze zakupy. Woda, bułki, kiełbasa.

Więcej zdjęć w mojej galerii zdjecia.pl

2 myśli nt. „Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem

  1. Graszka - Igraszka

    Zacząłeś od żartu – więc……
    Kowalski poszedł z żoną na imprezę, a tam okazało się, że jest to seks grupowy. Zgasło światło …. mija 10 … 15 … 20 minut. W końcu Kowalski zapala światło i mówi:
    – Stop, k… stop! Trzeba ustalić jakieś zasady, trzeci raz pod rząd robię loda!

    Tak właśnie jest z seksem grupowym i wycieczkami stadnymi.
    Podstawa to ustalenie „kierownika wycieczki”, który to decyduje – przerwa na sikanie za pięć godzin i już. Jaki wniosek, zabrakło tam kobiety- kobiety są idealnymi organizatorkami. Chyba, że tracą orientację w terenie i mylą prawo z lewo a mapy trzymają do góry nogami.
    Dwadzieścia hrywien- to dużo czy mało?
    Zdjęcia idealnie wpasowałeś w swoje pisanie.

    Odpowiedz
  2. zbigniew

    Fraglesi
    Do ruin i zgliszcz po dawnym, może lepszym życiu, jakie Ty – od lat – lubisz zwiedzać z aparatem w ręku, nie zaprowadzi Cie żaden przewodnik, ani żywy ani taki pisany. Moim zdaniem, dołującej brzydoty jest znacznie więcej na świecie niż rzeczy ładnych, udanych. I chyba lepiej jest jednak ogladać te drugie. Kiedyś, przed laty, narobiłem całą kupę przeźroczy z ładnych dzielnic Tuluzy i wtedy, żebym po latach nie myślał, że tam jest tylko tak ładnie…..pojechałem na trochę zapyziałe przedmieścia i też zrobiłem trochę zdjęć. Może Ty też jeszcze poszukasz tej „równowagi” obrazu Lwowa?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.