Ziemia płacze o deszcz

Nie padało od dobrych kilkunastu dni. Ziemia spierzchła, miejscami spękała, pokryła siecią zmarszczek. Najlżejszy powiew wiatru wznieca wysoko tumany pyłu, który opada powoli pokrywając żółto szarym całunem ulice, auta, domy, trawniki, i wymęczonych upałem ludzi wracających z pracy.

Trawa pożółkła. Zniknęła majowa zieloność. Tylko miejscami jeszcze coś kwitnie, zieleni się, ale tam na pewno leją wodę z kranu. Jak nie spadnie deszcz to zabronią tego.

Co prawda wczoraj pod wieczór niebo pociemniało, coś tam grzmiało w oddali niczym jakieś wielkie organy, ale przeszło bokiem, albo może górą. Pognało gdzie indziej oddać wodę. Wyszło słońce i po chwili wszystko znowu było suche.

Wczorajsze prognozy nie sprawdziły się. Miało być zimno, miało mocno padać, wiać porywiście, tymczasem był to kolejny wysuszony dzień. Wiało, fakt, brzoza co chwila kłaniała się do ziemi, a wraz z nią świerki. Uschły boleśnie skrzypiał. Wiatr targał ogrodem, obrywał słabsze liście, szamotał się z krzakami.

Po południu słońce zamgliło się, osłabło, jego światło z pustynnej żółci wpadło w biel. Niebo na zachodzie, nad lasem znowu stało się granatowe. Na razie nic nie grzmi. Ludzie patrzą z nadzieją – może w końcu spadnie deszcz – mówią do siebie.

Ciężkie krople zagrają marsza na dachach samochodów. Ludzie rozpierzchną się po bramach, wiatach, ktoś szarpać będzie zaciekle z parasolem, po czym zrezygnowany odrzuci go i zacznie biec przez deszcz.

 

3 myśli nt. „Ziemia płacze o deszcz

  1. zbigniew

    Niby takie to proste: paruje tzw. swobodna powierzchnia wody, paruje grunt…czyli powierzchnia ziemi, to co „dotyka” rośliny, to tzw. ewapotranspiracja, paruje więc woda wszędzie, gdziekolwiek się znajdzie. Potem ta para wodna wznosi się, nasyca warstwę atmosfery, tam się schładza, skrapla…..i spada na powierzchnię ziemi. Ten bilans wodny naszego globu jest zamknięty…..nic nie ginie, tyle ile wyoarowało do atmosfery, spada na Ziemię. I tak od – prawie – niepamiętnych czasów. Cudownie! Problem, że nie spada wszędzie równomiernie, ani w czasie, ani w przestrzeni, że spada w sposób niemożliwy do dokładnego przewidzenia…..Patrząc na mapę Ziemi, widzimy wyraźnie, że ludzie zaludnili głównie te części globu…..gdzie pada. Nauka nie poszła w – przysłowiowy – las! Truizmy: potrzeba nam wody…..może kiedyś będziemy musieli się przeprowadzić w pogoni za wodą (?). Historia przemian Ziemi trwa.
    Póki co: kiedyś, z polecenia marszałka Jureka ogłoszono w sejmie zbiórkę posłów „na modlitwę o deszcz”……brak lub nadmiar deszczu inspiruje też poetów i prozaików……i ludzi do westchnień: może będzie / przestanie padać!
    Jest fajnie!

    Odpowiedz
  2. zbigniew

    Autokorekta: chodziło mi o byłego marszałka Sejmu Marka Jurka, a nie – jak napisałem przypadkowo – Jureka.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.