Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.4

– Czy ktoś mógłby przegonić do jasnej cholery te muchy? – odezwał się z szoferki pies kiwający głową – cały już jestem obsrany.
– To ty mówisz?? – zdumiałem się wielce.
– On mówi! – wykrzyknął ze swojego pudełka równie zdumiony Hołek.
– A mówię, mówię, ale się nie odzywałem, bo o czym tu gadać, jak co chwilę muszę na tych waszych polskich drogach machać tą moją biedną głową.

Muchy wsiadły w Okartowie. Były ich setki. Całymi rodzinami. Z bagażami, dzieciakami, psami. kotami. Były szybkie, zwinne, ciekawe świata. To była podróż ich życia. Bo zastanówcie się dobrze, taka mucha, co ona może zobaczyć ze świata? Tyle co doleci, a ileż ona uleci na tych małych skrzydełkach? Sto metrów, dwieście? Dla nich mój żółw był statkiem kosmicznym. Gdańsk, miasto me, to odległa o miliony lat świetlnych galaktyka. Pchały się więc drzwiami i oknami, chcąc się załapać na tą podróż za jeden uśmiech.

Kolejną noc postanowiłem spędzić w Siemianach, nad Jeziorakiem. Nigdy tam nie byłem. Mieszkał tutaj autor Pana samochodzika, mojego idola z dzieciństwa. Lubiłem Nienackiego, aż do momentu kiedy napisał „Raz do roku w Skiroławkach”. Nie powinien był tego robić.

Żółwia zaparkowałem z dala od brzegu, na górce. Dla pewności nakłułem grunt w paru miejscach widelcem. Spoko twardy. Odwiert łyżką sobie odpuściłem. Zaciągnąłem ręczny, wrzuciłem bieg. Dla pewności rozejrzałem się za jakimiś kamieniami co by podłożyć pod koła. Pupa blada, znalazłem tylko jakąś starą oponę. Nauczony doświadczeniami poprzedniej nocy nie chciałem zostać obudzony przez nimfę jeziorną.

Podniosłem roletkę (sponsorem roletek jest firma …. ) Z kubkiem pachnące kawy ległem na szezlongu wpatrując się w fantastyczny widok za oknem. Jeziorak spowity był w szarościach. Gdzieś tam daleko bielił się żagiel. Granatowe brzuchy chmur szorowały o las po drugiej stronie. Co rusz coś tam błyskało, iskrzyło, dudniło i burczało. Niebo pieściło prądem ziemię.
– Idzie burza i nie ma to rady – pomyślałem.

Muchy przysiadły na oknie kontemplując wraz ze mną cud natury.
– Snopki siana… Jedzą krowy… Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi… O! – powiedziała po chwili milczenia ta zielonkawa.
– Ta… Ta… W tak pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej… – dorzuciła chuda.
– Koń… Krowa, kura, kaczka… Kura, kaczka, drób…(…) O! Jest! Widzę! Droga… Chyba na Ostrołękę. – rozkrzyczała się trzecia, z takimi wielkimi złotymi oczami.

Kapnęło. Z początku tak nieśmiało. Jedna kropla, druga, trzecia. Drzewa zamarły. I naglę chlust, rozpłakały się niebiosa. Deszcz walił od dach jak kule z karabinu maszynowego. Uderzyła wichura. Żółw aż przysiadł. Wbił pazury. Grzmotnęło.

Muchy pochowały się po kątach coś tam brzęcząc o konieczności postawienia gromnicy w oknie.
– O Benjaminie Franklinie nie słyszałyście? – rzuciłem w ich stronę. To je trochę uspokoiło.
Błyskało jak diabli. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Zupełnie jak w dyskotece.
– Disco! Disco! Let’s dance! – rozkrzyczały się muchy i rzuciły w tany.

Burza przetoczyła się na wchód. Noc minęła spokojnie. Rano obsiadły mnie pasażerki na gapę.
– Panie szofer pobudka! jadziem! jadziem! – nie dawały spokoju.
Odpaliłem motor i skierowałem żółwia w stronę Gdańska. Krzyżak wrzeszczał na całego jakby go Jagiełłowi wojowie na tortury wzięli.
– Dojadę choćby na dwóch kołach – wydusiłem zza zaciśniętych zębów – dojadę!

I dojechałem!

Koniec.

2 myśli nt. „Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.4

  1. Pablo

    Nieeee… Pisz… wymyślaj, ale pisz. Krzyżaka namocz w gorącej oliwie, ogniem mu walnij po ślepiach i… pisz… Co ja będę czytał jak legniesz w domu..? ;-)

    Odpowiedz
  2. recces

    Bedziesz musial przeznaczyc jedna szafke na podstawowy zestaw mlodego konstruktora ;)
    Jeziorak…..Piekne miejsce,warte przeznaczenia paru dni na urokliwe zakatki.
    Szkoda,ze tak szybko Krzyzacka brac zmusila Cie do powrotu z wyprawy Krzyzowej.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.