„Co zrobić jeśli z kanalizy wypływają gówna?”

Tytuł dałem specjalnie w cudzysłowie, bo to cytat jest. Takie oto zapytanie wpisał anonimowy Internauta, zaś uczynny wujek Gugiel skierował go do (prawie) największego specjalisty od kanalizacji, ze szczególnym uwzględnieniem szamb ekologicznych, czyli mnie.

Inne pytania jakie się trafiają to: szambo eko, bakterie w zwykłym szambie, drenaż do szamba, jak działa szambo ekologiczne, szamba ekologiczne czyszczenie (w tym jestem szczególnie dobry!) i wiele, wiele innych. A wszystko dzięki temu, że od lat bez mała osiemnastu jestem posiadaczem ekologicznego szamba, które miało być bezawaryjne, bezobsługowe, hiper super duper kuper ;-)

Niestety od lat co najmniej dziesięciu nie ma roku, abym nie musiał walczyć z tym wynalazkiem, o czym pisałem już kilkakrotnie, choćby w najczęściej czytanym tekście pt. „Szambo ekologiczne czyli o grzebaniu się we własnym gównie”

Od paru lat moje prastare, hanzatyckie miasto mami obietnicami, że już za chwilunię, już za momencik, będę miał tą wyjątkową radość, że kupsko moje, wyposażone w mały, zgrabny żagielek popłynie podziemnymi rurkami w stronę morza Bałtyckiego.

Niestety w międzyczasie trzeba było zbudować trochę dróg, stadion na Euro, nie wiadomo komu mające służyć Eceesy, Teatry Szekspirowskie, tudzież inne pomniki, więc dutków wciąż brakło. Z zazdrością słuchałem relacji mieszkańców rejonów wiejskich, którzy dzięki wejściu do Unii, zostali w XXI wieku przyłączeniu od ogólnoświatowej sieci… kanalizacyjnej.

Gdy sytuacja zaczęła się robić już groźna – drenaż zaczął odmawiać współpracy gdyż uległ tzw. kolmatacji, czyli mówiąc wprost zamuleniu, zacząłem się zastanawiać nad wynajęciem tojtoja i ewentualnymi kąpielami w pobliskim jeziorze, co zimą związane będzie z kuciem przerębla.

Na szczęście władza uznała, że pora skanalizować leżące na rubieżach miasta siedlisko wszelakiej maści prowodyrów, kontestatorów i oszołomów, kasa się znalazła, i na dzielni pojawili się goście z koparą, a wraz z nimi pojawiła się nadzieja, a czyją ona matką jest wiadomo….

Dzisiaj zaczęli się szykować do rycia w mojej polnej ulicy. Więc może dożyje i kaktus mi nie wyrośnie? Hmm…

Nie będę się na razie z wami żegnać moi nieznani czytelnicy szukający u mnie wiedzy na temat magazynowania własnych odchodów w dziurze koło domu. Kto wie? Może okaże się, że dom za głęboko, a kupa wiadomo pod górę sama płynąć nie chce, i zostanę ostatni w Gdańsku niepodłączony.

Ps. A może to będzie kara za uczestnictwo w ruchawkach 2004 roku, kiedy to władza ludowa nie dała rady uchwalić planu zagospodarowania, i tym samym poprowadzić nam autostrady przez ogródki?

3 myśli nt. „„Co zrobić jeśli z kanalizy wypływają gówna?”

  1. Świrgoń

    U mnie 7 km w linii prostej od Pałacu Kultury a więc centrum Warszawy na terenie w granicach m.st. Warszawy ciągle działa szambonurek więc niczemu się nie dziwię a nawet zazdroszczę, że gówniany problem zaczął się u Ciebie rozwiązywać. U mnie projekt kanalizacji próbuje się zmaterializować od 2 lat. Do rycia w ulicy to upłynie jeszcze sporo gówna.

    A tak w ogóle to pozycjonowałeś stronę na frazę „gówno” ?

    Odpowiedz
  2. Rolnik

    Odłącz Osowę od Gdańska-ponownie przywróć do życia wieś Osowa (Osowę?). Znajdą się fundusze na kanalizację terenów wiejskich. A w mieście -wiadomo, ta ulica podpadła-za mało mieszkańców na nas głosowało, swój portal mają i gazetę-łoooo, nie damy im kanalizy, nowego autobusu czy czego tam jeszcze.
    Widzisz-było cicho siedzieć, nie szumieć…
    Ciesz się, że prąd masz (patrz: Konopielka) !!!!
    A przypomnij nam, kto tego-jak mu tam?- Budynia wybierał??? Marsjanie może?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.