Toczy mnie choroba

Zauważyłem jakiś czas temu, że toczy mnie dziwna choroba. Jak się tak nad tym głębiej zastanowię, to minęło już ponad dziesięć lat odkąd pojawiły się pierwsze objawy. Choroba ta, mimo że nieuleczalna, sprawia, iż czuje się z dnia na dzień coraz szczęśliwszy, lżejszy (duchowo, bo z wagą ciała to hmm… ten tego teges…. ) i wolniejszy.

Chcąc wiedzieć więcej na temat owej plagi, która podstępnie mnie opanowała, zacząłem odpytywać lekarza pierwszego kontaktu – wujka Googla. Okazało się, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Takich jak ja są miliony, i jest nas z każdym dniem coraz więcej. Widocznie strasznie zaraźliwa to zaraza.

Jakie były pierwsze objawy?

Ano snułem się któregoś razu po sklepie RTV AGD w pobliskim centrum handlowym, i nagle jak grom z jasnego nieba spadła na mnie myśl: po co ja na to wszystko paczę? Pomimo, że stać mnie (dzięki ci mój banku za kredyt odnawialny) nie czuje chęci posiadania tej czy innej wieży hajfi stereo, płaskiego telewizora, ajpada, ajfona, srona, dyktafona.

WTF? – pomyślałem.

Dawno dawno temu, gdy byłem pacholęciem, pojechaliśmy z rodzicami do Paryża. To był rok 1981. Ja, dziecko wychowane w komunie, kiedy prawie wszystko było na kartki, a na półkach królował ocet, znalazłem się nagle w wielkim sklepie sieci (chyba?) Auchan.

Wielka hala pełna towarów, uginające się półki, setka kas, tłumy z wielkimi koszami na kółkach (w Polsce takich nie było) wszechobecne reklamy. Ojciec musiał mnie siłą ze sklepu wyciągać bo na półce ujrzałem miniaturowe radyjko za kilkanaście franków, a nie mogłem zrozumieć, że nas na to nie stać. Ułagodzony obietnicą, że kupi mi po powrocie takowe w Polsce, dałem się wyprowadzić. Co prawda to polskie było jak cegła, pięć razy większe.

Później w życiu pragnąłem różnych szpejów, i w miarę powiększania się statusu majątkowego, obrastałem w nie. Jadąc na studia do Gdańska swój dobytek wiozłem w dwóch plecakach. Przeprowadzka na drugie mieszkanie wymagała jednego kursu maluchem, na trzecie 4 kursów peżotem. Itd itd….

Aż tu nagle uświadomiłem sobie, że po co mi to wszystko? Mam to co potrzebne do życia. Nie idę za modą. Na cholerę mi 100 calowy TV, zwłaszcza, że od ponad roku nie oglądam. Muzyki słucham na prawie 40 letnich głośnikach firmy Tonsil i starym, kupionym w 1987 roku, wzmacniaczu Technicsa. Łączny wiek moich dwóch samochodów to 34 lata.

Ostatnio kupiłem sobie co prawda laptopa, ale wybrałem najtańszy model, bez łyndołsa, w zupełności wystarczający mi do pracy. Poprzedni komputer na którym pracowałem, syn dostał w 2004 roku na pierwszą komunię, i po roku mi go oddał.

Uważam, że przedmioty powinny służyć jak najdłużej, póki się nie zepsują, a wtedy trzeba spróbować je naprawić, co parę razy mi się udało. Miałem olbrzymią frajdę, że coś co miało trafić na śmietnik, otrzymało drugie życie. Jednym słowem konsument ze mnie taki jak z koziej dupy trąba. Nie mam zamiaru przykładać się do wzrostu produktu krajowego i światowego brutto, bo uważam, że nie tędy droga.

A moja choroba to postępujący minimalizm.

Zrobiłem inwentaryzację używanych na co dzień przeze mnie przedmiotów. Dzięki temu za czas jakiś sprawdzę postępy w mojej chorobie.

Biuro:

Kubek stalowy duży ze sklepu wszystko za 5 złotych
Dwa kubki biurowe – takie małe garnuszki.
2 łyżeczki aluminiowe
miska stalowa chińska
łyżka duża
czajnik elektryczny
Laptop linuxowy
Laptop windziasty, z uszkodzoną klawiaturą, rzadko używany
2 monitory
2 klawiatury
2 myszy
dysk zewnętrzny do backupu
głośniki usb małe za 15 zł
lampka led stołowa
pojemnik na przybory do pisania
2 ołówki automatyczne
pióro za 1,99 zł (Real Quality!)
zegarek
nożyczki
model żaglowca (motywator)

Dom:

Monitor
klawiatura i mysz
drukarka laserowa wyrwana ze śmietnika
stara lampa kreślarska
aparat zorka 5
lampa błyskowa
e-reader, książek papierowych nie liczę
tablet za złotówkę
komórka sztuk dwie, w tym jedna za złotówkę, a druga 10 letnia, podwędzona synowi.
słuchawka bluetooth
pendrive 16 GB
Stary kalkulator solarny
hub usb „samochodzik” podprowadzony synowi
kabelek USB mini
kabelek USB duży
zegarek pierwszo komunijny syna – ja nie dostałem :-(
12-letnia mini-wieża hifi (używana jako głośniki do komputera w domu) prezent od brata
bonzaj
kwiatek kupiony przed laty w PSS Społem – pięknie się rozrósł
lampka nocna
20 letni gadający budzik od kumpla
torba na laptopa
rakieta do tenisa
buty do tenisa już nieco zużyte
półbuty nowe jednoroczne
buty do treckingu
buty zimowe kupione 10 lat temu
trzyletnie sandały
kije do nordic walking mocno zakurzone (ale to się zmieni)
koszulki – głównie tiszorty z decathlona po 9,99 zł sztuka
majtki
skarpetki
jedne jeansy
garnitur (na święta, sylwestra i docelowo do trumny)
ze trzy koszule
2 polary lekko już przechodzone
portfel + dokumenty + 2 karty bankomatowe
kluczy dość duży pęk
od lat nieużywany rower (ale to się zmieni)
Dwa auta z osprzętem

 

Amen!

 

 

 

 

 

5 myśli nt. „Toczy mnie choroba

  1. Rolnik

    „i nagle jak grom z jasnego nieba spadła na mnie myśl: po co ja na to wszystko paczę?”
    A bo widzisz, należysz do dużej grupy etniczej, która nazywa się APACZE.
    Po czym można ich rozpoznać?
    Idziesz do sklepu i uprzejmy sprzedawca pyta:”W czym mogę pomóc?”
    A Ty „A patrzę” wróć mówisz wyraźnie „Apacze”
    I już wiemy o co chodzi…
    ====

    Odpowiedz
  2. Norbert

    Powróciłem do oldskulowej metody obskrobywania zarostu z twarzy. U mnie króluje żyletka z odpowiednią maszynerią, ale w odwodzie są również brzytwy (jak na razie boję się…).
    Wcześniej były albo jednorazówki albo maszynki systemowe. Teraz czuję się ekologiem, nie produkuję plastikowych śmieci, a żyletki po zużyciu trafiają do temperówek (tak, tak jeszcze takowe mam)

    Odpowiedz
  3. aroman

    Ha wiedziałem że horoba minimalizmu sama się rozszerza wraz z postępującą komercjalizacją społęczeństwa. Na szczęście dla mnie, zapadłem na nią I bardzo mi z tym dobrze…

    P.S.
    Najbardziej z tego wszystkiego nie lubię kupować ubrań… W końcu stare do póki nie ma dziur jest ok.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.