Jezioro

jezioro600

Jezioro tonęło we mgle i ciszy. Nieruchoma tafla ginęła w oddali. Bezlistne drzewa spijały spływającą z drugiego brzegu białą wilgoć. Świat zamarł. Jedynie para kaczek orała taflę. Było zimno i mokro. Zapiąłem pod samą szyje, ubraną po raz pierwszy tej jesieni, starą zimową kurtkę.

Pomyślałem, że tak właśnie musiał wyglądać Hadesowy Styks. Za chwilę z mgły wyłoni się na swej łodzi Charon i zaprosi mnie starczą dłonią do środka. Odmówiłbym, bo jeszcze nie pora. Stałem nad jesienną wodą i dumałem o tych co są już po tamtej stronie, o ile jest tamta strona, ale to okaże się za czas jakiś.

Poranek pierwszego listopada. Za parę godzin na polskich cmentarzach zacznie się cmentarny spęd. Wtargnie tam wielokolorowy tłum objuczony chińskimi zniczami (im większy i grający tym lepszy) i chryzantemami. Obłożą groby dowodami pamięci, która będzie powoli rozkładać się przez następny rok. Udowodnią rodzinie, znajomym, sąsiadom, jak każe religia i/lub obyczaj, że byli, że pamiętają po czym zapadną na roczną amnezję. Zgłodniali kupią przy wyjściu kiełbasę z rożna, torebkę żelek albo kolorową cukrową watę.

Nie pojechałem na cmentarz. Nie ma w Gdańsku grobów moich bliskich. Najbliższe są w Sycowie koło Wrocławia i w Legnicy. Starsze gdzieś na Ukrainie i Białorusi, lecz gdzie i czy w ogóle jeszcze istnieją tego nikt nie wie. Poszedłem więc nad jezioro, aby pobyć samotnie z nimi.

Mam podobne podejście do tego jakie miała moja babcia Emilia, która powtarzała „spalcie mnie i rozsypcie gdzieś”. Spoczęła w Legnicy, w mieście w którym ja, czterdzieści siedem lat temu, zacząłem moje życie. Ostatnimi czasy, odkąd pochylam się nad historią mojej rodziny, często myślę o tych co poprzedzali mnie w drzewie życia.

Wracając do domu poszedłem inną drogą. Stanąłem w miejscu w którym miesiąc temu zginął Kot Roman. Paliły się tam znicze zapalone ku pamięci ludzi, którzy zginęli w tym miejscu. To niebezpieczna droga, miały tu miejsce co najmniej dwa śmiertelne wypadki. To był tylko kot, ale mimo to swym odejściem wyrwał kawałek serca. Jemu też należy się pamięć w ten dzień.

Jedna myśl nt. „Jezioro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.