Czerwiec

Czerwiec dobiega końca, to był pracowity miesiąc. Poświęciliśmy go głównie na ogarnianie otoczenia domu, które po zeszłorocznym remoncie wyglądało jak poligon czołgowy. Starą dachówką z rozebranej stodoły utwardziłem podjazd, może nie wygląda to za pięknie, ale spełnia swoje zadanie.

Pod oknami, w miejscu glinianej skarpy, powstała kwiatowa rabatka wsparta gustownym, drewniano, kamiennym murkiem. Materiały do budowy pochodziły z rozebranej stodoły. Mało kto ma taki murek, za głowę można się złapać, gdy pomyśli się ile płacą w Niemczech za metr bieżący takich starych belek ;-)

Zagospodarowaliśmy też otoczenie ogniska i oczka wodnego. Od strony napierającej z górki zielonej dżungli powstał szaniec, zbudowany, a jakże, z belek, dachówek i kamieni. Obsadzony roślinnością ozdobną broni dostępu chwastom do nowo założonego trawniczka.

Obsypałem też dom piaskiem, próbując zrobić ogródek Zen, ale szybko został on zmasakrowany przez futrzaki, oraz przybyszów rodzaju ludzkiego.

Warzywa rosną jak na drożdżach, skrzynie pękają w szwach od rozbuchałej flory. To zaleta dobrej pogody, przeważnie słońce, czasami trochę deszczu wspomaganego moim systemem do podlewania. Nawet wymarznięte na początku czerwca dynie i cukinie, posadzone w nowych skrzyniach i na wale, odbiły. Nie sprawdza się tylko uprawa na słomie.

Zresztą co ja będę tu się rozpisywał, paczajcie sami !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.