Sztormowo

Zaniedbałem się okrutnie przez lato. Obiecywałem sobie umieszczać moje wpisy fejsbukowe również na blogu, bowiem niektórzy moi znajomi są antyfejsbukowi. A poza tym treści na FB przelatują jak pociąg pośpieszny i znikają w nicości cyfrowej. Tyle tytułem wstępu. Oto wpis z 13 czerwca:

Sztormowo

Popadało rzęsiście, a teraz fika kozły pędziwiatr. Wyszedłem z trójnogim psem na wieczorny spacer. Wysoka topola na wjeździe szarpie się z wichrem. Pagórkowate łąki (jeszcze nie koszone w tym roku) wyglądają jak rozhuśtany ocean, zielona fala goni falę. Poszatkowane przez granatowe, ciężkie chmurzyska słońce smaruje złote plamy na rozbuchanej czerwcowej zieloności.

Pies co chwila przystawał, zapierał się mocno trzema łapami o podłoże, i niemo pytał: proszę wracamy? No tak, niebezpieczne są dla psów spacery gdy tak dmucha. Mnie tam nic nie grozi, musiałaby nadejść mocniejsza trąba powietrzna bym wzniósł się pod niebiosa. Koty od rana mają areszt domowy i tęsknie patrzą przez okna.

Dzisiaj byłem w Górowie aby odebrać dowód rejestracyjny mojego czołgu, odwiedzić sklepy i ostrzyc się bom zarósł niczym Rumcajs. Chciałem też posnuć się uliczkami okrężnymi, wzdłuż dawnych murów obronnych, wokół rynku, aby natchnąć się i być może odnaleźć miejsce gdzie podobno stał warowny zamek. Chodzi mi bowiem po głowie pewien pomysł. Niestety lało jak z cebra i musiałem się naprędce ewakuować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.