…oni tam gdzie stało ZOMO

Wal, mocno wal gnoja, po plerach, po nerach, wal aż będzie sie zwijaj z bólu, i nigdy więcej nie przyjdzie mu ochota wznosić ręki na jedynie słuszną władzę. A jak mu mało palnij mu gazem prosto w oczy, tak żeby mu gałki popękały. Mocno! Mocno! Mocno! Wal! Wal! A potem go do suki wrzuć, dziennikarz? No i uj! Senator? Dobra jego, wal jeszcze mocniej, poźniej się przeprosi. I żeby było mało spisze się, że nie miał maski, zerwij tak, jak mu Sanepid przyp* to się nie pozbiera do końca roku. Pieć razy sie zastanowi czy protestować. Jak on w ogóle śmie protestować, przecież Polska wstała z kolan, podniosła się z ruin. Wal! Wal! Nie przestawaj. Coś krzyczał na Pana Prezesa, masz nagranie, tak? Ha Ha! To teraz się nie wywinie, pójdzie siedzieć na dziesięć lat do obozu pracy. Już mu tam wolność z głowy wywalą. Słyszysz gnoju! Koniec waszej wolności, koniec waszej jeb* demokracji, do budy go! A ten co? Pedał jakiś chyba, zobacz jak jest ubrany, i te dredy i tęczowa chusta, chłopaki za budę go i naprawdę mocno, żeby zwijał się LGBT-owiec jeden.

Jedna myśl nt. „…oni tam gdzie stało ZOMO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.