Pierwsza zaczęła się drzeć lampka oliwna. Prawdę powiedziawszy odzywała się (gdy się zapala to odzywa się brzęczyk) już parę dni przed wyjazdem. Mechanik przy okazji zmiany oleju, zmienił czujnik. Bez powodzenia. Gdy przyjechałem z reklamacją, wzruszył ramionami i powiedział, że to pewnie elektryka. Coś widać nie styka. On nie da rady, bo prądu się boi.
Archiwa autora: fraglesi
Poradnik dla samotnych mężczyzn cz.1
Poniższy tekst jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla mężczyzn opuszczonych przez kobiety. Pod żadnym pozorem nie wolno go czytać przedstawicielkom płci nadobnej, więc jeśli nie musisz golić się każdego ranka opuść tą stronę! Natychmiast! Wciśnij zero i naciśnij krzyżyk!
Komputronik – rozbój w biały dzień
Jako, że szczerbaty netbook, ofiara moich szaleńczych porządków sprzed paru dni, zakupiony został w Komputroniku, tamże zwróciłem się z o pomoc:
„Dzień dobry,
Jaki jest koszt wymiany klawiatury w netbooku eMachines 350-21G16i ? oraz czas”
Minął dzień. Cisza. Minął drugi dzień. Cisza. Trzeciego dnia nie wytrzymałem i wysłałem kolejnego mejla: „Puk! Puk! Jest tam kto? „
Urlopu pragnę jak kania dżdżu
Wszystko mnie wku.. hmm ..rza. Otaczają mnie wściekłe osy, krwiożercze moskity, żmije. Jestem niesamowicie spokojnym człowiekiem, ale to przeszłość. Rosną mi szpony, chce szarpać, kąsać, chcę krwi!
O mapach
Lubię mapy, zwłaszcza takie dokładne, w skali 1:50000 albo nawet wojskowe, 1:25000. Godzinami wodzę palcem, sunąc po drogach, przelatuję przez zagubione w lasach wioski, małe miasteczka. Płynę rzekami, jeziorami. Przeskakuje ponad wzgórzami.
Zapadłe
Za Bytowem w stronę Miastka droga psuje się. Kluczy wśród pagórków, które wyżłobił lodowiec, przecina senne małe miasteczka i wioski. Nie da się jechać szybciej niż sześćdziesiątką, góra siedemdziesiątką. Za bardzo trzęsie. Zresztą po co tak gnać? Po to by być dziesięć minut szybciej na miejscu? Co to jest dziesięć minut wobec wieczności ;-)
Ojcowie
Ojciec ojca mojego ojca miał na imię Feliks. Kiedy się urodził, kiedy zmarł, i gdzie został pochowany tego niestety nie wiadomo. Nieznane są też losy wcześniejszych ojców (i matek) w mojej rodzinie.
Lekki kamper bojo… pardon wycieczkowy
Pięćdziesiąt dni strzeliło jak bicza odkąd nabyłem drogą kupna moją sanitarkę. Pora więc podsumować okres przepoczwarzania się z krankenwagonu w pełno prawnego kampera. Jak wiecie kamperomania toczyła mnie przez całą zimę i wczesną wiosnę. Serce walczyło zażarcie z rozumem, i jak zwykle wygrało.
O lizaniu
Małe miasteczka mają pecha. Zwłaszcza te leżące niedaleko dużych miast, albo przy ruchliwych trasach. Omijamy je obwodnicami pędząc w góry albo nad morze, albo przeciskamy się przez centrum, klnąc na kolejne czerwone światła. Nieraz przez głowę przemknie myśl – o jak tu ładnie, trzeba by się zatrzymać, zwiedzić. Cóż droga daleka, nie ma czasu, może następnym razem.
Ziemia płacze o deszcz
Nie padało od dobrych kilkunastu dni. Ziemia spierzchła, miejscami spękała, pokryła siecią zmarszczek. Najlżejszy powiew wiatru wznieca wysoko tumany pyłu, który opada powoli pokrywając żółto szarym całunem ulice, auta, domy, trawniki, i wymęczonych upałem ludzi wracających z pracy.








