
Miałem kolegę na studiach. Geniusz ale strasznie nieporządny. Sam umarł by z głodu, przysypany śmieciami. Żył w symbiozie z innym, który był niedoszłym oficerem. Wojak lotny za bardzo nie był, ale skarpetki w kancik umiał wyprasować.

Miałem kolegę na studiach. Geniusz ale strasznie nieporządny. Sam umarł by z głodu, przysypany śmieciami. Żył w symbiozie z innym, który był niedoszłym oficerem. Wojak lotny za bardzo nie był, ale skarpetki w kancik umiał wyprasować.

Allegro tętni życiem całą dobę, niczym wielkie średniowieczne targowisko. Setki tysięcy kupujących, do ostatniej chwili, zażarcie walczy o upragnione dobra doczesne. Drugie tyle sprzedających, modli się do ekranu, aby cena rosła, rosła, rosła….

Wstał i podreptał do łazienki. Z lustra spojrzała twarz starego ramola. Na pewno nie jego.

Siedzieli na tarasie w jego ukochanej nadmorskiej rezydencji. W oddali rysowało się portowe miasto, gdzie tak silnie splotły się losy Polaków i Niemców. Kiedyś ich miasto. Dogorywała zima. Na falach dryfował samotny biały łabędź.

Kot, zwany Romanem, wstaje o piątej rano. Czeka cierpliwie aż pan, zwany fraglesim, wypuści go z łazienki. Co zwykle następuje o piątej zero pięć. Ale czasem pan ma prawo (do cholery!) pospać.

Rekin jest duży i czerwony. Ma skończone 26 lat, co w przypadku rekinów, równe jest 52 latom ludzkim. Większość życia spędził w przytulnej kryjówce. Zimą za żadne skarby jej nie opuszcza. Jak na na swój wiek, wygląda rewelacyjnie.

Dzisiaj przeczytałem na gazeta.pl, że Polacy tracą na podróże do pracy nawet cztery godziny dziennie. Momentalnie podbudowało mnie to.

W dzieciństwie byłem fanem Adam słodowego. Z wypiekami na twarzy, wodziłem za wskazówką mistrza.

Wrogowie jeszcze śpią. Uzbrojeni po zęby. Karabiny, armatki, pistoleciki a nawet granaty w kształcie jajka. Zabarykadowałem się w bunkrze. Mam suchy prowiant. Głodem mnie nie wezmą.