
Dostałem list od nieznajomej kobiety. Jako, że mężczyzną w średnim wieku (balzakowskim? sic!) jestem, dreszcz poczułem. List był krótki, namiętny i brzmiał tak:

Dostałem list od nieznajomej kobiety. Jako, że mężczyzną w średnim wieku (balzakowskim? sic!) jestem, dreszcz poczułem. List był krótki, namiętny i brzmiał tak:
– Co się stało synku? Czemu płaczesz?
– Mamusiu, buuuuu, ja nie chcę już chodzić do przedszkola!
– Synku, nie możesz sam siedzieć w domy, gdy ja idę do pracy.
Czytaj dalej

Od paru dni małżonka chodzi za mną. Widzę to w jej oczach.
– Kochanie, dzisiaj – zagaja słodko
– Ale – próbuję delikatnie protestować
– Nie ma ale! musisz! – robi się stanowcza – Pora już!

Jakiś czas temu, pragnąc aby młody docenił co ma, opowiedziałem mu, jak to dawniej było. Zacząłem z grubej rury.

Po raz kolejny popełniłem błąd. Chciałem komuś sprawić frajdę. Poświęciłem parę godzin. Nie oczekiwałem nic w zamian. No może poza zwykłym słowem dziękuje.
– Nowa fura stary?
– Taka tam. Nowa. Fakt.
– Gratulacje! Ile ciągnie?
– Ponad dwie stówy. Przygrzałem na hajłeju!

Nie pamiętam co kierowało mną gdy zakładałem pierwszego bloga. Prawdopodobnie narastała we mnie, wraz ze zbliżającą się połową życia, potrzeba notowania, tego co ulotne.

Zauważyłem, że w pewnym wieku, nie ważne o czym zaczyna się mówić, kończy się zawsze na seksie. To znaczy, na mówieniu o seksie. Tak było wczoraj, na moich zajęciach językowych. Zaczęło się niewinnie.

Wycieńczony pracą (co za dzień!) poszedłem z psem na spacer. Nad nami rozpościerało się piękne, lazurowe niebo. Bajecznie ciepło, ale nie upalnie. Ćwierkały ptaki. Świeża zieloność biła w oczy.
– Cześć Roman.
– miauuuuu
– Gdzie byłeś kiedy cię nie było?