
Koryto było już tak blisko. Prawie na wyciągnięcie ryja. Niestety przed nimi kłębił się tłum. Tłuste zady co chwila przesłaniały cel
Archiwa autora: fraglesi
Karoca żelaznej Julii
– Zimno jak w psiarni, Kuchcik! – spod sterty puchowych pierzyn, dobywa się cieniutki głosik Księcia Jarosława – rozpal w piecu!
– Nie ma czym Jaśnie Panie….
– Jak to nie ma?
– Herr Tusk obciął nam deputat drewna a na dodatek kmiecie okoliczne zbuntowane. Gdyby nawet było, to nie ma komu przywieźć.
Hacker (Układ cz.9)
Z głośników leciała na cały regulator muzyka Psy Trance. Hacker mimowolnie wybijaj rytm nogą. Był w fazie. Właśnie dobierał się do serwera. Szybkie zleconko od poleconego klienta. Będzie na waciki dla młodej – zaśmiał się w myślach.
Smutek w sieci

Prawdą jest, że to co mówimy (przekaz werbalny) to tylko ułamek całego przekazu. Cytuje: “Jak dowodzą badania na temat komunikacji interpersonalnej poszczególne kanały przekazu informacji maja zróżnicowany wpływ na kształtowanie ogólnej oceny wypowiedzi. I tak treść wyrażona słowami wpływa jedynie w 7%, przekaz zawarty w tonie głosu decyduje w 38%, przekaz zawarty w mimice twarzy decyduje w 55%.”
Ona i on

Wiszące tak nisko listopadowe słońce, wpadało do gabinetu. Złociło leżące na stole przedmioty. Oświetlało jego spokojną twarz. Milczał, ona siedziała weń wpatrzona.
Jak Rumcajs přechytračil knížepána *
– Dawać mi tu tego, pijusa Rumcajsa – ryczy, niczym ranne zwierzę, Książę Jarosław – Niech no go tylko dorwę! Jaja pourywam i psom rzucę na pożarcie!
Człowieki to świnie

Przypałętał się wrześniową nocą. Zmarznięty, głodny, cicho popiskiwał pod autem. Bezlitośnie przegoniłem. Przez cały dzień próbował wejść do domu. Dokonał nawet heroicznego wysiłku i zaprzyjaźnił się z psem. Młody, zadbany, widocznie ktoś go wyrzucił.
Związek Radziecki (Układ cz.8b)

W tym samym miejscu, siedem miliardów lat wcześniej. W gabinecie siedzi generał Kiszczak, szef zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Wchodzi pułkownik, jego prawa ręka.
Ogrodnik wszechświata (Układ cz.8a)

Słońce zgasło dawno temu. Ludzkość rozpełzła się po wszechświecie budując Imperia. Ono trwało w zapadłym kącie, leżącej na uboczu, galaktyki zwanej kiedyś drogą mleczną. Na trzeciej od słońca planecie. Od wielkiego wybuchu minęło już 6,3072 * 10 do potęgi osiemnastej sekund. Do końca pozostało… tak bardzo niewiele czasu.
Cud nad Wisłą

Miał do załatwienia parę spraw w stolicy. Wybrał pociąg. Jazda autostradą nużyła go. Samolotem (własnym) w niepogodę nie latał. Za półtorej godziny wysiądzie w Warszawie.
