
– Halo, Mamma ?
– Si, mio bambino, chciałam…
– Tyle razy prosiłem żeby Mamma nie dzwoniła na ten telefon, CAB agentos podsłuchują!
Czytaj dalej

– Halo, Mamma ?
– Si, mio bambino, chciałam…
– Tyle razy prosiłem żeby Mamma nie dzwoniła na ten telefon, CAB agentos podsłuchują!
Czytaj dalej

W salonie organizacji Potwory i Spółka trwa właśnie poranna odprawa. Panowie rozparli się w fotelach. Palą cygara. Wszystkim udzielił się dobry nastrój Szefa. Kampania idzie jak po sznurku. Już za niecały miesiąc przejmie pełnie władzy.
Będąc młodą lekarką, wszedł raz do mego gabinętu, pacjęt rozglądający się nieufnie na boki
– Dziemdobry pani doktor.
– A dziędobry. Co pana sprowadza?
– Sprowadzam mniem do pani doktor problem poważny. Czego siem nie doknem, w złoto zamieniam.

Siedział w swojej gazetowej budce. Ciężką głowę złożył na spracowanych, wielkich jak bochny rękach. Zmorzył go sen. Śnił o dawnej sławie, gdy podawał rękę korowanym głowom, prezydentom mocarstw. Tak nisko upadł.
Kopałem właśnie ziemniaki gdy zza płotu rozległo się wołanie.
– Panie! podejdź pan do płota!
– O pan Dzielnicowy! – ucieszyłem się, bo był z niego w gruncie rzeczy ludzki gość – Dawno żeśmy się nie widzieli.

Odchylił się w swoim bujanym fotelu, zaciągnął hawańskim cygarem. Yes! yes! yes! – pomyślał – o to dokładnie chodziło. Czytaj dalej

– Nelly, posłuchaj…
– Tak Sta.. eee.. Jasiu
– Stasiu? Stasiu? Tak powiedziałaś? Masz kogoś!!!
Czytaj dalej

Budowali drogę. Szeroką asfaltową drogę, która dobrze będzie służyć ludziom. Musieli się śpieszyć bo za niecały rok miały zacząć się mistrzostwa.

Panie Premierze! Przewodniku i Ojcze nasz umiłowany!
Na sam przód dziękujemy Ci z całego serca za pieśń, którą żeś nam dał. Wybacz proste słowa, bo my som ludzie prości, ale serca miłości do ciebie pełne.