
W dali rozległo się szczekanie psów. Nadchodziła obława, bynajmniej nie na młode wilki. Na nich. Siedzieli przy dogasającym ognisku w głębi lasu. Ubrania podarte, długie brody, tobołki z dobytkiem. Teraz kloszardzi, kiedyś politycy z pierwszych stron gazet.









