Archiwa autora: fraglesi

Magia trwa

0

Nasamprzód trzeba było zdobyć błonę, co nie było wcale takie łatwe, musiałem obiec ładnych parę kiosków ruchu. Nie pamiętam ile kosztowała, owa 12 klatkowa błona o numerze 120, podejrzewam, że znaczną część mego 50 złotowego kieszonkowego.

To był rok 1978, miałem wtedy jedenaście lat i zapisałem się do osiedlowego kółka fotograficznego. Nauczał nas, w naszym mniemaniu, sędziwy pan fotograf. Pewnie miał lekko ponad trzydziestkę, a może czterdziestkę. Coś tam prawił o kadrowaniu, świetle i związanych z tym czasach i ekspozycji. Pokazał światłomierz i aparat, który nazwał lustrzanką, który lustra wcale nie przypominał.

Czytaj dalej

Gdzie oni są, gdzie wszyscy moi przyjaciele, lub 50 dni na pustyni.

0

Ponad pięćdziesiąt dni temu, na początku listopada, postanowiłem popełnić samobójstwo.

Spokojnie, życie mi miłe, nie zamierzam przedwcześnie odchodzić z tego łez padołu. To miało być czysto wirtualne samobójstwo w wirtualnym świecie. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Zniknąłem z FB.  Nie zawiesiłem konta, wyłączyłem tylko czat, tak aby nikt nie widział czy jestem obecny. Nie komentowałem, nie lajkowałem, nie udostępniałem. Znikłem jak kamfora, po okresie bardzo dużej aktywności.

Dlaczego to zrobiłem?

Czytaj dalej

Jan Serce i Franek Kanadyjczyk

0_600

Braci było dwóch. Młodszy miał na imię Jan. Pamiętam jak parę lat temu, kiedy go spotykałem wracając ze sklepiku, albo idąc na spacer do lasu, szedł powoli pod górę w stronę swojego niewykończonego domu. Był chory na serce, czekał na przeszczep. – Chyba nie doczekam, panie Wojtku, nie doczekam – mówił ze smutnym uśmiechem na nieogolonej twarzy.
– Na pewno doczeka Pan – zapewniałem go. Nie doczekał.

Czytaj dalej

12 sekund

0_600

Parę dni temu szarpałem się z klientką. Narzekała, że strasznie wolno jej strona się ładuje, że tak nie może być, że to nie do pomyślenia, że koszmar. Testowałem na różne sposoby. Z pracy i z domu i z auta. Średni czas wyniósł dziesięć sekund, pełne załadowanie.

Kombinowałem, sprawdzałem, rozkładałem na czynniki pierwsze, stawałem na głowie. Dalej źle.
W końcu zapytałem ją: co to znaczy koszmarnie wolno? Ile minut?
– Dwanaście sekund – padła odpowiedź.
Czytaj dalej

Piec

0

Piec kuchenny jest duszą starego domu. Pali się w nim od rana do wieczora. Wokół niego toczy się życie, zwłaszcza w dni chłodniejsze, kiedy reszta domu zanurzona jest w zimnie. Jest jak prehistoryczne ognisko w jaskini, albo innej kryjówce. Ogień ujarzmiony, dający ciepło, gotowaną strawę i bezpieczeństwo.

Czytaj dalej

Marzy mi się…

0_600

… siedlisko na końcu świata, i wiem gdzie jest ten mój koniec świata, to Warmia, okolice Pieniężna, Ornety, Górowa Iławeckiego. Kraina pagórkowata, z ukrytymi wśród lasów i pól małymi jeziorami. Często oglądam ją z góry okiem satelity, każę się wozić googlowozem. Przemierzyłem ją kilkanaście razy moim kamperem. Zakochałem się w niej. To ziemia opustoszała, wyludniona, odcywilizowana. Prawdziwa Terra Incognita. Dawne Prusy Wschodnie.

Czytaj dalej

Jezioro

jezioro600

Jezioro tonęło we mgle i ciszy. Nieruchoma tafla ginęła w oddali. Bezlistne drzewa spijały spływającą z drugiego brzegu białą wilgoć. Świat zamarł. Jedynie para kaczek orała taflę. Było zimno i mokro. Zapiąłem pod samą szyje, ubraną po raz pierwszy tej jesieni, starą zimową kurtkę.

Pomyślałem, że tak właśnie musiał wyglądać Hadesowy Styks. Za chwilę z mgły wyłoni się na swej łodzi Charon i zaprosi mnie starczą dłonią do środka. Odmówiłbym, bo jeszcze nie pora. Stałem nad jesienną wodą i dumałem o tych co są już po tamtej stronie, o ile jest tamta strona, ale to okaże się za czas jakiś.

Czytaj dalej

Magiczna skrzynka Pana Teodora.

0

Pan Teodor powoli i z pieczołowitością rozstawiał aparat. Duża, wsparta na trzech masywnych nogach, drewniana skrzynia przypominała jednookiego pająka. Mężczyzna skierował aparat w stronę fontanny z Neptunem. Schylił się i schował głowę pod czarnym suknem jakie częściowo skrywało aparat. Tuż przed oczami widział odwrócony do góry nogami obraz Lange Markt, a w dalszej perspektywie ulicę Langgasse. Zupełnie w oddali widoczna była Katownia i Złota Brama.

Czytaj dalej