Archiwa autora: fraglesi

Stop Histerii !

Postanowiłem wspomóc naszych braci z prawicowo-narodowo-konserwatywnego obozu. Niniejszym wspieram bardzo zacną akcję STOP HISTERII. Opracowałem mini plakat do pełnego wykorzystania przez organizatorów. Baczny obserwator zauważy, że nawiązuje on do billbordów Pisuaru „bliżej ludzi”. Tak na marginesie, to Rafi opracował parę remixów wartych polecenia.

Autor akcji, Adam Haribu pisze:

„Wszystkie te wysoce niepokojące zjawiska (opis na stronie akcji), a zwłaszcza skala i natężenie nienawiści w atakach na legalną władzę i wartości wyznawane przez miliony Polaków, którzy ją wybrali, skłoniły mnie, by w poczuciu obywatelskiej troski o prawicowo-konserwatywne ideały, stabilność kraju, demokrację, tolerancję, wolność przekonań i jakość debaty politycznej, upomnieć napastników za pomocą niniejszej akcji

Akcja ta ma na celu pokazać herbertową POTĘGĘ SMAKU. Być może podziała to jak zimny prysznic na cytowane osoby, oraz zwróci uwagę czytelników na problemy, które powyżej opisałem. Problemy zaangażowania w politykę osób, które tego robić nie powinny i zatraty przez nie umiarkowania w krytyce, higieny pojęciowej oraz lojalności wobec ojczyzny i rodaków.”

Ubolewam nad niewielkim poparciem akcji. Na pewno nie przyczyniają się do tego szkalujące opisy tego jakże słusznego przedsięwziecia. Jako czołowy lumpenliberał przepraszam za kolegów !

Teraz zwrócę się bezpośrednio do organizatorów:

Bracia Polacy !
Wasz dwu-wódz nakazał wam czujność, czujność i jeszcze raz czujność.
Dookoła szaleje wszechobecny układ. Rozpasane łże-elity, bure suki, lumpen liberałowie chcący opróżnic wasze lodówki. Lewaki różnej maści, anarchiści, lesby, geje i pedofile. A na dodatek zewnętrzny wróg za zachodnią granicą wyzywający od kartofli (tym razem nie zrzuca stonki) albo organizujący antypolskie wystawy. Wiem, co czujecie !

Rodacy !
My też chcemy mieszkać w normalnej Polsce. Chcemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami i to nie tylko wtedy gdy skacze Małysz, Kuszczak wpuszcza bramki czy gazuje Kunica.
Dołaczcię do nas i redagujcie razem z nami bazę wypowiedzi naszych polityków. Nasza Wiki stoi przed wami otworem. Razem możemy więcej !
Niech przyszłe pokolenia ocenią ich (polityków) po owocach działalności.

Pomożecie ?

Czołowy polski szubrawiec

Wróciłem z urlopu. Wypocząłem, nabrałem sił a co najważniejsze dystansu. I oto pierwszy test:
Czołowy polski szubrawiec (cisną mi się na usta inne słowa) sadzi z ekranu, że Gunter Grass musi oddać honorowe obywatelstwo Gdańska. Bo ktoś kto należał do waffen-ss nie ma prawa go posiadać !

Oczy wzburzone, głos podniesiony, fryzurka lekko zmierzwiona.
A ja sobie myślę: ty ******** ! kto dał ci moralne prawo tak mówić ? W czyim imieniu to mówisz ? Ja jako Gdańszczanin uważam, że Gunter Grass zasłużył sobie na to obywatelstwo. To co, że mając 17 lat został wcielony na 3 miesiące ? Czy 60 lat życia, którego można tylko pozazdrościć, nie równoważy z nawiązką tego błędu z młodości ? Zresztą co tu mówić o błędzie jak się ma zaledwie 17 lat.
Czym ty się możesz szubrawcu pochwalić ? Jakie są twoje dokonania ? Kto cię szanuje ? Wiekszość uczciwych ludzi splunełaby ci tylko w twarz albo pod nogi.

Upokoiłem się szybko bo na urlopie obiecałem sobie zachowywać dystans :-) W gruncie rzeczy za 20-30 lat nikt nie będzie pamiętał o Kurskim Jacku. Wyląduje na przysłowiowym śmietniku historii. Podobnie zresztą jak o jego panach, braciach K. Oby tylko nie napsuli za dużo.

Krwawy Ludwik nadciąga !

Okazało się, że miłościwie nam panujący Lech I Chorowity nie przyjedzie na mostu przyjaźni i pokoju otwarcie. Mam nadzieje, że to nawał obowiązków a nie jakaś przypadłość, nie daj Boże, gastryczna. W zamian pojawi się podobno Ludwik Krwawy zwany też groźnym inaczej lub kamaszobiorcą. Numer trzy na mojej fan-pis(s) liście.

Od rana trwają przygotowania. Budowa sceny, malowanie trawników. Nawet sklepik znajdujący się u wejścia, odmalował się w nocy. Będą przemówienia (lud z partią, partia z ludem), orkiestra, darmowe kiełbaski (na stoiskach PiS i bratnich partyj) oraz piwko.

Szkoda, że prezidient nie przyjedzie. Wymyśliłem jak zrobić małą manifestację. W słowie „kartofel” jest 8 liter a nas wraz z dziećmi jest 11. Każdy poświęciłby jakąś koszulkę i napisał na niej kolejną literkę. Na trzy-cztery dokonalibyśmy przegrupowania. Na plecach można by mieć ewentualnie drugi zestaw np. sraczka. Żona moja, miłośniczka sudoku i scrabble’a zastanawiała się czy da się inne słowo ułożyć z tych liter ale jakoś nic mądrego nie wymyśliła.

Czytam gazety i tygodniki opiniotwórcze. Koniec urlopu tuż tuż więc należy zacząć dekompresję. Wrócić na łono niedorobionej IV RP

ps. na zdjęciu panny sznurem czekają na Ludwika co podobno kochliwy jest….

Nie wysadzę Prezydenta

Od paru miesięcy Sromowce Niżne żyją budową mostu jaki ma je połączyć ze słowackim Czerwonym Klasztorem. Grupki mieszkańców oraz turystów bacznie obserwują postęp prac a ten, trzeba przyznać, jest imponujący. Budowniczowie z Gdańska pracują od wczesnych godzin poranych do ciemnej nocy. Ma to niestety ten minus, że jest trochę hałaśliwie.

Pomysł na kładkę krążył po głowach mieszkańców już od dawna. Lokalny biznesman chciał nawet wyłożyć pieniądze na drewnianą konstrukcję ale skończyło się na projekcie sfinansowanym przez unię europejską. Most jest imponujący, wantowy, nie wypada używać słowa kładka.

Jest co prawda przejście dla pieszych, rowerzystów i… wózków inwalidzkich ale wymaga ono podkasania nogawek przy niskim stanie wody, bądź rozebrania się do rosołu przy wysokim Nie za bardzo wiem jak to ma wyglądać w przypadku inwalidów….

Już za parę dni będzie można udawać się na słowacką stronę suchą stopą. Ucieszy to dzieci, ktore uwielbają lentilki oraz dorosłych – amatorów czerwonego wina klasztornego. Aborygeni (zwłaszcza starsi) mają obawy, że pojawią się złodzieje i cyganie z drugiej strony…

Otwarcie będzie z wielką pompą. Ma przybyć nie-mój prezydent oraz jego słowacki odpowiednik. Miejmy nadzieje, że nie dopadnie go jakaś przypadłość gastryczna bo mój syn wraz z kolegami ćwiczą już gwizdy i planują jakąś małą demonstrację nie-poparcia. Niech wtedy wyślę brata Towarzysza Pierwszego Sekretarza Partii Iedynie Słusznej.

Czytającym mnie służbom Jego Królewskiej Mości Lecha I Chorowitego oświadczam iż jako czołowy lumpen liberał i partyzant, nie zamierzam wysadzać tego mostu gdy spoczną na nim stopy przywódcy kartoflanej IV RP. Za bardzo lubię owe wspomniane wino klasztorne ;-)

Pleban

Pod dom zajechał srebny, elegancki mercedes s-klasse z żółtymi firankami.

– Oho, Houston, w’ve got a problem – pomyślałem.

Raczej nie zdarzało się aby pleban odwiedzał wiernych. Po kolędzie, to co innego ale i wtedy tylko wybrańców, co zamożniejszych bądź partyjne szychy. Zwykłych szarych wiernych odwiedzali młodzi wikarczykowie. Uzbrojeni w małe terminale PDA skrzętnie spisywali stan wpólnoty parafialnej.

Zgiąłem się wpół i pognałem w stronę furtki. Czujny jak list w kurniku.

– Pochwalony Jezus Chrystus, niechaj…..
– Na wieki, wieków synu…- słoneczny uśmiech rozświetlił jowialną twarz plebana – wstańcie, wstańcie, nie trzeba. Zostawcie pierścień, obślinicie tylko, no już.
– Wasza ekscelencjo, co za zaszczyt ! Żonę wołam, dzieci….
– Nie, nie, z wami chce porozmawiać. Czasu wam nie zajmę, minutkę jeno

Na twarzy miałem przyklejony najlepszy z możliwych uśmiechów ale w sercu narastał niepokój. Coś musiało się stać. Podatek kościelny (ustawa z dnia 21 czerwca 2007) płaciłem przecież w porę. Na mszy codziennej pokazywałem się choć może nie w pierwszym szeregu. Książeczkę parafialną (sprawdzana na kolędzie) miałem w porządku. Wszystkie co tygodniowe spowiedzi odbyte. Coroczna pielgrzymka do Częstochowy odbyta. Raz nawet w Lourdes byłem. Wszysko w jak najlepszym porządku. A więc ?

– Z was dobry parafianin synu – rozpoczął pleban – na tacę dużo dajecie, Kościół nasz i całą naszą rodzinę parafianą mocno wspieracie.
– Staram się Ojcze Wielebny, w ramach moich możliwości
– Wiem, choć coś nie udzielacie się w naszym kółku Rodziny Radia Maryja ?
– Pracy dużo Ojcze, po nocach siedzę
– Ora et Labora, synu. Pracujcie uczciwie, dewizy dla kraju zarabiacie. To dobrze.

Odkąd wystąpiliśmy z UE i przyłączyliśmy się Wspólnoty Niepodległych Państw, potrzebne były dewizy. Bez nich nasza gospodarka by upadła bo bratnie kraje, Białoruś, Rosja, Ukraina nie były skore do pomocy. A wredni Niemcy i Amerykanie dużo życzyli sobie za technologie. Dodatkowo ci bezlitośni eurokraci biedny nasz kraj po trybunałach ciągali domagając się zwrotu za inwestycje jakie UE poczyniła podczas pierwszych trzech lat gdy byliśmy członkiem. Wódz naczelny Kaczyński a za nim cały zjednoczony naród, dawał odpór.

– Cóż Ojca sprowadza w moje skromne progi – nie wytrzymałem.
– Synu, nasz kraj solidarny, to wiecie ?
– Tak ojcze, trzeba sobie pomagać, bogaci biednym. Łatwiej jest wielbłądowi….
– Tak, tak synu – pleban otarł czoło białą chustką z złotym monogramem – jest tyle biednych rodzin co to mieszkać nie mają gdzie a i z pracą ciężko. W Wałbrzychu, na Podlasiu…

Już wiedziałem co się święci. W 2005 roku PiS obiecał 3 miliony mieszkań. Premier Kaczyński powtórzył tą obietnicę w 2006 roku. Niestety rząd nie potrafił zmusić dewlopperów. Nie opłacało im się budować, kredyty były strasznie wysokie, do tego rosnące podatki. Horendalne koszta pracy. A na dodatek brak pracowników, którzy zdążyli przed zamknięciem granic wyjechać do Anglii, Irlandii. Większość firm budowlanych padła, część zdążyła przenieść się do innych krajów UE, resztę rząd znacjonalizował ale nic to nie dało.

Wtedy Jacek Kurski wpadł na genialny plan – nacjonalizacja zasobów mieszkaniowych. Podliczono szybko ile jest domów jednorodzinnych i ustalono, że każdy właściciel ma prawo do 2 izb mieszkalnych. Reszta ma zostać oddana w użytkowanie wskazanym przez urzędy rodzinom (głównie członkom PiS i samoobrony). Plan z jednej strony gnębił bogatsze warstwy społeczne (o wiadomo jakim światopoglądzie) a z drugiej powodował masowy napływ do partii ludzi mniej zamożnych. Urawniłowka.

Tak oto w moim domu oprócz mojej rodziny mieszkała jedna całkiem sympatyczna z Sanoka oraz druga zupełnie nie sympatyczna z okolic Radomia. Pili cały dzień, szlajali się po okolicy. Podobno kradli. Oczywiście wyżej postawieni funkcjonariusze SamoPiS’u skutecznie załatwiali zwolnienie. “…bo warto być członkiem” – mówiono z przekąsem.

– No i nasza wspólnota postanowiła, że weźmie pod opiekę dodatkowe rodziny z bratniej parafii w Korbielowej – pleban wyrzucił z siebie w końcu cel wizyty – Oczywiście synu, nie ma obowiązku

Obowiązku może i nie było ale wiedziałem co oznacza odmowa. Wolałem nie ryzykować.

– Tak, tak, Ojcze, miejsce się znajdzie. Dom duży, przeniesiemy się z żoną do piwnicy. Zwolni się jedna izba.
– No to wspaniale synu, wspaniale – uśmiechnął się pleban – nasza wspólnota będzie wam wielce wdzięczna a i słowo szepnę pierwszemu sekretarzowi
– Ojcze Wielebny, nie trzeba, naprawdę nie trzeba….
– A nie mówcie tak synu, towarzysze z partii też wdzięczność swą okażą. Bóg zapłać.
– Bóg zapłać Ojcze.

Wcisnął swą ojcowską nieco dużą figurę do mercedesa, dał znak kierowcy i odjechał.

————————————————

Poprzedni odcinek:  Dzielnicowy

Pieniny – dzień drugi

Udałem się na tygodniowy urlop w Pieniny. Będę starał się pisać ale na pewno będzie mniej o polityce. Zasięg jest bardzo słaby więc modem komórkowy działa z oszałamiającą prędkością 2400 bps. Jak za dawnych (dobrych) lat gdy nie było w Polsce internetu a ja fidowałem. Trudno jest przeglądać przeładowane strony gazety wyborczej. Radio zepsute. TV nie ma. Może to i lepiej ?

Sromowce Niżne to bardzo sympatyczna, wręcz kameralna mieścina położona u stóp Trzech Koron. 100 metrów ode mnie szumi Dunajec. Zza gór, przebijając się przez mgły, wyszło słońce. Kiedyś mało kto tu zaglądał, zwłaszcza po sezonie. Dla tej ciszy i spokoju zaczeło tu przybywać coraz więcej turystów i zapewne za jakiś czas skończy się czar tego miejsca.

Ale 12 sierpnia spojrzę Lechowi I Chorowitemu w oczy. Ale o tym już wkrótce !

ps. Moja fotorelacja dostępna w mojej galerii 

…Bo warto być Polakiem

Wieczorem, 12 grudnia 1981 roku skończyłem konstruować pierwszy odbiornik krótkofalarski. Następnego dnia wstałem wcześnie bo najlepsza propagacja była właśnie rano. A może chciałem nacieszyć się moim dziełem ? Cała europa (w tym ludowa) dyskutowała o przysłowiowej dupie -maryni. Polska milczała. Pomyślałem, że coś się popsuło. Popsuło ale nie radio. Smutny gość w ciemnym okularach bredził o wojnie. Babcia zapłakana, przygnębiony ojciec każe szybko demontować antenę.

Parę lat później przerabiałem radiotelefon tukan tak aby można było przez niego dyskutować na paśmie CB i to z całym miastem. Wracała wolność. Człowiek mógł porozmawiać przez telefon i nie słyszeć „rozmowa będzie kontrolowana…” Dzisiaj mamy komórki, laptopy, internet, cb radia, walkie talkie. Są wolne media. Możemy rozmawiać, dyskutować. Wyśniona wolność. Ale czy na zawsze ?

Władza ze skłonnościami do autorytaryzmu (lub prościej zamordyzmu) nie lubi jak obywatel z obywatelem kręci. Obywatel ma być lojalny i czujny, bo wszędzie czai się wróg. Układ, łże-elity, rekiny podziemia gospodarczego, homoseksualści-pedofile, anarchiści i lewaki. Własne szeregi władza sprawdzi wariografem.

W imię walki (np. z terroryzmem, innowiercami) zacieśni się kontrolę. Zlikwiduje wolne media, ocenzuruje internet. Zaprowadzi porządek bo wszyscy „chcą” silnego państwa. Wybory ? po co wybory jak i tak wygra jedynie słuszna partia. We wszystkich domach, biurach, zakładach pracy na zdjęciach wódz. Apele, wiece poparcia albo potępienia. Dłonie omdlałe od oklasków. Nie możliwe ? To jak w środku cywilizowanej europy narodził się faszym ? komunizm ?

Cieszę się, że zainicjowana przeze mnie akcja obywatelska rozkręca się w takim tempie. Mineło raptem 13 dni a uczestniczy w niej czynnie kilkaset osób. Dziesiątki tysięcy słyszało o niej i ją popiera. Różnimy się ale jednoczy nas jedno – brak zgody na to dzieje się się obecnie w naszym kraju. Bo to jest nasz kraj i… warto być Polakiem.

Wars wita was

Za oknem przewija się pogrążona w mroku Polska. Mknę naszym polskim TGV z zatrważająca prędkością 55 km/h. Na więcej nie pozwalają powyginane przez upał tory. Piszę nową notkę na blogu, gdzieś na hamerykańskim serwerze

Niby nic wielkiego. Laptop, komórka, muszę się śpieszyć bo baterii starczy na kilkanaście minut. Niestety gniazdko 220 woltów jest jedynie w toalecie (o dziwo czysta i pachnąca!) Ale nie będę przecież siedział w wychodku wagonowym :)

Podróż nastraja do przemyśleń. Jak by mi ktoś powiedział 20 la temu to bym nie uwierzył. Pamiętam gdy w 1992 roku udało mi się wysłać pierwszego mejla do Kanady za pośrednicwem sieci FIDO. Szok.

Inna myśl: kiedyś gdy nie było komórek, laptopów, wsiadaliśmy do pociągu i bardzo często rozmawialiśmy ze sobą. Dzieliliśmy jajeczkiem. Teraz, każdy z nas zanurza się co chwila w wirtualnym świecie, pisze smsy, wydzwania.

Kończę bo fuelu zaczyna brakować :)

O Panie cóżem ci uczynił ?

Tak zapewne żali się cichutko mój fraglesowy blog. Niestety z powodu mojego zaangażowania w partyzantkę IV RP leży z lekka odłogiem.

Jako, że działania bojowe wzmogły się, musiałem przenieść się do sztabu polowego w lasach częstochowskich (upał!). Nadaje więc z mojego bojowego laptopa :) Póki co nie namierzą mnie bo nie ma stosownej ustawy, która nakazywała by plusowi podawać moją pozycję.

Nie wiem, też co dzieje się przy złobie bo strona łże-lewicowej wybiórczej zbyt jest przeładowana abym próbował przeciągnąć ją przez moje komórkowe łącze. Wracam na szczęście niebawem.

Czołowy LumpenLiberał to ja

Tak przynajmniej twierdzi google :) Nie wiem czym na to zasłużyłem. Towarzysze z jedynie słusznej partii na pewno już to odnotowali w swoich archiwach i którejś nocy ich zbrojne bojówki (dawna MW) załomoczą do mych drzwi.  Dam (mężny) odpór.

Miałem dzisiaj nie pisać, dawno tak nie byłem zmęczony. Nie pamiętam już kiedy musiałem odpisać na tyle mejli, wymienić tyle wirtualnych uścisków dłoni. W pewnej chwili, myślałem, że lampka GG przegrzeje się i spali. To efekt pierwszego polskiego powstania internetowego, które jak to określił nasz Ojciec Duchowy (nie mylić z Ojcem Derektorem) przejdzie do anałów historii.
I na tym dzisiaj zakończe bo nie daję rady już utrzymać w oczach zapałek. Dobranoc :)