Archiwa autora: fraglesi

Babcia Helena i pszczoły – Połowce [03]

polowce03_600

Przez ostatnie dni sierpniowe 1908 roku, kiedy opadła poranna wilgoć, a robotnice wyleciały w większości z uli na zbiór, po sadzie chodził pradziadek Antoni. Towarzyszył mu młody Staśko, syn Wawrowów, którego pradziadek Antoni od dwóch lat przyuczał do prowadzenia pasieki. Staśko z przejęciem pompował podkurzacz, zadymiając obficie mocno podrażnione wtargnięciem dwóch intruzów pszczoły.

Pradziadek Antoni wyjmował ostrożnie do połowy ramkę, uderzał pięścią w jej górny rant, tak aby spadły z niej pszczoły. Następnie wyjmował ją całą i fachowym okiem oceniał, czy robotnice zapełniły wszystkie komórki plastra złotą zawartością. Przez prześwitujący, białawy wosk, widać było kolor złota. Pradziadek uśmiechał się z zadowoleniem pod wąsem i wkładał ramkę do skrzynki. Zapowiadał się niezły pożytek. Ostatni pożytek w tym roku, i niestety, jak okazało się wkrótce, ostatni dla pradziadka, który niedługo potem odszedł.

Czytaj dalej

不!我求求你,不要殺我

Pluskałem się w wannie, bawiąc ulubioną, nową zabawką. Nie, nie, czasy gumowych kaczuszek, czy okręcików, w tym podwodnych, z peryskopem, mam już dawno za sobą. Nie był to też kundelek z dziełami zebranymi, którego namiętnie mocze, ufając, że jest jest łaterpruf.

Wymęczony trwającą trzy dni ebolą (odmiana polska, żołądkowa gorzka) nie byłem nic w stanie czytać. Bawiłem się Mantą – moim nowym smartfonikiem, który nabyłem w bardzo przystępnej cenie (promocja) w Selgrosie.

Czytaj dalej

Połowce [02]

kolkoRolnicze2

Przeczesując bezkresne internetowe archiwa natrafiłem w przewodniku kółek rolniczych z 1891 roku, na stronie 28 taką oto krótką notatkę:

„Nowo zawiązane „Kółka rolnicze”. Bazar, powiat Czortków. Założone przez ks. Jana Rajskiego z Burakówki, liczy 9 członków. Przewodniczącym jest pan Antoni Winnicki dzierżawca dóbr, zastępcą pan Mikołaj Lipiński, gospodarz; sekretarzem pan Julian Leszczyński, nauczyciel; członkami Zarządu panowie Mikołaj Woźniak, Antoni Poturnicki. Zebrania odbywają się w szkole lub w domu p. Mikołaja Lipińskiego i Antoniego Poturnickiego. Uchwalono uiszczać wpisowego po 10 ct., miesięczną składkę po 5 et. „Kółko rolnicze” ma zamiar założyć sklepik chrześcijański, dotychczas sprowadzano tylko sól. Biblioteczka Kółka składa się z 54 dziełek, z których 30 pochodzą od Zarządu głównego.”

A więc to prawda. Był sobie w Bazarze nauczyciel Julian Leszczyński, który wraz z moim pradziadkiem Antonim założyli kółko rolnicze. Czytaj dalej

Trust znaczy(ło) zaufanie

0

Urwało mi się kółko w mojej ulubionej myszy bezprzewodowej. To, które pozwala skrolować ( Wiem, wiem Mikołaj, Polacy nie gęsi…) ekran. No i masz babo placek. Mysz była nowa, rok z kawałkiem temu kupiona. Stało się to rzecz jasna tuż po okresie gwarancji. Wielce zasmucony zapadłem w fotel, dumając jak skrolować panie premierze, jak skrolować?
Premier niestety zrejterował na saksy (wypaśne) musiałem więc poradzić sobie sam.

Czytaj dalej

Idzie jesień

IMG_20140830_163435

Jadąc dzisiejszego ranka do pracy, przyznaję ze wstydem, że dość późno bo zaspałem, uświadomiłem sobie, iż nieodwołalnie nadchodzi jesień i nie ma to rady. Być może sprawiła to mgła tak gęsta, że można by ciąć ją nożem, a może wirujące w tej mgle, opadające powoli złote liście. Podczas drugiej kawy mgła została przegnana przez wciąż ciepłe słońce, ale mimo to wrażenie pozostało.

Czytaj dalej

Żółwikowa opowieść

Żółwik urodził się 1995 roku. W przypadku psów rok życia równy jest siedmiu latom ludzkim, rok żółwika równoważny jest trzem. Można więc powiedzieć, że żółwik jest w wieku średnim, najpiękniejszym wieku mężczyzny, gdy kłos doświadczenia ciężki ale łodyga mocna, oj mocna ;-)

Żółwik jest z pochodzenia Niemcem, ale większość życia spędził w Polsce. Pierwsze lata zeszły mu na pracy w niemieckiej służbie zdrowia. Woził chorych pomiędzy dwoma szpitalami. Pracy nie miał wiele, czasem jeden, czasem dwa kursy dziennie. Wieczorami przed zaśnięciem marzył o karierze w policji, wojsku, albo chociażby w handlu. Z drugiej strony nie miał powodów do narzekania, wielu z jego braci, mimo młodego wieku, z powodu katorżniczej pracy przeniosło się na tamten świat, lub (tego obawiał się najbardziej) zostało wywiezionych na wschód.

Czytaj dalej

Płaczą drzewa w moim ogrodzie

0
Dotknąłem palcem żywicznej łzy. Była gęsta, kleista i intensywnie pachnąca. Roztarłem kroplę w palcach i powąchałem. Lubię ten zapach, to zapach lasu iglastego, świerkowego bądź sosnowego. Zapach mocny, intensywny, z lekka drażniący. Podobnie pachnie rozgrzane leśne poszycie w upalny dzień lata.

Gdyby pochować łzy drzewa w ziemi, to za tysiące lat przemienią się w bryłki o kolorze miodu. Drzewa już dawno nie będzie, a jego bursztynowe łzy pozostaną. A gdy spragniony owad pomyli żywiczną kroplę z rosą, to stanie się ona dlań grobowcem, kapsułą czasu, która przeniesie go w przyszłość.

Czytaj dalej

Jak Mona Lisa

0

Powyższe zdjęcie (a może to pocztówka?) jest jednym z moich ulubionych. A na nim, stojąca nad brzegiem istniejącego do dzisiaj jelitkowskiego stawu, samotna kobieta. Dwie białe ławki, mostek, i łuk żwirowej ścieżki. Lato albo wczesna jesień, nie sposób osądzić, zdjęcie jest czarno-białe, wpadające właściwie w sepię.

Czytaj dalej

Morze, muszle, patyczki i ja

0

I oto stałem tam, ja mieszkaniec nadmorskiego miasta, który latem odwiedza plażę, tylko wtedy kiedy musi np. z gośćmi. Jeszcze parę dni temu obsiądnięta (Boże, jak to odmienić? Edytor wężykiem podkreśla) przez szarańczę z głębi kraju plaża, była po odległy horyzont pusta.

Przypięte na nieboskłonie słońce, już nie tak wysoko jak miesiąc temu, rzucało twarde światło w którym czuć już surowość zimy. Niebo już nie tak białe i przepalone jak w lipcu, lecz zbłękitniałe, podrapane silnikami stalowych ptaków. Za parę dni zapełni się zrodzonymi na północy, napęczniałymi od wody niczym gąbki chmurami.

Czytaj dalej

Magiczny kryształek Karioka

0

Miałem wtedy dziesięć lat, no może dziewięć. Jak człowiek jest młody to zawyża swój wiek. Dziadek bywał u nas rzadko. Mieszkał wraz z babcią w miasteczku oddalonym o ponad pięćdziesiąt kilometrów od naszego wojewódzkiego miasta. Podróż pociągiem lub autobusem zabierała im parę godzin. Dzisiaj korzystając z drogi szybkiego ruchu, można się tam dostać w trzydzieści minut, ale dziadków dawno już nie ma.

Czytaj dalej