<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Fraglesowe widzenie świata &#187; Hel</title>
	<atom:link href="http://fraglesi.eu/category/hel/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fraglesi.eu</link>
	<description>wersja 3.0</description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Jul 2010 08:00:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Lody przełamane</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2008/03/30/lody-przelamane/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2008/03/30/lody-przelamane/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Mar 2008 11:22:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hel]]></category>
		<category><![CDATA[V RP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.wordpress.com/?p=600</guid>
		<description><![CDATA[Siedzieli na tarasie w jego ukochanej nadmorskiej rezydencji. W oddali rysowało się portowe miasto, gdzie tak silnie splotły się losy Polaków i Niemców. Kiedyś ich miasto. Dogorywała zima. Na falach dryfował samotny biały łabędź. Zamyśleni. kawa powoli stygła. Zaproponował papierosa. Tamten odmówił. Rozmowa nie kleiła się. Tamten był uparty, jak to Kaszub. Przed spotkaniem brat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img100.imageshack.us/img100/3359/79999140qh7.jpg" height="317" vspace="10" width="473" /></p>
<p>Siedzieli na tarasie w jego ukochanej nadmorskiej rezydencji. W oddali rysowało się portowe miasto, gdzie tak silnie splotły się losy Polaków i Niemców. Kiedyś ich miasto. Dogorywała zima. Na falach dryfował samotny biały łabędź.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"> <span id="more-600"></span>Zamyśleni. kawa powoli stygła. Zaproponował papierosa. Tamten odmówił. Rozmowa nie kleiła się. Tamten był uparty, jak to Kaszub. Przed spotkaniem brat długo klarował mu, na co może się zgodzić.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"> Kiedyś byli przyjaciółmi, ale potem ich drogi rozeszły się. Brat nienawidził tamtego. Podobno za dziadka w Wermachcie. Zerwał znajomość. Podejrzewał, iż tamten czuje coś do Angeli. Zresztą to nie miało już znaczenia, odkąd poznał bliżej Annę.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"> Tamten sprawiał wrażenie energicznego, młodego jak na swój wiek. On czuł się staro. Wiele razy zwierzał się Annie, iż tak bardzo pragnie zrzucić jarzmo, jakie nałożył mu brat.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"> — Wiosna zawitała do naszego miasta – przerwał milczenie tamten.<br />
– poopowiadaj mi o tym – powiedział cicho. Dawno tam nie był.<br />
– Wczesne kwiaty już rozkwitły. na drzewach pojawiły sie pąki. Widać, że zieloność rozsadza je od środka.<br />
– Pięknie — zaskoczył go. Skąd w nim taka delikatność?<br />
– Drzewo powstrzymuje jeszcze ale długo nie da rady. Otworzy się na słońce. Uwierzy, że zimne wiatry, które tak je chłostały już nie wrócą. zapomni na parę miesięcy o zimie zajęte tym co robi od dziesiątków lat a co nie dzieje się za sprawą człowieka. Pojawiły się też owady. Ciężkie pszczoły i zwinne osy oraz bąki. Małe muszki i żółte motyle. A na wodzie śmigają hoże nartniki. Pod powierzchnią też budzi się życie. I tak co roku.<br />
– I co roku jest pięknie– potwierdził sięgając po wyziębłą filiżankę.<br />
– I zapach ziemi, który niesie się od pól. I zapach lasu, który się budzi. Inny świerkowego inny bukowego. Świerkowego jest ostrzejszy, zimniejszy bo ten las nie spał w zimie. Bukowy, liściasty jest świeży, młody, ledwo co obudzony z długiego snu.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"> Uśmiechnął się po raz pierwszy. Poczuł, że pierwsze lody zostały przełamane. Tylko co na to brat?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left">—</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2008/01/28/stary-czlowiek-i-morze/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.wordpress.com/2008/01/28/stary-czlowiek-i-morze/?referer=');">Poprzedni odcinek</a></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"> </p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="left"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2008/03/30/lody-przelamane/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stary człowiek i morze</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2008/01/28/stary-czlowiek-i-morze/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2008/01/28/stary-czlowiek-i-morze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jan 2008 11:19:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hel]]></category>
		<category><![CDATA[V RP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.wordpress.com/2008/01/28/stary-czlowiek-i-morze/</guid>
		<description><![CDATA[Stał na brzegiem stalowego morza. Zimny wiatr bielił czubki fal. W dali, w kierunku miasta, sunął biały prom. Do wiosny jeszcze tyle dni – pomyślał. Czuł się bardzo zmęczony i stary, choć miał tylko 66 lat. W gruncie rzeczy, cieszył się, że z jego pleców zostanie zdjęte jarzmo. Dawno temu, gdy byli dziećmi, obiecał bratu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img100.imageshack.us/img100/4505/fraglesi20080128kx4.jpg" height="271" vspace="10" width="473" /><br />
Stał na brzegiem stalowego morza. Zimny wiatr bielił czubki fal. W dali, w kierunku miasta, sunął biały prom. Do wiosny jeszcze tyle dni – pomyślał. Czuł się bardzo zmęczony i stary, choć miał tylko 66 lat.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><span id="more-538"></span>W gruncie rzeczy, cieszył się, że z jego pleców zostanie zdjęte jarzmo. Dawno temu, gdy byli dziećmi, obiecał bratu, iż pomoże mu w realizacji planów. Błąd. Nie przypuszczał ile będzie to wymagało  wysiłku. Zawsze był tym drugim, młodszym, popychadłem. Wykonywał rozkazy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Podupadł na zdrowiu. Nic dziwnego. Ciągły stres, awantury, nieudolność pomocników, których wskazał brat. Marzył tylko o jednym: odpocząć. Żyć z dala od tego całego zgiełku. Może napisze książkę?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Żal mu było tego miejsca. Pokochał je. Tyle wspomnień. Tyle rozmów, we dwoje, z Anną. Zwykłe szczęście, gdy nie musiał grać wyznaczonej roli. Bycie sobą.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Panie prezydencie – odezwał się cicho sekretarz – pora jechać.<br />
– Tak wiem. Jeszcze chwilę – odparł i po raz ostatni spojrzał w dal.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Hel 2015.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">—</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/06/17/pierwiastek-i-pierwiastek/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.wordpress.com/2007/06/17/pierwiastek-i-pierwiastek/?referer=');">Poprzedni odcinek</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2008/01/28/stary-czlowiek-i-morze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwiastek i pierwiastek</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2007/06/17/pierwiastek-i-pierwiastek/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2007/06/17/pierwiastek-i-pierwiastek/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2007 10:08:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hel]]></category>
		<category><![CDATA[IV-RP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.wordpress.com/2007/06/17/pierwiastek-i-pierwiastek/</guid>
		<description><![CDATA[Pierwiastek i pierwiastek! Ciągle to samo! Jesteś uparty jak osioł! – prawie krzyczała. Była na niego wściekła. Przed chwilą omal nie rzuciła w niego dzbanem z kwiatami. - Jest taka piękna gdy się złości – pomyślał. Wiedział, że musi przeczekać. Milczał – No powiedz coś końcu! — powiedziała po chwili – dlaczego tak się upierasz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img156.imageshack.us/img156/1452/fraglesi20070717qe1.jpg" vspace="10" /></p>
<p>Pierwiastek i pierwiastek! Ciągle to samo! Jesteś uparty jak osioł! – prawie krzyczała. Była na niego wściekła. Przed chwilą omal nie rzuciła w niego dzbanem z kwiatami.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><span id="more-387"></span>- Jest taka piękna gdy się złości – pomyślał. Wiedział, że musi przeczekać. Milczał<br />
– No powiedz coś końcu! — powiedziała po chwili – dlaczego tak się upierasz przy tym pierwiastku? To brat, prawda?<br />
– Tak – odparł głucho<br />
– Tak myślałam, ciebie udało mi się już wychować ale on – przysiadła na brzegu krzesła i zasępiła się – Typowy z niego polak.<br />
– Angelo! – przerwał jej szybko – przecież znasz historię.…<br />
– Ty znowu o tym samym? — powiedziała zrezygnowana – tyle razy ci mówiłam, wojna była tak dawno.<br />
– Wiem, wiem… — nie miało sensu tłumaczyć. Była kobietą, w dodatku, dla jego brata, niemką.<br />
– Proszę cię, przytul mnie mocno – poprosiła cicho.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wziął ją w ramiona. Patrzyli w dal. Za chwilę miał odlecieć jego samolot.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Tak nie można – powiedziała po chwili – To droga donikąd. Błagam, porozmawiaj z nim.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Spojrzał na nią i nic nie mówiąc poszedł w stronę drzwi.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">—</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/03/17/helska-casablanca/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.wordpress.com/2007/03/17/helska-casablanca/?referer=');">Poprzedni odcinek </a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2007/06/17/pierwiastek-i-pierwiastek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Helska Casablanca</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2007/03/17/helska-casablanca/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2007/03/17/helska-casablanca/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Mar 2007 10:39:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hel]]></category>
		<category><![CDATA[IV-RP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.wordpress.com/2007/03/17/helska-casablanca/</guid>
		<description><![CDATA[Pusta, bezludna plaża. Szare, zimne morze. Tak niedaleko od miasta, które ona nazywała Danzig, a on Gdańsk. Uporczywy wiatr, u progu wiosny, próbował zerwać im kapelusze z głów. – Musisz jechać Angelo? — odezwał się w końcu. Czekała na to. Był taki nieśmiały i zamknięty w sobie. Włożyła tyle trudu by otworzył się i aby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img80.imageshack.us/img80/5348/fraglesi20070317ky0.jpg" height="318" vspace="10" width="437" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pusta, bezludna plaża. Szare, zimne morze. Tak niedaleko od miasta, które ona nazywała Danzig, a on Gdańsk. Uporczywy wiatr, u progu wiosny, próbował zerwać im kapelusze z głów.<br />
– Musisz jechać Angelo? — odezwał się w końcu.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><span id="more-312"></span>Czekała na to. Był taki nieśmiały i zamknięty w sobie. Włożyła tyle trudu by otworzył się i aby zabliźniły się dawne rany.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Tak, przecież wiesz – spojrzała mu ciepło w oczy – Nie wracajmy już do tego proszę.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Ostatnie dni bardzo ich zbliżyły. Długie, szczere rozmowy. On był polakiem, ona niemką. Historia ich narodów była pełna uprzedzeń, bólu, zadanego zła. On ciągle patrzył w przeszłość. Ona była optymistką.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Co będzie dalej? — spytał cicho<br />
– Nie możesz się już tak boczyć – uśmiechnęła się zalotnie – tamte kartofle to nie była moja wina.<br />
– Wiem, ale to nie jest łatwe, mój brat…<br />
– Znajdź mu w końcu kobietę<br />
– Ma ale ukrywa się – zasępił się – Może dlatego, że wstyd mu przed matką? Ona nie jest z naszych sfer<br />
– Jakie to ma znaczenie w naszych czasach? – powiedziała szybko – czasy się zmieniają, tłumaczyłam ci to przecież.<br />
– Tak, wiem, wojna skończyła się dawno, ale.…<br />
– Cicho już
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Rozejrzała się wkoło. Przytuliła, poprawiła troskliwie szalik</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- To taka nasza Helska Casablanca – zmieniła temat – pamiętasz tamten film?<br />
– Tak, dobrze się stało, że przyjechałaś — znów był taki męski. Silny i stanowczy. To ją radowało.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2007/03/17/helska-casablanca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
