
Bezdomny leżał z tyłu, od strony garaży. Pośród starych szmat i tektury.
– Czesiu, ale on śmierdzi – rzucił wyższy funkcjonariusz
– Zapił – niższy kopnął niedopitą butelkę, która potoczyła się pod ścianę – Wino owocowe. Co oni z sobą robią

Bezdomny leżał z tyłu, od strony garaży. Pośród starych szmat i tektury.
– Czesiu, ale on śmierdzi – rzucił wyższy funkcjonariusz
– Zapił – niższy kopnął niedopitą butelkę, która potoczyła się pod ścianę – Wino owocowe. Co oni z sobą robią

– Słyszeliście? Telesfor był agentem! – powiedział Jacek od Agatki
– Telesfor? Ta ciamajda? nieeee…. – Uszatek pokręcił z niedowierzaniem głową

– Kto tam?
– Ja święty Piotrze, Monsignore, otwieraj szybko!
– Pokory synu! Na sam przód musisz udowodnić żeś wart przekroczyć bramy raju.

Umówiłem się z nim przy bramie wjazdowej. Dalej można było poruszać się tylko ich bryczkami. Tu zaczynał się inny świat. Świat polskich “Amiszów” – tak nazwała ich okoliczna ludność.

Na naszym podwórko są dwie duże piaskownice. W jednej rządzi Donald w drugiej Kaczor. Jest jeszcze trzecia mała, pomalowana na czerwono ale wszyscy się od niej trzymamy się z daleka i wrzucamy do niej wszelkie śmieci.

W sali obsługi podmiotów gospodarczych kłębił się tłum. Jakaś kobieta szukała dziecka. Ktoś sprzedawał kanapki. Cześć osób spała pod ścianami. Pachniało niemytymi ciałami. Wstrzymałem oddech i zacząłem się wciskać. Rozległy się protesty.