
Niestety nic nie trwa wiecznie. Jego Pan stawał się z każdym dniem smutniejszy. Gospodarstwo ogrodnicze przynosiło straty. Pewnego ranka nie otworzył już drzwi garażu. Żółwik przeczuwał najgorsze.

Niestety nic nie trwa wiecznie. Jego Pan stawał się z każdym dniem smutniejszy. Gospodarstwo ogrodnicze przynosiło straty. Pewnego ranka nie otworzył już drzwi garażu. Żółwik przeczuwał najgorsze.
Nastały dni spokojne. Ostygła rozpalona łepetyna na którą Pan Mirek wylał wiadro zimnej wody. Myśli stały się jasne i proste, Fraglesi mógł z powrotem skupić się na pracy i innych zajęciach. Niestety….
Fraglesową wyrocznią jest Pan Mirek, od lat zawodowo związany z przyczepami (po części kempingowymi) a jednocześnie zapalony podróżnik. Pan Mirek podróżuje przeważnie….
Pewnego dnia Fraglesi, z zamiłowania podróżnik, tkwiąc w świątyni dumania, pomyślał, że fajnie by było podczas wojaży z cyklu „Born to be wild” móc spać po ludzku. Namiot rzecz fajna, ale w pewnym wieku, ciężko się do niego wpełza, a jeszcze trudniej wypełza, zwłaszcza…