
Las powitał mnie deszczem, tak jakby sondował mnie — Jesteś gotowy? Naprawdę tego chcesz człowieku marny? — wiał mi wiatrem w twarz. — Ha! Nawet nie wiesz jak jestem tego spragniony! — wykrzyczałem w stronę kniei. Kurtkę zapiąłem, czapką czerwoną nieodłączną mocniej nasadziłem. Kije zafurkotały.
Czytaj więcej…

No i w końcu jej mam! Są śliczne, nowiutkie, dziewicze, profesjonalne, leciutkie i wygodne. Teraz mogę iść na koniec świata albo nawet dalej! Nazywają się Scarpa Lite Trek GTX.
Czytaj więcej…

Żona wyrzuca nas na leśnym parkingu koło Gołębiewa. Niebo szare, zimno. Miro próbuje rozeznać gdzie jesteśmy. — Chodź, będzie hardkor! — mówię ciągnąc go w krzaki.
Czytaj więcej…

Dzisiaj rano postanowiliśmy z Mirkiem rozpocząć naszą trasę trochę dalej od domu. Wskoczyliśmy więc do rekina (który jęknął na nasz widok) i pognaliśmy do Owczarni.
Czytaj więcej…

Podczas sierpniowej wyprawy „Born to be wild” podjęliśmy z Mirkiem mocne postanowienie, iż obaj zabierzemy się za nasze mięśnie… piwne, a on dodatkowo rzuci palenie. Łazimy więc od prawie trzech tygodni codziennie o świcie do Central Parku.
Czytaj więcej…
Miej na mnie oko