
Wezwał mnie znowu. Na szczęście nie musiałem telepać się do miasta. Dzięki prezydentowi Adamowi Owiczowi (oczywiście z jedynie słusznej partii, Porozumienia Obywatelskiego) taka eskapada zabierała 3–4 godziny. Mój dawny prokurator pierwszego kontaktu, a obecnie Obywatel Pierwszy Sekretarz od paru miesięcy urzędował w nowej siedzibie – domu Partii.
Czytaj więcej…
Dostałem wezwanie urzędowe poleconym. Żona nieopatrzenie podpisała. Chcąc nie chcąc trzeba było się stawić na taką a taką tego a tego dnia do Domu Partii. Wzywał mój były prokurator pierwszego kontaktu. Obecnie sekretarz okręgowy.
Czytaj więcej…
Dzwonek. W drzwiach stał niski, krępy gość w szarym płaszczu, ze zniszczoną teczką.
- Dzień dobry, kontrola – wypiszczał machając legitymacją
– Skarbówka? – przemknęło przez przerażony łeb.
Czytaj więcej…
Upajałem się cudownymi dźwiękami, wydobywające się z szybko obracającej się szpuli, gdy nagle miły damski głos oznajmił: “You’ve got mail”. Otworzyłem skrzynkę.
Czytaj więcej…
Wygramolił się za biurka. Dawniej prokurator pierwszego kontaktu a teraz? Przewodnik, powiernik, państwowy opiekun. Tak on sądził.
Czytaj więcej…

W drzwiach stał mój osobisty prokurator pierwszego kontaktu. — Zaraz zaraz, a co on tu robi? — pomyślałem – przecież gnojki przegrały wybory!
Czytaj więcej…

Rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłem. W progu stał ponury gość, ubrany w czarną kurtkę oraz korpulentna blond lafirynda.
– Poznaje mnie Pan? To ja pański osobisty oficer z ABC – uśmiechnął się nieszczerze.
Czytaj więcej…

- Witam szanownego Pana – uśmiech od ucha do ucha na twarzy mojego prokuratora pierwszego kontaktu, nie wróżył nic dobrego. Chcąc nie chcąc, zaprosiłem do środka.
Czytaj więcej…
Kopałem właśnie ziemniaki gdy zza płotu rozległo się wołanie.
– Panie! podejdź pan do płota!
– O pan Dzielnicowy! — ucieszyłem się, bo był z niego w gruncie rzeczy ludzki gość — Dawno żeśmy się nie widzieli.
Czytaj więcej…

Rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłem. W progu stał mój prokurator pierwszego kontaktu i jakiś gość, wyglądający na montera.
Czytaj więcej…