Święta święta i po świętach
Wczoraj tuż przed 14, kierownictwo domowe spostrzegło się, że nie mamy chleba, a do picia jest tylko woda z kranu, która w Gdańsku jest podobno właśnie skażona. Pognałem więc na poszukiwanie otwartego sklepu.
Wczoraj tuż przed 14, kierownictwo domowe spostrzegło się, że nie mamy chleba, a do picia jest tylko woda z kranu, która w Gdańsku jest podobno właśnie skażona. Pognałem więc na poszukiwanie otwartego sklepu.

Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę wszystkiego co najlepsze z okazji świąt. Wspaniałej rodzinnej atmosfery, mnóstwa prezentów pod choinką i trochę śniegu
W poniedziałkowy wieczór zaszyłem się w mojej podziemnej celi i zacząłem robić porządek z papierzyskami. Wiadomo, zbliżający się koniec roku. Skończyło się jak zwykle. Zdemolowałem pokój.
13 grudnia 1981 roku miałem 14 lat. Nie było teleranka. Babcia płakała. Rodzice chodzili osowiali. Radio ucichło. Telewizor grał marsze bojowe. Diabli wzięli moją krótkofalarską karierę.

“Ludzie opanujcie sie !!!! chyba nie rozumiecie, że stadion nakręci nam gospodarkę ( turystyka, transport, gastronomia, handel itp…) a co za tym idzie miejsca pracy i kasę dla przedsiębiorców a dla miasta z podatków. Jednym słowem WSZYSTKIM sie to opłaca. A po wtóre nie będziemy kulturalnym zadupiem Polski !!! Trochę wyobraźni!!! Budować a nie biadolić !!!”
Od ponad trzech lat uczestniczę w zajęciach terapeutycznych dla osób w średnim wieku. Zauważyłem bowiem, że zbliżając się do czterdziestki, moja pamięć w zastraszającym tempie zaczyna szwankować. Toczy mnie skleroza.

Z fotografią jest jak seksem. Tylko nieliczni gustują w grupowym jej/go uprawianiu. W sobotę w wespół w zespół uprawiałem. Fotografię znaczy.

Wczoraj wieczorem, po cichu, zaczął padać pierwszy śnieg. Szybko stopniał, ale nieuchronnie nadejdzie dzień kiedy białe g* pokryje wszystko całunem. Szkoda, że jak niedźwiedzie, nie można zapaść w sen zimowy.
Dogorywa długi weekend. Kolejny w tym roku. Nasza polska specjalność. Zanim się zaczął, snułem wiele planów. No i jak zwykle d*.
Wczoraj minęły trzy lata od narodzin Fraglesowego widzenia świata. Do dzisiaj nie wiem dlaczego zacząłem pisać. Wciągnęło mnie.