
Rozdział I — Niepokój
Wszedłem na sale paraboliki i cybernetyki w Genewię. Właśnie zaczynało się zebranie rady najwyższej ziemi. Byłem dziennikarzem i właśnie miano ogłaszać osoby które będą załogą statków kosmicznych „Jar”, „Rena”, „Fak”.
Czytaj więcej…

Wczoraj od rana było gorąco i parno. Koło czternastej pociemniało, powiało, zagrzmiało ostrzegawczo, i jak przywaliło, to aż mi szczęka opadła ze zdumienia. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem.
Czytaj więcej…

Młody przyniósł całkiem niezłą cenzurkę. Tyłka mu nie złoję, bo po pierwsze primo najlepszy wśród chłopaków w klasie (wiadomo dziewczynki to kujonki he he he) a po drugie primo gotów jeszcze w piwnicy odnaleźć moje świadectwa sprzed prawie trzydziestu lat, i mit tatusia co to się przykładnie uczył upadnie.
Czytaj więcej…

Zdrowych i wesołych świąt dla was i dla całej waszej rodziny
Udało się. Jesteśmy na Mazurach.
Czytaj więcej…

Ze mnie żaden kibic piłkarski. Nie widzę nic pociągającego w oglądaniu ganiających za piłką facetów. Nie uległem ogólnonarodowej psychozie. Nie ustroiłem auta flagami. Nie wywiesiłem flagi w na naszej klasie. Mimo to kibicowałem… Austriakom!
Czytaj więcej…

- Mila?
– Nie odzywam się do ciebie Roman!
– Za to, że śmiałem się z ciebie, jak wróciłaś od fryzjera?
– To nie było miłe.
Czytaj więcej…

Sala odlotów była przepełniona do granic możliwości. Nie dałoby się szpilki wcisnąć. Wiadomo wielka majówka.
Czytaj więcej…

Od kiedy pamiętam, zawsze rysowałem. Projektowałem podziemne bazy, drogi, mosty, a potem szklane domy. Byłem pupilkiem pani od wychowania plastycznego. Choć przyznam, że walczyła o mnie zawzięcie pani od
ZPT. Wysyłała mnie na jakieś wojewódzkie olimpiady wiedzy technicznej. Będę architektem – to było postanowione.
Czytaj więcej…

Dwunastego grudnia skończyłem konstruować mój pierwszy krótkofalarski odbiornik. Antena, rozwieszona między balkonami, już czekała. Tego samego dnia dokonałem, z wypiekami na twarzy, pierwszych nasłuchów.
Czytaj więcej…