
Patrzę na zdjęcie, zrobione u progu lata 1982 roku. Odświętnie ubrani, szczerzymy się na schodach naszej szkoły. Mamy po piętnaście lat. Jest nas ponad trzydziestka — takie kiedyś były klasy! Są nauczyciele. Ten od WF (?) stanął pośród nas. Niby swój chłop.
Czytaj więcej…

W nocy sypnęło. Efekt widać na powyższym zdjęciu. Notabene tak wygląda aktualne fraglesowe podwórko. Poranek zacząłem od odgruzowywania wyjazdu z garażu. Spadło na szczęście tylko 30 cm. Gdyby więcej, musiałbym kopać tunel do najbliższej ulicy, co oznacza przewalenie około 30 ton śniegu łopatą. Tu gdzie mieszkam żaden pług nie zapuszcza się.
Czytaj więcej…

W weekend odpoczywałem od polityki. Robiłem za fotoreportera na wystawie psów rasowych. Zapraszam do mojej galerii.

Ciekawie ilu pomyślało sobie nie wiadomo co po przeczytaniu tego tytułu. Tymczasem ja od rana walczę rozpaczliwie z ptakiem. Takim czarnym
Czytaj więcej…
Dziś nie będzie o Antosiu kłamczuszku. Bo czy warto komentować zachowanie kogoś komu rzuciło się na mózg i jak przystało chrześcijanowi, nie umie porządnie przeprosić ? Nie będzie o milczeniu piss-bossów bo albo to była ich akcja albo postanowili zgrywać idiotów. Ciemny lud i tak to kupi. Nie skomentuje Ojca Derektora, który wyznaje zasadę opluć kogoś i żadać aby to on się oczyścił. Szkoda też czasu na Leppera, który korzysta z każdej okazji by wedle zasady “dać palec, zechce rękę” coś ugrać. Już nie łudzę się, że powinie mu się noga i rozwali koalicję.
Dzisiaj będzie o Zośce
Zośka jak każda kobieta łasa jest na komplementy. Ostatnio miała ich w nadmiarze bo łatwo przeszliśmy dość ciężką przemianę. Nie mogłem się jej nachwalić.
Wczoraj szwagier przydreptał z komórką po prośbie.
– wczytaj mi zdjęcia
– Nie ma sprawy — podpiąłem komórkę do windy — ooo, ty jedna wredna !
Winda jak to winda, zażądała drajwerów na CD. Bez nich ani rusz. Szwagier płytki na oczy nie widział.
– Ech durna winda… Zośka da radę !
Szwagier pokiwał mądrze głową. W jego oczach jestem guru. Spytał tylko kto to Zośka?
– nie kto tylko co — odparłem rozparty w fotelu — Suse Linux, mój ukochany system operacyjny. Niektórzy mówią Zuza.
– a to nie łyndows ? — szwagier, podobnie jak zwolennicy piss, nie ma pojęcia, że tam na zewnątrz jest normalny świat
– szwagier, ja cię proszę, nie obrażaj mnie
Zośka do komórki się przypieła i zaczeła rozmyślać.
– No Zośka, dasz radę, wierzę w ciebie ! — zagrzewałem ją do walki — widzisz szwagier…
Ale rady nie dała. Ja zaś, niczym Antoś, nieopatrznie chlapnąłem — ech głupia ty, głupia. — To był błąd.
Godzinę później włączam pocztę i nic. Na ekranie złowrogi komunikatem: Segmentation fault $ AOSS $ MOZ_PROGRAM $ @
- Oho — pomysłałem — Hilfe !
W windzie normalka. Niebieski ekranik. Jak się powtarza nie pozostaje nic innego jak przeorać system. W przypadku Zośki pryszcz, w najgorszym razie przeinstaluje klienta poczty. Bez powodzenia. No to zrobię Zosi apgrejd. Bez powodzenia.
Po 3 godzinach szamotaniny Zosia odmawia współpracy. jest północ, idę spać.
Rano szukam ratunku w internecie. Trafiam na niemieckie forum (rok temu słowa bym nie zrozumiał, hi hi)
“Hast Du mal versucht einen weiteren User einzurichten und dann firefox zu
starten. Wenn er dann läuft kannst Du das Problem wahrscheinlich lösen,
indem Du einfach mal unter dem User das Verzeichnis .mozilla löschst. “
Takoż czynię. Po kolejnych 3 godzinach walki, godzimy się z Zosią. Do następnego razu
Udałem się na tygodniowy urlop w Pieniny. Będę starał się pisać ale na pewno będzie mniej o polityce. Zasięg jest bardzo słaby więc modem komórkowy działa z oszałamiającą prędkością 2400 bps. Jak za dawnych (dobrych) lat gdy nie było w Polsce internetu a ja fidowałem. Trudno jest przeglądać przeładowane strony gazety wyborczej. Radio zepsute. TV nie ma. Może to i lepiej ?
Sromowce Niżne to bardzo sympatyczna, wręcz kameralna mieścina położona u stóp Trzech Koron. 100 metrów ode mnie szumi Dunajec. Zza gór, przebijając się przez mgły, wyszło słońce. Kiedyś mało kto tu zaglądał, zwłaszcza po sezonie. Dla tej ciszy i spokoju zaczeło tu przybywać coraz więcej turystów i zapewne za jakiś czas skończy się czar tego miejsca.
Ale 12 sierpnia spojrzę Lechowi I Chorowitemu w oczy. Ale o tym już wkrótce !
ps. Moja fotorelacja dostępna w mojej galerii
Rozmawiałem właśnie z kolegą co to wyjechał kilkanaście dni temu do Anglii:
ja: i jak tam ?
– a pracuje w mcdonaldzie 
- to się obżresz frytami, a pracę łatwo znaleźć ?
– ale za to na polskie kokosy zarabiam ;]
- ile ?
– 4.85 L/godzine, a z praca roznie
w mcdonaldzie latwo znalezc
sami polacy tam pracuja
po powrocie bede mial prawie 4000 zl
jak na mnie to super 
- hmm… co ja tu jeszcze robię ?
– komputerowcow to tu poszukuja strasznie
i zarabiaja duzo wiecej
wejdz sobie na gumtree.com
tam masz oferty pracy w anglii
Wszedłem. Powaliło mnie, na kolana.
— to co podają jako salary to rocznie ?
– jesli jest w tysiacach to tak
- 35k… hmm
– … ;]
- to bedzie na nasze.… gdzie jest kalkulator… ręce się trzesą …
– 5.5 zl za funta
- to rozumiem brutto, a ile podatku ?
– oj nie wiem.. podobno niecale 20%
- na ręke 20k złotych miesięcznie, … ożesz ku
– hehe.. no widzisz 
- a ile za żarcie i mieszkanie ?
– ja ok 500 wydaje
- na dworcu śpisz czy w parku ?
– u kumpla.. ale pokoj 2os ok 400L
… zarcie nie jest az takie drogie.. moze z 2x drozej niz u nas..
… a ciuchy sa 2x tansze 
- a ile teraz bilet kosztuje ?
– najlepiej wczesniej zarezerwowac.. ja troce za pozno to zrobilem i mam 700 zl w dwie strony, ale podobno mozna juz za 200–300
- to na weekendy mozna do domu ganiac
– pewnie
- na pranie i po żarcie
– zwlaszcza, ze 1 dzien pracy w mcdonaldzie wystarczy, zeby oplacic lot ;p
Siedzę teraz i dumam. Gdybym miał ze 20 lat mniej nie dumałbym.
Koniec kropka.
Za kazdym razem gdy melduje się do mojego panelu na wordpressie, rzucam okiem na małe zestawienie zatytułowane “‘Top Posts…” Dzisiaj na 10 postów wszystkie są made in poland. Duma mnie rozpiera, o ile nie mylę się. Może system podsuwa tylko posty polskojęzyczne. Ale chyba nie bo w sekcji “Latest Posts” większość zagramaniczna. Podglądam więc co piszę głównie koledzy bloggerzy na wordpressie. Z koleżankami to tak lekko przegiąłem żeby tytuł był prowokujący. Nie zauważyłem bowiem bloggerek na wordpressie. Z tego miejsca pozdrawiam was
Na dworze gorąco, pozamykałem okna. W polityce też gorąco. Obkładają się pisiorki z platfusami. Gryzą bulterierki z buldogami. Kotłuje się aż miło. Obyś żył w ciekawych czasach — mówi mądre przysłowie. Ale coraz trudniej będzie im przyciągnąc uwagę polaków bo tym w głowie tylko lato. Widze to po sobie. Wolę się poopalać, pokąpać w ogrodowej sadzawce niż im kibicować. Zresztą komu jak jedni i drudzy nie ciesza się moim serdecznym uczuciem.
ps. nakupowałem domen: obywatelska.com/net/info. Wolne były
teraz po głowie chodzi mi parę szatańskich pomysłów co dać pod tymi adresami…
To nie pseudonimy tajnych współpracowników. Tym razem nie będzie o polityce. Będzie o nocy Kupały, która przypadła z piątku na sobotę. Najkrótszej nocy w roku podczas, której dziewice (rzadsze niż politycy z zasadami) pletą wianki i wybierają kawalera. A nie-dziewice i nie-kawalerzy raczą się produktami fermentacji.
Jak tradycja każe, impreska pod gołym niebem i przy zapalonym ognisku. Goście muszę podjeść. Zakupiłem grilla w pudełku. Grill wielgaśny, złożony z półmiliona elementów, ociągałem się ze złożeniem. Efekt dały dopiero stanowcze groźby małżonki.
W piątkowy ranek otwarłem pudło, wysypałem zawartość, zlokalizowałem dokumentację. Jako informatyk mam naturalną awersję do dokumentacji ale nauczyłem się (po n-tej próbie złożenia mebelka z ikei bądź castoramy) że papier należy przeczytać od deski do deski.
I dobrze się stało bo małym druczkiem na 10 stronie napisali: reduktor i wężyk w komplecie nie są. Masz ci babo placek. Gdzie kupić owe precjoza gdy data impreski zbliża się z zabójczą szybkością a po drodze jeszcze rozdanie świadectw w syna szkole.
Na szczęscie widziałem jak mniej więcej wygląda reduktor (model ten sam od wczesnego Gomółki). Objechałem n-punktów rozlewnictwa gazu i sklepów AGD aż w końcu znalazłem. Montaż łatwy nie był. Czychały różne pułapki, zmyłki i korytarze bez wyjścia. Wyszkolony przez Adama Słodowego i na lekcjach ZPT dałem radę
Piątek minął na powyższym, nie śledziłem okolic żłoba. A tu niespodzianka: żelazna Zyta spadła z piedestału za przyczyną męża koleżanki co to Boga w sercu nie ma. Oj Zyto Zyto, toż nie wiesz, że ktoś na was wszystkich haki ma i jak za bardzo podskoczycie to …
Z jednej strony to lubię długie weekendy. My polacy mamy ich chyba najwięcej w świecie. Pierwszo-trzecio majowy, Boże ciało, Święto Niepodległości. Jak dobrze wypadnie to większości z nas udaje sie o kilkanaście dni w roku przedłużyć urlop. Wyjeżdżamy w ciepłe kraje albo grzejemy się przy grillach.
Już na parę dni przed dniem x zamiera nasz kraj. Mało kto ma głowę do pracy. Pakowanie, zakupy, użeranie z rodziną czyli coś co mój ojciec nazywa “rajzefiber”. Po powrocie okres ochronny. Musi minąć parę zanim człowiek będzie w stanie popracować. W końcu nie samą pracą się żyje
Ale z drugiej strony to nuda doskwiera i popracowało by się nieco.
Zamiera też w polityce. Odpocząć można, nerwy nadszarpnięte ukoić. Przyczaił się Bulterier Kurski. Albo rzeczywiście trafił na dobry trop albo został wypuszczony w przysłowiowe krzeki. Dowiemy się już niedługo. Osobiście życzę mu tego drugiego bo gość jest wielce niesympatyczny i zadufany.
A nasze “orły” wracają na tarczy do domu. Ładnie grali z Niemcami ale trzeba tak było od samego początku. Janas winien. Po meczu z ekwadorem pił pewnie przez 3 dni. Dlatego go nie było. No coż.
Na osłodę podali dzisiaj wiadomość, że pisiowi zmniejsza się a platfusom rośnie.
Miej na mnie oko