<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Fraglesowe widzenie świata &#187; Z pamiętnika Leszcza</title>
	<atom:link href="http://fraglesi.eu/category/z-pamietnika-leszcza/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fraglesi.eu</link>
	<description>wersja 3.0</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 11:00:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Dom latających sztyletów</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2008/02/06/dom-latajacych-sztyletow/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2008/02/06/dom-latajacych-sztyletow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 14:38:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z pamiętnika Leszcza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.wordpress.com/2008/02/06/dom-latajacych-sztyletow/</guid>
		<description><![CDATA[Tylu dobrych towarzyszy odeszło. Wykrwawili się lub uciekli w siną dal. Orki, rekiny i piranie spasły się na nas. Wszędzie słychać płacz i zgrzytanie zębów. Listopad był najgorszy. Obgryzano mnie bezlitośnie. W grudniu nauczyłem się uciekać. Nic mi nie przybyło ale też nic nie straciłem. Zacząłem wyciągać wnioski. Wyczuwać zagrożenie. Nie słuchać fałszywych proroków. Na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2008%2F02%2F06%2Fdom-latajacych-sztyletow%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p>Tylu dobrych towarzyszy odeszło. Wykrwawili się lub uciekli w siną dal. Orki, rekiny i piranie spasły się na nas. Wszędzie słychać płacz i zgrzytanie zębów.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><span id="more-544"></span>Listopad był najgorszy. Obgryzano mnie bezlitośnie. W grudniu nauczyłem się uciekać. Nic mi nie przybyło ale też nic nie straciłem. Zacząłem wyciągać wnioski. Wyczuwać zagrożenie. Nie słuchać fałszywych proroków.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Na początku stycznia, z chciwości, bezmyślnie opuściłem matecznik. Dopadł mnie rekin. Przez miesiąc, w ciszy, lizałem rany. Tymczasem tam trwała rzeź niewiniątek. Noc św. Bartłomieja. Bitwa pod Grunwaldem, z krzyżackiego punktu widzenia.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zmysły moje czujne. Oczy rozbiegane na boki. Boję się i nie wstydzę się tego. Już nie krzyczę, że mam stalowe jaja. Szybko pozbywam się łupu i przyczajam. Jestem (w końcu) tylko malutkim, czteromiesięcznym leszczykiem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Nie dawno podpłynął mniejszy ode mnie. Bezlitośnie ugryzłem. Wyrwałem kawał ciała. Za co? — rozpaczliwie zakwilił. Za jajco – zarechotałem i rzuciłem się na jego towarzysza.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wczoraj  odważyłem się. Wpłynąłem odważnie między rekiny z bandy “łapaczy noży”. Spojrzeli groźnie ale zrobili miejsce. Odważnie schwytałem spadający nóżyk. Trzymam go mimo, że jest bardzo, bardzo gorący.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Za dwie minuty kulka pójdzie w ruch. Riens ne va plus, Messieurs. Sprężynka naciągnięta. Obok kłębowisko przerażonych leszczy, otoczonych przez rekiny. Węszące krew.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Poszło…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2008/02/06/dom-latajacych-sztyletow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hossa, Hossa ach to ty, czyli dzień z życia Leszcza</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2007/11/15/hossa-hossa-ach-to-ty-czyli-dzien-z-zycia-leszcza/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2007/11/15/hossa-hossa-ach-to-ty-czyli-dzien-z-zycia-leszcza/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Nov 2007 06:29:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z pamiętnika Leszcza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.wordpress.com/2007/11/15/hossa-hossa-ach-to-ty-czyli-dzien-z-zycia-leszcza/</guid>
		<description><![CDATA[Wstaje szary listopadowy świt. Popijając mocną kawę wchodzę do netu. Uff! Ameryka świeci na zielono. Zapowiada się niezły dzień! Ostatnie 2 tygodnie były koszmarem. Ciągłe spadanie. Większość leszczy się wyleszczyła, puściły im zwieracze. Ktoś na forum apelował: chrońmy się na wig20, to nasza Częstochowa, nasze Westerplatte. Inny głośno szlochał, reszta w ciszy lizała rany. Jeden [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2007%2F11%2F15%2Fhossa-hossa-ach-to-ty-czyli-dzien-z-zycia-leszcza%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><img src="http://img264.imageshack.us/img264/1384/53688782eu4.jpg" height="364" vspace="10" width="473" /><br />
Wstaje szary listopadowy świt. Popijając mocną kawę wchodzę do netu. Uff! Ameryka świeci na zielono. Zapowiada się niezły dzień!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><span id="more-495"></span>Ostatnie 2 tygodnie były koszmarem. Ciągłe spadanie. Większość leszczy się wyleszczyła, puściły im zwieracze. Ktoś na forum apelował: chrońmy się na wig20, to nasza Częstochowa, nasze Westerplatte. Inny głośno szlochał, reszta w ciszy lizała rany. Jeden chwalił promocję, wykrzykiwał: mam stalowe jaja! Poległ po trzech dniach, tyle go widzieli. Co odważniejsi zaczęli szeptać imię, tej której imienia nie wolno wymawiać.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Ósma rano, pierwsze nieśmiałe obstawianie. Niewyspani, niczym konie, ustawiamy się w boksach. Pojawiają się zielone strzałki. Dobrze! oby tak dalej. Niech uspokoi się skołatane serce. Jazda na północ! jazda do góry! Oj będzie jazda! — krzyczy tłum.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wszystko się zieleni i to zielonym do góry. Europa się zieleni. Zielenią wieje ze wschodu. Wiosna  u progu zimy.  Tylko jakiś Hiob wieszczy : UWAGA ! to jest tylko obrona wig20… reszta zostanie na pastwie losu. Wynocha! Dzisiaj dokopiemy niedźwiedziom! Będzie byczo! Ktoś rzucił, że to co się działo przez ostatnie dni dni to ich zemsta, za tego niedźwiadka w Tatrach.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Godzina czternasta. Wszystko siadło. Zamiast zieleni rozlała się krwista czerwień. Kto zawinił? Daremne pytanie. Tłum zamarł.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Godzina piętnasta Znowu się pnie. Zacieram trzęsące się ręce. Rośnijcie, rośnijcie moje kochane maleństwa, no rośnijcie, ku chwale Pana znaczy posiadacza. Lecz co to? nie! nie! proszę! nie na dół! do góry!!!! Lecę bo chcę.…. lecę? nie, spadam!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szesnasta minut trzydzieści. Już po ptakach. Oczy czerwone, usta spieczone, trudno ślinę przełknąć.   Znowu w plery. Ale jutro.….</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2007/11/15/hossa-hossa-ach-to-ty-czyli-dzien-z-zycia-leszcza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
