<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Fraglesowe widzenie świata</title>
	<atom:link href="http://fraglesi.eu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fraglesi.eu</link>
	<description>wersja 3.0</description>
	<lastBuildDate>Thu, 11 Mar 2010 09:39:45 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Przebudzenie</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2010/03/11/przebudzenie/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2010/03/11/przebudzenie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 09:39:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia przy kawie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1489</guid>
		<description><![CDATA[
Jasność. Mrużę przyzwyczajone do mroku oczy. Niesforny promień słońca przebił się przez zwały białego g*. Próbuje zasłonić się ręką. Przenika przez palce. Drażni. Pobudza.
Uchylam okienko przez które przez całe miesiące było widać jedynie skrawek stalowego nieba, a po zejściu lawiny już nic. Drą się dawno niesłyszane ptaki. Wpatrzony w żarzące się w półmroku monitory przestałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/03/0_6431.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1491" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/03/0_6431.jpg" alt="" width="643" height="383" /></a></p>
<p>Jasność. Mrużę przyzwyczajone do mroku oczy. Niesforny promień słońca przebił się przez zwały białego g*. Próbuje zasłonić się ręką. Przenika przez palce. Drażni. Pobudza.</p>
<p><span id="more-1489"></span>Uchylam okienko przez które przez całe miesiące było widać jedynie skrawek stalowego nieba, a po zejściu lawiny już nic. Drą się dawno niesłyszane ptaki. Wpatrzony w żarzące się w półmroku monitory przestałem liczyć szare zimowe dni. Praca-jedzenie-sen-praca-jedzenie-sen-praca.…</p>
<p>Odkleiłem się od twittera i fejsbuka. Co mnie obchodzą czyjeś dyskusje o dupie Maryni, czy to, że ktoś został fanem iksińskiego lub wyhodował marchewkę.</p>
<p>Nie śledziłem z zapartym tchem poruszającej historii pieska, co to podróżował na krze, czy dzielnego strażaka ratującego niedzielnego rybaka. Nie wzruszyła mnie historia oblanych betonem aut, serwowana przez „stabloiciałą” komercyjną do bólu stację. Zapomniałem o której zaczynają się fakty srakty. Na Gazeta.pl zaglądam sporadycznie.</p>
<p>W połowie lutego kupiłem rzutnik i zacząłem nadganiać zaległości kinowe zwłaszcza polskie. Sztuczki (uczta!), Rewers (taki se), Rezerwat (brawo!) i absolutny numer łan: Wino Truskawkowe. Może teraz zacznę o tym pisać?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2010/03/11/przebudzenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wstawaj Zenek, do roboty</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2010/01/28/wstawaj-zenek-do-roboty/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2010/01/28/wstawaj-zenek-do-roboty/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 16:09:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rzeczywistość skrzeczy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1486</guid>
		<description><![CDATA[
Ostatniej nocy na dom Fraglesa spadła lawina śnieżna. Nie po raz pierwszy i nie ostatni tej zimy. Wczoraj wieczorem zaczęło sypać jak diabli.
O siódmej rano Fraglesi zwlókł z się wyra, oporządził kota Romana, i bezlitośnie go z chałupy wyrzucił. Siorbnął kawę, przejrzał elektroprasę, narzucił kapotę i naparł na bramę garażową.  Ustąpiła ze stęknięciem a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_6433.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1487" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_6433.jpg" alt="" width="643" height="327" /></a></p>
<p>Ostatniej nocy na dom Fraglesa spadła lawina śnieżna. Nie po raz pierwszy i nie ostatni tej zimy. Wczoraj wieczorem zaczęło sypać jak diabli.</p>
<p><span id="more-1486"></span>O siódmej rano Fraglesi zwlókł z się wyra, oporządził kota Romana, i bezlitośnie go z chałupy wyrzucił. Siorbnął kawę, przejrzał elektroprasę, narzucił kapotę i naparł na bramę garażową.  Ustąpiła ze stęknięciem a Fraglesi z wrodzoną gracją uskoczył przed osuwiskiem.</p>
<p>Po półgodzinie kopania dotarł do płotu, po następnej do ulicy, gdzie na szczęście szalał w nocy traktorzysta z pługiem. Z fantazją wzniósł niebotyczny wał, tak aby Fraglesi mógł posmakować pracy górnika.</p>
<p>Po godzinie i dwudziestu minutach zmachany ale szczęśliwy Fraglesi oparł się na łopacie i spojrzał na najlepiej odśnieżoną w Gdańsku posesję. Z jego oczu biła duma. Przez moment chciał zadzwonić do straży miejskiej aby może przyjechała i pochwaliła, albo może nawet jakiś dyplom dała.</p>
<p>Po śniadaniu śnieg zaczął padać ze zdwojoną siłą i półmetrowy całun skrył to co Fraglesi tak pracowicie odsłonił.</p>
<p>O czternastej Fraglesi ponownie zaatakował białe g*. Łopata aż furkotała w jego rękach. Szkoda, że nie było na miejscu żadnego fotografa, który uwiecznił by heroiczną scenę: Zadymka, himalaje zasp, porzucone auta, a pośrodku słusznej postury Syzyf z wielką łopatą.</p>
<p>Na razie przestało padać ale Fraglesi wie, że niebo nie da za wygraną i jutro rano koszmar zacznie się od nowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2010/01/28/wstawaj-zenek-do-roboty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cudowny biały zimny śnieg</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2010/01/17/cudowny-bialy-zimny-snieg/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2010/01/17/cudowny-bialy-zimny-snieg/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 19:56:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[satyrki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1482</guid>
		<description><![CDATA[
Błękitna tafla morza sklejona była w oddali z równie błękitną, upstrzoną kłębkami waty płachtą nieba. Stojące w zenicie styczniowe słońce prażyło piasek. Od strony pubu starego Nicka dolatywała leniwa latynoska muza. Pełnia lata.
- Nuda –  Jose odstawił butelkę whiskey. — Nic się nie chce.
– Brak akcji – skwitował Francisco.
– Ech mordę by komuś obić – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_6432.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1483" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_6432.jpg" alt="" width="643" height="431" /></a></p>
<p>Błękitna tafla morza sklejona była w oddali z równie błękitną, upstrzoną kłębkami waty płachtą nieba. Stojące w zenicie styczniowe słońce prażyło piasek. Od strony pubu starego Nicka dolatywała leniwa latynoska muza. Pełnia lata.<br />
<span id="more-1482"></span>- Nuda –  Jose odstawił butelkę whiskey. — Nic się nie chce.<br />
– Brak akcji – skwitował Francisco.<br />
– Ech mordę by komuś obić – westchnął mały Valencio.<br />
– Tobie tylko jedno w głowie. Mało ci było w zeszłą sobotę?<br />
– Jak ja nienawidzę lata – rzucił po chwili Jose – pieprzone słońce, pieprzone morze, pieprzona plaża.<br />
– Fakt, gorąco – powiedział Francisco.<br />
– Czytałem, że to wszystko przez ocieplenie tego, no… — twarz Valencia zdradzała znaczny wysiłek umysłowy. — Klimo… klima… klimakterium! -<br />
– Klimatu głupku! — powiedział Jose patrząc w stronę nadchodzących dwóch skąpo odzianych czekoladowych piękności. — Z tego ciepła to nawet ciurlać się nie chce.<br />
– A wiecie, że tam, gdzieś daleko jest teraz zima? — wtrącił się Francisco.<br />
– Nie drażnij! — Jose spojrzał na niego bykiem.<br />
– Zimno jest, a z nieba pada no ten.… — ciągnął nie zrażony Francisco.<br />
– Śnieg? — przerwał mu Valencio.<br />
– Śnieg bracie, biały i zimny.<br />
– Cudowny biały zimny śnieg – Jose spojrzał tęsknie w stronę morza.</p>
<p>—</p>
<p>Zdjęcie autorstwa Marka Biernata, który tuż przed świętami wrócił z raju</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2010/01/17/cudowny-bialy-zimny-snieg/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Globalne ocieplenie — wielka ściema</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2010/01/10/globalne-ocieplenie-wielka-sciema/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2010/01/10/globalne-ocieplenie-wielka-sciema/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 17:51:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia przy kawie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1479</guid>
		<description><![CDATA[
Ostrzegam lojalnie: jak mi jeszcze raz ktoś powie coś o globalnym ociepleniu to normalnie dam w łeb. Dzisiaj rano musiałem przewalić około 4 ton śniegu żeby dokopać się do tunelu jaki wyrył był nad ranem osiedlowy traktorek.
Wielka ściema z tym globalnym ociepleniem. Rok w rok jest coraz zimniej i spada więcej tego znienawidzonego białego g*. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_6431.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1480" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_6431.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>Ostrzegam lojalnie: jak mi jeszcze raz ktoś powie coś o globalnym ociepleniu to normalnie dam w łeb. Dzisiaj rano musiałem przewalić około 4 ton śniegu żeby dokopać się do tunelu jaki wyrył był nad ranem osiedlowy traktorek.</p>
<p><span id="more-1479"></span>Wielka ściema z tym globalnym ociepleniem. Rok w rok jest coraz zimniej i spada więcej tego znienawidzonego białego g*. Zaczyna się to w listopadzie, czasem wersją demo już pod koniec października. Trwa na szczęście do kwietnia. Dwa tygodnie i ze śnieżnej zimy robi się upalne lato. To chyba mają na myśli ekolodzy i inni jajogłowi marudząc o ociepleniu.</p>
<p>W południe, złamany lumbagiem, padłem na kanapę aby obejrzeć program o świńskiej grupie (też ściema) a tam pokazali zimę w Sydney. Zawyłem niczym ranny zwierz. Nie uwierzycie ale tam ludziska gołe po plaży hasają bo coś ładna pogoda tej zimy…Koszmar!</p>
<p>W Internecie przeczytałem, że rządy apelują do mieszkańców aby gromadzili zapasy żywności i nie ruszali się z domu. Żonę spytałem na ile nam starczy jedzenia. Odparła, że na niedługo. Będę więc musiał jutro rano wdziać rakiety śnieżne (tylko skąd ja takowe wezmę? Może tenisowe uda się sznurkiem do butów przywiązać) na plecy wrzucić plecak, w garść łopatę śnieżną i niczym Marek Kamiński przebijać się w stronę sklepiku osiedlowego. Chleba nakupić, ziemniaków, cebuli i mąki.</p>
<p>Roman podziela mój pogląd na temat ocieplenia. Okupuje fotel w salonie, czasem opala się na krześle przed kominkiem. Pies Mila czuje się bernardynem i co chwila biega ratować zasypanych. Muszę jej jakąś piersiówkę przytroczyć bo beczułki by raczej nie dzwigła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2010/01/10/globalne-ocieplenie-wielka-sciema/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Postanowienia noworoczne</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2010/01/02/postanowienia-noworoczne-2/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2010/01/02/postanowienia-noworoczne-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 16:45:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia przy kawie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1475</guid>
		<description><![CDATA[
Uff, dawno nie pisałem. W listopadzie zrobiło się szaro, ciemno, zimno, i zapadłem w sen zimowy.  Święta przeleciały, nowy rok nastał. Z każdym dniem słońce będzie coraz więcej, dzień stanie się coraz dłuższy, wiosna panie sierżancie coraz bliżej. Wake up misiu!
Poprzedni rok był dla mnie niezły. Udało mi się zrealizować ponad połowę postanowień noworocznych. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_643.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1477" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/01/0_643.jpg" alt="" width="643" height="388" /></a></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Uff, dawno nie pisałem. W listopadzie zrobiło się szaro, ciemno, zimno, i zapadłem w sen zimowy.  Święta przeleciały, nowy rok nastał. Z każdym dniem słońce będzie coraz więcej, dzień stanie się coraz dłuższy, wiosna panie sierżancie coraz bliżej. Wake up misiu!</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1475"></span>Poprzedni rok był dla mnie niezły. Udało mi się zrealizować ponad połowę postanowień noworocznych. Miałem dużo pracy. Zrealizowałem marzenie wyprawy po Polsce biało-żółtymi drogami. Przeczytałem ponad 100 książek 200-stronicowych (patrz poniżej) Niestety nie udało mi się napisać do końca powieści z nadkomisarzem Heinem w roli głównej. Chyba w pewnym momencie straciłem wiarę we własne siły.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Mam wiele postanowień noworocznych.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Głównym jest kontynuowanie<a href="http://fraglesi.eu/category/mocne-postanowienie-poprawy/"> mocnego postanowienia poprawy</a>. Niestety aktualnie włóczenie się po lesie z kijami  jest mocno utrudnione. Drogi zaśnieżone albo/i oblodzone, a rano przed pracą niestety za ciemno. Pomimo tego dwa (czasem trzy) razy w tygodniu udaje mi się pokonać parę kilometrów.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Latem (pierwsza połowa sierpnia?) zamierzam pokonać trasę 350–400 km, najprawdopodobniej wzdłuż wybrzeża ze Świnoujścia na Hel. Powoli kompletuje ekwipunek. Buty jak wiecie już mam. Pod choinkę dostałem namiot trekkingowy „Poligon 2” firmy Marabut, wygrzebałem też z szafy całkiem niezły plecak Alpinusa.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Chodzi mi też wyprawa <a href="http://fraglesi.eu/category/born-to-be-wild/">„Born to be wild 2”</a> tym razem być może po Białorusi, Ukrainie albo Bałkanach. Powolutku zbieram chętnych.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Chce też przyłożyć do języków (niemiecki i hiszpański) bo coś ostatnio zacząłem się cofać w tym zakresie. Postanowiłem poświęcać jedną godzinę dziennie.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Wrócę do pisania Heina. Obiecuje też nie zaniedbywać niniejszego bloga, aczkolwiek nie sądzę abym komentował to co dzieje się w polityce. Od dłuższego czasu na widok któregokolwiek polityka mam odruch wymiotny.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">W pracy zamierzam zagłębić się mocniej, cokolwiek to znaczy, w Ajaxa.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Uff, to było było na tyle i aż tyle, Więcej grzechów nie pamiętam <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Zobaczymy za rok co z tego wyjdzie. Oby większość.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>— Książki przeczytane w 2009 roku —</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>styczeń, luty</strong></p>
<ul>
<li>Lech Wałęsa – Droga Do Prawdy. Autobiografia – 585</li>
<li>Stefan Chwin – Dziennik dla dorosłych — 472</li>
<li>Wiesław Myśliwski – Widnokrąg — 605</li>
<li>Diefer Schenk – Poczta Polska w Gdańsku — 148 (przeczytałem połowę)</li>
<li>Heinz Schoen – Tragedia Gustloffa 272</li>
<li>Andrzej Soysal – Wilhelm Gustloff – Zagłada przyszła z głębin – 305 (O losie…)</li>
<li>Eustachy Rylski – Wyspa – 150 (odpadłem, to nie dla mnie)</li>
<li>M.Krajewski, M.Czubaj – Aleja samobójców – 283 (Krajewski tylko chyba dał nazwisko <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>M.Krajewski, M.Czubaj – Róże cmentarne – 318 (No trochę już lepiej)</li>
<li>Jeremy Clarkson – Wściekły od urodzenia – 166 – dokończyłem</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>marzec </strong></p>
<ul>
<li>Andrzej Pilipiuk – Weźmisz czarno kure… — 385 (Początkowo nawet śmieszne ale potem męczace)</li>
<li>Lawrence E.Joseph – Apokalipsa 2012 – 266 (wbrew pozorom warta polecenia)</li>
<li>Paweł Huelle – Weiser Dawidek – 265 (once again)</li>
<li>Andrzej Sapkowski – Norrenturm – 585</li>
<li>Olga Tokarczuk – E.E. — 267</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>kwiecień</strong></p>
<ul>
<li>Brunon Zwarra – Gdańszczanie I – 335</li>
<li>Marek Krajewski – Koniec świata w  Breslau — 312</li>
<li>Wolfgang Buescher – Podróż przez Niemcy – 327</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>maj </strong></p>
<ul>
<li>Olga Tokarczuk – Ostatnie historie – 292</li>
<li>Richard Bassett – Arcyszpieg Hitlera – 195</li>
<li>Brigitte Wehrmeyer Janca – Młodość niemieckiej dziewczyny w Polsce – 109</li>
<li>Norman Davies – Powstanie 44 – 728</li>
<li>Marek Krajewski – Widma w mieście Breslau – 291</li>
<li>Mark Greenside – Nie będę Francuzem – 233 (takie se)</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>czerwiec</strong></p>
<ul>
<li>Maria Kurecka – Niedokończona gawęda – 235</li>
<li>Marek Krajewski – Głowa Minotaura – 341</li>
<li>Guenter Grass – Kot i mysz – 111</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>lipiec</strong></p>
<ul>
<li>Edgar Milewski – Opowieści gdańskich uliczek – 250</li>
<li>Franciszek Mamuszka – Oliwa okruchy z dziejów, zabytki – 200</li>
<li>Gunter Grass – Idąc rakiem – 205</li>
<li>Mieczysław Abramowicz – Każdy przyniósł co miał najlepszego – 369</li>
<li>Bohumil Hrabal – Auteczko – 102</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>sierpień</strong></p>
<ul>
<li>Marcin Wolski – Kaprys Historii – 280 – (ten pan się zużył, kryptoprawicowiec narodowiec)</li>
<li>Michał Witkowski – Lubiewo – 129 (Wymiękłem w połowie)</li>
<li>Grzegorz Rąkowski — Polska egzotyczna I i II — ~450</li>
<li>Isaac Asimov – Preludium Fundacji – 504 (klasyka)</li>
<li>Bereś &amp; Brunetko – 20 lat RP – 349</li>
<li>Bohumil Hrabal – Święto przebiśniegu – 240</li>
<li>Andrzej Stasiuk – Fado – 169</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>wrzesień</strong></p>
<ul>
<li>Brunon Zwara – Gdańszczanie II – 230</li>
<li>Brunon Zwara – Gdańszczanie III – 184</li>
<li>Eric Emmanuel Schmitt – Przypadek Adolfa H. — 476</li>
<li>Marek Hłasko – Opowiadania – 254</li>
<li>Gdyby… — Całkiem inna historia Polski – 205</li>
<li>Paweł Pizuński — Pierwszy pitawal gdański — 272</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>październik</strong></span></p>
<ul>
<li><span style="font-size: small;">Roderick Bailey – Tajna Wojna – 390</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Andrzej Stasiuk – Dojczland – 111</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Henryk Kopczyk – Niemiecka działalność wywiadowcza na Pomorzu 1920–1933 – 250</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Tatjana hrabina Dönhoff – Gustloff – 294</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Piotr Łopuszański – Pan samochodzik i jego autor –320 (dostałem na urodziny)</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Władysław Kozaczuk – Bitwa o tajemnice – 287</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Norman Davies – Orzeł biały, czerwona gwiazda – 336</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Andrzej Stasiuk – Taxim – 323 (i czym tu się zachwycać?)</span></li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>listopad</strong></span></p>
<ul>
<li><span style="font-size: small;">Reinhold Messner – Gobi – 233</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Eric Emmanuel Schmitt – Ewangelia wg Piłata — 242</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Zbigniew Nienacki – Wyspa złoczyńców – 321 ( Nie śmiać się!)</span></li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>grudzień</strong></span></p>
<ul>
<li><span style="font-size: small;">Stephen King – Jak pisać, pamiętnik rzemieślnika – 251</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Bill Bryson – Krótka historia prawie wszystkiego – 490 ( Książka roku!) </span></li>
<li><span style="font-size: small;">Pomorze w ogniu – Historia II wojny światowej i nieznane relacje świadków – 270</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Eric Weiner – Geografia szczęścia – 365</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Stephen King – Bastion – 1165 (Cegła nie bastion) </span></li>
<li><span style="font-size: small;">Olga Tokarczuk  — Prowadź swój pług przez kości umarłych – 315</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Alan Bullock – Hitler studium tyranii – 695</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Marek Szymański – Dotykanie świata Marka Kamińskiego — 170</span></li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>W trakcie czytania</strong></span></p>
<ul>
<li><span style="font-size: small;">Michael Palin – Himalaje – 127</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Stephen Hawking – Krótka historia czasu – 77</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Philip Ball – Masa krytyczna – 71</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Gabriel Garcia Marquez – Sto lat samotności – 113</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Colin Thubron – Cień Jedwabnego Szlaku – 45</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Mikołaj Łoziński – Reisefieber – 79</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Andrzej Stasiuk – Dziewięć – 61</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Philip Gardiner – Tajna wiedza związków, stowarzyszeń i kultow – 23</span></li>
<li><span style="font-size: small;">Robin U. Russin – Jak napisać scenariusz filmowy – 79</span></li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>Razem 20422 stron  =&gt; 102,11 znormalizowanych książek 200-stronicowych</strong></span></p>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Uff, dawno nie pisałem. W listopadzie zrobiło się szaro, ciemno, zimno, i zapadłem w sen zimowy.  Święta przeleciały, nowy rok nastał. Z każdym dniem słońce będzie coraz więcej, dzień stanie się coraz dłuższy, wiosna panie sierżancie coraz bliżej. Wake up misiu!</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Poprzedni rok był dla mnie niezły. Udało mi się zrealizować ponad połowę postanowień noworocznych. Miałem dużo pracy. Zrealizowałem marzenie wyprawy po Polsce biało-żółtymi drogami. Przeczytałem ponad 100 książek 200-stronicowych (patrz poniżej) Niestety nie udało mi się napisać do końca powieści z nadkomisarzem Heinem w roli głównej. Chyba w pewnym momencie straciłem wiarę we własne siły.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Mam wiele postanowień noworocznych.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Głównym jest kontynuowanie mocnego postanowienia poprawy. Niestety aktualnie włóczenie się po lesie z kijami  jest mocno utrudnione. Drogi zaśnieżone albo/i oblodzone, a rano przed pracą niestety za ciemno. Pomimo tego dwa (czasem trzy) razy w tygodniu udaje mi się pokonać parę kilometrów.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Latem (pierwsza połowa sierpnia?) zamierzam pokonać trasę 350–400 km, najprawdopodobniej wzdłuż wybrzeża ze Świnoujścia na Hel. Powoli kompletuje ekwipunek. Buty jak wiecie już mam. Pod choinkę dostałem namiot trekkingowy „Poligon 2” firmy Marabut, wygrzebałem też z szafy całkiem niezły plecak Alpinusa.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Chodzi mi też wyprawa „Born to be wild 2” tym razem być może po Białorusi, Ukrainie albo Bałkanach. Powolutku zbieram chętnych.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Chce też przyłożyć do języków (niemiecki i hiszpański) bo coś ostatnio zacząłem się cofać w tym zakresie. Postanowiłem poświęcać jedną godzinę dziennie.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Wrócę do pisania Heina. Obiecuje też nie zaniedbywać niniejszego bloga, aczkolwiek nie sądzę abym komentował to co dzieje się w polityce. Od dłuższego czasu na widok któregokolwiek polityka mam odruch wymiotny.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">W pracy zamierzam zagłębić się mocniej, cokolwiek to znaczy, w Ajaxa.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Uff, to było było na tyle i aż tyle, Więcej grzechów nie pamiętam <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Zobaczymy za rok co z tego wyjdzie. Oby większość.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">— Książki przeczytane w 2009 roku —</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>styczeń, luty</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Lech Wałęsa – Droga Do Prawdy. Autobiografia – 585</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Stefan Chwin – Dziennik dla dorosłych — 472</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Wiesław Myśliwski – Widnokrąg — 605</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Diefer Schenk – Poczta Polska w Gdańsku — 148 (przeczytałem połowę)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Heinz Schoen – Tragedia Gustloffa 272</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Andrzej Soysal – Wilhelm Gustloff – Zagłada przyszła z głębin – 305 (O losie…)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Eustachy Rylski – Wyspa – 150 (odpadłem, to nie dla mnie)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">M.Krajewski, M.Czubaj – Aleja samobójców – 283 (Krajewski tylko chyba dał nazwisko <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">M.Krajewski, M.Czubaj – Róże cmentarne – 318 (No trochę już lepiej)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Jeremy Clarkson – Wściekły od urodzenia – 166 – dokończyłem</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>marzec </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Andrzej Pilipiuk – Weźmisz czarno kure… — 385 (Początkowo nawet śmieszne ale potem męczace)<br />
Lawrence E.Joseph – Apokalipsa 2012 – 266 (wbrew pozorom warta polecenia)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Paweł Huelle – Weiser Dawidek – 265 (once again)<br />
Andrzej Sapkowski – Norrenturm – 585</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Olga Tokarczuk – E.E. — 267</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>kwiecień</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Brunon Zwarra – Gdańszczanie I – 335</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Marek Krajewski – Koniec świata w  Breslau — 312<br />
Wolfgang Buescher – Podróż przez Niemcy – 327</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>maj </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Olga Tokarczuk – Ostatnie historie – 292</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Richard Bassett – Arcyszpieg Hitlera – 195</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Brigitte Wehrmeyer Janca – Młodość niemieckiej dziewczyny w Polsce – 109</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Norman Davies – Powstanie 44 – 728<br />
Marek Krajewski – Widma w mieście Breslau – 291</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Mark Greenside – Nie będę Francuzem – 233 (takie se)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>czerwiec</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Maria Kurecka – Niedokończona gawęda – 235<br />
Marek Krajewski – Głowa Minotaura – 341</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Guenter Grass – Kot i mysz – 111</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>lipiec</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Edgar Milewski – Opowieści gdańskich uliczek – 250</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Franciszek Mamuszka – Oliwa okruchy z dziejów, zabytki – 200<br />
Gunter Grass – Idąc rakiem – 205</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Mieczysław Abramowicz – Każdy przyniósł co miał najlepszego – 369</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Bohumil Hrabal – Auteczko – 102</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>sierpień</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Marcin Wolski – Kaprys Historii – 280 – (ten pan się zużył, kryptoprawicowiec narodowiec)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Michał Witkowski – Lubiewo – 129 (Wymiękłem w połowie)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Grzegorz Rąkowski — Polska egzotyczna I i II — ~450</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Isaac Asimov – Preludium Fundacji – 504 (klasyka)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Bereś &amp; Brunetko – 20 lat RP – 349</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Bohumil Hrabal – Święto przebiśniegu – 240</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Andrzej Stasiuk – Fado – 169</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>wrzesień</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Brunon Zwara – Gdańszczanie II – 230</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Brunon Zwara – Gdańszczanie III – 184</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Eric Emmanuel Schmitt – Przypadek Adolfa H. — 476</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Marek Hłasko – Opowiadania – 254</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Gdyby… — Całkiem inna historia Polski – 205<br />
<span style="font-size: small;"><span>Paweł Pizuński — Pierwszy pitawal gdański — 272 </span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>październik</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Roderick Bailey – Tajna Wojna – 390</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Andrzej Stasiuk – Dojczland – 111</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Henryk Kopczyk – Niemiecka działalność wywiadowcza na Pomorzu 1920–1933 – 250</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Tatjana hrabina Dönhoff – Gustloff – 294</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Piotr Łopuszański – Pan samochodzik i jego autor –320 (dostałem na urodziny)</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Władysław Kozaczuk – Bitwa o tajemnice – 287</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Norman Davies – Orzeł biały, czerwona gwiazda – 336</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Andrzej Stasiuk – Taxim – 323 (i czym tu się zachwycać?)</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>listopad</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Reinhold Messner – Gobi – 233</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Eric Emmanuel Schmitt – Ewangelia wg Piłata — 242</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Zbigniew Nienacki – Wyspa złoczyńców – 321 ( Nie śmiać się!)</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>grudzień</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Stephen King – Jak pisać, pamiętnik rzemieślnika – 251</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Bill Bryson – Krótka historia prawie wszystkiego – 490 ( Książka roku!) </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Pomorze w ogniu – Historia II wojny światowej i nieznane relacje świadków – 270</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Eric Weiner – Geografia szczęścia – 365</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Stephen King – Bastion – 1165 (Cegła nie bastion) </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Olga Tokarczuk  — Prowadź swój pług przez kości umarłych – 315</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Alan Bullock – Hitler studium tyranii – 695</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Marek Szymański – Dotykanie świata Marka Kamińskiego — 170</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>W trakcie czytania</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Michael Palin – Himalaje – 127</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Stephen Hawking – Krótka historia czasu – 77</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Philip Ball – Masa krytyczna – 71</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Gabriel Garcia Marquez – Sto lat samotności – 113</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Colin Thubron – Cień Jedwabnego Szlaku – 45</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Mikołaj Łoziński – Reisefieber – 79</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Andrzej Stasiuk – Dziewięć – 61</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Philip Gardiner – Tajna wiedza związków, stowarzyszeń i kultow – 23</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">Robin U. Russin – Jak napisać scenariusz filmowy – 79</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><strong>Razem 20422 stron  =&gt; 102,11 znormalizowanych książek 200-stronicowych</strong></span></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2010/01/02/postanowienia-noworoczne-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rejestr usług i stron niedozwolonych</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/12/15/rejestr-uslug-i-stron-niedozwolonych/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/12/15/rejestr-uslug-i-stron-niedozwolonych/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Dec 2009 13:08:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[satyrki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1471</guid>
		<description><![CDATA[Zgasło światło.
– Co jest do ku.…. — zaklął  szpetnie, siedzący w samych majtkach przy komputerze, młody mężczyzna.
Drzwi mieszkania wpadły z hukiem do środka. Mężczyzna odruchowo padł na ziemię. W tym samym momencie obsypał go deszcz szkła. Przez oba okna do wdzierało się dwóch rosłych wojowników Ninja. Rozbiegli się we wszystkie strony świecąc latarkami.
– Policja! [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Zgasło światło.<br />
– Co jest do ku.…. — zaklął  szpetnie, siedzący w samych majtkach przy komputerze, młody mężczyzna.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1471"></span>Drzwi mieszkania wpadły z hukiem do środka. Mężczyzna odruchowo padł na ziemię. W tym samym momencie obsypał go deszcz szkła. Przez oba okna do wdzierało się dwóch rosłych wojowników Ninja. Rozbiegli się we wszystkie strony świecąc latarkami.<br />
– Policja! Nie ruszać!  Leżeć! Mordą do ziemi! Nogi szeroko, o tak.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Dowódca ostrożnie przestąpił wyrwane z futryny drzwi.<br />
– No i co my tu mamy odd­ział? — rzu­cił – Meldujcie Kowal­ski.<br />
– Obywatelu Dowódco blogger władzę szkalujący. Był w rejestrze usług i stron niedozwolonych.<br />
– Nieuzbrojony? – pyta plutonowy<br />
– Nie Szefie, chociaż jak uważniej spojrzeć.…<br />
– Kowalski, przestańcie se k* żartować! Skuć! – rozkazuje dowódca.<br />
– <span style="font-size: small;">Masz prawo milczeć gołąbeczku – mówi czule Kowalski – Wszystko, co powiesz, może być…..<br />
– Kowalski! To nie Stany! – przerywa plutonowy – do wozu z nim, prokuratory czekają.</span></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;">—</span></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: small;"><a href="http://wyborcza.pl/1,76842,7365091,Obywatel_w_sieci_pod_lupa.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/wyborcza.pl/1_76842_7365091_Obywatel_w_sieci_pod_lupa.html?referer=');">Inspiracja</a><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/12/15/rejestr-uslug-i-stron-niedozwolonych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieukończone opowiadanie</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/11/28/nieukonczone-opowiadanie/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/11/28/nieukonczone-opowiadanie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 17:52:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1465</guid>
		<description><![CDATA[

Rozdział I  — Niepokój
Wszedłem na sale paraboliki i cybernetyki w Genewię. Właśnie zaczynało się zebranie rady najwyższej ziemi. Byłem dziennikarzem i właśnie miano ogłaszać osoby które będą załogą statków kosmicznych „Jar”, „Rena”, „Fak”.
Statki te, a raczej nowoczesne kosmoloty wybrane z ponad  trzystu miały lecieć w dal kosmosu. Pierwszym etapie ludzie będący na statkach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1466" title="Opowiesc01" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/11/Opowiesc01.jpg" alt="Opowiesc01" width="643" height="676" /></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><strong>Rozdział I  — Niepokój</strong></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Wszedłem na sale paraboliki i cybernetyki w Genewię. Właśnie zaczynało się zebranie rady najwyższej ziemi. Byłem dziennikarzem i właśnie miano ogłaszać osoby które będą załogą statków kosmicznych „Jar”, „Rena”, „Fak”.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1465"></span>Statki te, a raczej nowoczesne kosmoloty wybrane z ponad  trzystu miały lecieć w dal kosmosu. Pierwszym etapie ludzie będący na statkach mieli być zamrożeni. Chyba jakieś dwadzieścia lat, a potem przywróceni do życia mieli sterować statkami.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Statki były potężne o tonażu chyba milion ton każdy. Zabierały tysiące astroidów, robotów, maszyn, ludzi i zwierząt oraz roślin. Nikt nie wiedział gdzie zalecą tylko kosmos będzie wiedział.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Moje rozmyślania przerwało wystąpienie „człowieka dbającego o wyprawy w kosmos” który powiedział – Uwaga najwyższa rada ziemi wybrała głównych dowódzców w kosmolatach – mówił – A więc na statku „Jar” dw. Yarek Herner, biochemik Nira Marska, Biofizyk Her Radasz… — sluchając go myślałem o tych co mieli polecieć tam, daleko w nicość.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Ale nagle moją uwagę przykuło – Na statku „Gea” dw. Hen Palev, dziennikarz Jare Olaf, biofizyk… — slowa te mówił „człowiek dbający itd”</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">- A więc przyjęli moją kandydaturę – myślałem – Więc i ja polecę daleko za horyzont kosmosu.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">„Człowiek dbający” powiedział – Wybrani proszeni się skontaktowanie widefonowe 2X-2X-3. Jutro</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">**</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Polecenia już dostałem. Muszę jutro rano być na stacji orbitowej H-2. Odlot rakiety do niej o 9 godz. czasu międzynarodowego.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">***</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Następnego dnia</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Do pokoju wszedł Hermes, robot domowy.<br />
– Czy coś przygotować? — spytał monotonnie.<br />
– Tak, przynieś kawę i spakuj manatki – odparłem, trochę rozbawiony – bielizę, skafander, buty i coś potrzebnego do życia.<br />
Wstałem z łóżka i nacisnąłem klawisz od szuflady. Wyjęłem z niej mój podręczny bagaż: kilka książek, oksylator, formakę i maskotkę.<br />
– Gotowe – powiedziałem do siebie i szybko się przebrałem. Zjadłem śniadanie i szybko wyszedłem z pokoju. W korytarzu stał gotowy już bagaż. Chwyciłem go i wybiegłem na ulicę przedtem zostawiając wiadomość w kserofonie.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Na ulicy był duży ruch. Skwiwnąłem na teraolan i kazałem jechać na dworzec rakietowy.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">***</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Na dworcu był duży ruch co chwila widefony zawiadamiały o kolejnym locie. Czekałem na swoją rakietę.<br />
– rakieta na bazę H-2 czeka na startodromie 15, powtarzam… — płynął dzwieczny baryton z głośnika widefonowego.<br />
Wziąłem więc szybko swój bagaż i pobiegłem na startodrom 15.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Lot zleciał szybko.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">W bazie H-2 stali ludzie z załogi „Gea”, dołączyłem do nich.<br />
Dostałem osobny pokój w którym miałem czekać na start.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><strong>Rozdział II – Start</strong></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">W pokoju rozległ się sygnał widefonu. Wstałem z łóżka i nacisnąłem klafisz odbioru. Na ekranie pojawiła się twarz Hena Paleva.<br />
– O co chodzi? — spytałem patrząc w ekran pytająco.<br />
– Wiesz co dzisiaj startujemy – odparł Hen – Lova jest już w sterowni, ranny ptaszek z niej, szybko przyjdź.<br />
– Dobrze – powiedziałem i szybko wyszedłem  z kabiny.<br />
Minąłem czwarty poziom dążąc do śluzy 3–3.<br />
– Nazwisko? — spytał automat pilnujący śluzy.<br />
– Olaf– odparłem i szybko wszedłem do śluzy.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Poczekałem chwileczkę aż ciśnienie się zrówna i wszedłem do gwiazdolotu.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Statek lśnił od czystości. Ściany wykładane żółtym plastikiem. Korytarz którym podążałem niknał w oddali. Zawołałem mały robot przewozowy i kazałem się wieźć do sterowni.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">***</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">- A jesteś – powiedział Hen.<br />
– No to już wszyscy – powiedziała Lova.<br />
– Zaczynamy – powiedział Hen.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Usiadłem na w fotelu przeznaczonym dla mnie. Na widefonie przedemną pojawił się obraz kosmolotu.<br />
– Proszę  na miejsca za chwilkę start – powiedziałem do mikrofonu sieci wewnętrznej. Na odgłos mych słów wszyscy pobiegli na wyznaczone miejsca. Rykneły włączone silniki. Wystartowaliśmy.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Aż do granic układu słonecznego towarzyszyły nam małe płaskonose rakiety eskortujące.<br />
Zaczynaliśmy nabierać szybkości światła!?</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><strong>Rozdział III – Vega</strong></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Spokojne tony muzyki. Czułem że się budzę. — Bug Han Len – odezwał się sygnał wywoławczy sterowni.</p>
<p style="border-style: none none solid; border-color: -moz-use-text-color -moz-use-text-color #000000; border-width: medium medium 1px; padding: 0cm 0cm 0.07cm; margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span style="font-size: medium;"><strong>Parę słów wyjaśnienia. </strong></span></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Powyższe opowiadanie napisałem prawdopodobnie w 1977 roku, będąc w piątej klasie podstawówki. Miałem wtedy 10 lat i byłem zafascynowany serialem „kosmos 1999”. Zaczytywałem się książkami SF.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Przez ponad trzydzieści lat wyrwane z zeszytu pożółkłe kartki ukryte były głęboko pomiędzy szpargałami. Trafiłem na nie całkiem niedawno. Pisownię zachowałem oryginalną. Ilustracja jest prawdopodobnie mojego autorstwa.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Zastanawiam się ile zostało we mnie z tamtego dziecka patrzącego szeroko otwartymi oczami na świat, i przekonanego, o tym że będzie latać w kosmos. Boję się, że prawie nic…</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1467" title="Opowiesc02" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/11/Opowiesc02.jpg" alt="Opowiesc02" width="643" height="902" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/11/28/nieukonczone-opowiadanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kanclerz</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/11/22/kanclerz/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/11/22/kanclerz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 10:24:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prokurator PK]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1461</guid>
		<description><![CDATA[
Wezwał mnie znowu. Na szczęście nie musiałem telepać się do miasta. Dzięki prezydentowi Adamowi Owiczowi (oczywiście z jedynie słusznej partii, Porozumienia Obywatelskiego) taka eskapada zabierała 3–4 godziny. Mój dawny prokurator pierwszego kontaktu, a obecnie Obywatel Pierwszy Sekretarz od paru miesięcy urzędował w nowej siedzibie – domu Partii.
Rok temu,w centralnym punkcie dzielnicy wyburzono kwartał domów. Mieszkańców [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1463" title="fraglesi20091122" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/11/fraglesi20091122.jpg" alt="fraglesi20091122" width="643" height="542" /></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Wezwał mnie znowu. Na szczęście nie musiałem telepać się do miasta. Dzięki prezydentowi Adamowi Owiczowi (oczywiście z jedynie słusznej partii, Porozumienia Obywatelskiego) taka eskapada zabierała 3–4 godziny. Mój dawny prokurator pierwszego kontaktu, a obecnie Obywatel Pierwszy Sekretarz od paru miesięcy urzędował w nowej siedzibie – domu Partii.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1461"></span>Rok temu,w centralnym punkcie dzielnicy wyburzono kwartał domów. Mieszkańców przesiedlono do socjalnego osiedla koło miejskiego wysypiska. Protestujących spacyfikowano wizją kilkuletniego pobytu w obozie pracy w Bieszczadach. Mury raźnie się pięły do góry, i po niecałym roku mój nowo mianowany Pierwszy Sekretarz wprowadził się nowoczesnego gmaszyska ze stali i szkła.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Na fasadzie widniało wielkie partyjne logo oraz portret Pana Kanclerza w galowym mundurze. Na masztach przed gmachem łopotały niebiesko pomarańczowe flagi. Uzbrojony strażnik sprawdził dokumenty i zbadał mnie wykrywaczem metalu. Drugi podsunął korytko na komórkę, klucze i inne duperele. Dobrze, że sznurowadeł nie kazali wyzuć. Po godzinie czekania zostałem wprowadzony do gabinetu Obywatela Sekretarza.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Siedział z olbrzymim biurkiem. Coś notował. Szeleścił papierzyskami. Szybkim gestem wskazał mi krzesło i wrócił do pracy. Cholera! Mojemu siedzisku chyba skrócili nogi, bo jak usiadłem to blat biurka sięgał mi brody.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Po pięciu minutach przerwał, odłożył papiery, chwycił za słuchawkę i szczęknął:<br />
– Nie łączyć mnie, chyba, że pałac.<br />
– Shit! Zapowiada się na dłuższą sprawę – pomyślałem zmartwiony.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Jego twarz rozjarzył dobrze mi znany uśmiech numer 5a, kontrastujący mocno z surową twarzą Pierwszego Obywatela, a obecnie Kanclerza, świdrującego wilczymi oczami z wielkiego portretu wiszącego za gospodarzem.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">- Dawno żeśmy się nie widzieli! — powiedział.<br />
– Tak – bąknąłem nie okazując po sobie zadowolenia z tego stanu rzeczy.<br />
– Na wybory już pana nie będę namawiać he he – radośnie klasnął w dłonie – Taki żarcik!</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Miłościwie nam panujący Pan Kanclerz uproszony przez naród (podobno został zasypany listami i mejlami) rozwiązał zgromadzenie narodowe, zapobiegawczo zmieniając wcześniej konstytucję.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">- Ja pana ostatnio pytałem czy nie chciałbym pan wstąpić do naszej partii, ale nie doczekałem się odpowiedzi – twarz oblekł w smutek – A my potrzebujemy takich ludzi jak pan.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Fakt. Kusił zamorskimi wycieczkami, stanowiskami w spółkach.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">- Chciałem coś panu pokazać! Coś co szykujemy dla członków naszej partii, tylko bardzo proszę o dyskrecję. Proszę za mną.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Wyszliśmy na korytarz, zeszliśmy do holu. Uchylił wielkie drzwi i szybko wciągnął mnie do środka. Zdębiałem. Znalazłem się w Las Vegas. Olbrzymia sala pełna była automatów do gry, stołów do ruletki, pokera.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">- Co pan na to? — duma biła z jego twarzy.<br />
– Ale Hazard jest zakazany. Za jego uprawiania grozi 10 lat obozy pracy!<br />
– Szanowny panie – cmoknął dwa razy – U nas będzie się grało legalnie. Pan Kanclerz wpadł na pomysł aby umożliwić tą rozrywkę wszystkim członkom naszej jedynie słusznej partii. Bo któż nie lubi wygrać od czasu do czasu paru złotych he he.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">—</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><a href="http://fraglesi.eu/2009/04/20/sila-przez-radosc/">Poprzedni odcinek</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/11/22/kanclerz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kocia grypa</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/11/18/kocia-grypa/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/11/18/kocia-grypa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 13:15:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[satyrki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1456</guid>
		<description><![CDATA[

Las znał jak własną kieszeń. Z wprawą partyzanta omijał właśnie kolejny posterunek. Zresztą skupieni wokół koksownika żołnierze ani myśleli pilnowaniu podległego im terenu. Słyszał ich sprośne żarty. Musieli już pewnie trochę wypić. Szczekały psy. Warczał silnik transportera.
Noc była mroźna, bezksiężycowa. Śniegu było nie za dużo. Starał się iść po starych śladach. Co pewien czas rozpylał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1459" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/11/0_6432.jpg" alt="0_643" width="643" height="409" /></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Las znał jak własną kieszeń. Z wprawą partyzanta omijał właśnie kolejny posterunek. Zresztą skupieni wokół koksownika żołnierze ani myśleli pilnowaniu podległego im terenu. Słyszał ich sprośne żarty. Musieli już pewnie trochę wypić. Szczekały psy. Warczał silnik transportera.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1456"></span>Noc była mroźna, bezksiężycowa. Śniegu było nie za dużo. Starał się iść po starych śladach. Co pewien czas rozpylał gaz pieprzowy. Niezawodny sposób na strażnicze psy. Gdyby go złapali, mógł wylądować w obozie. Albo strzałami nad głową, lub nie daj Boże pod nogi zmusiliby go do powrotu do miasta. A tam nie miał po co wracać. Tydzień temu pochował żonę. Dzieci zmarły na samym początku.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Otoczone kordonem sanitarnym miasto dogorywało. Nie ono jedyne. Z tego co usłyszał na krótkich falach, w radiu na baterie, wirus zaatakował prawie cały świat. Jak dotąd ludzkość nie znalazła szczepionki. Świat pogrążał się w chaosie.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">W porównaniu z obecną, kocią grypą , świńska z przełomu 2009/2010 była niczym wiosenny katar.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/11/18/kocia-grypa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>–10!</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/11/14/10/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/11/14/10/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Nov 2009 15:38:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1453</guid>
		<description><![CDATA[

No i w końcu jej mam! Są śliczne, nowiutkie, dziewicze, profesjonalne, leciutkie i wygodne. Teraz mogę iść na koniec świata albo nawet dalej! Nazywają się Scarpa Lite Trek GTX.
W samą porę bo najki w których chodziłem od prawie trzech miesięcy zaczynają się rozpadać. Po pokonaniu ponad trzystu kilometrów zaczyna odpadać podeszwa. Ponadto parę razy omal [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1454" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/11/0_6431.jpg" alt="0_643" width="643" height="466" /></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">No i w końcu jej mam! Są śliczne, nowiutkie, dziewicze, profesjonalne, leciutkie i wygodne. Teraz mogę iść na koniec świata albo nawet dalej! Nazywają się Scarpa Lite Trek GTX.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1453"></span>W samą porę bo najki w których chodziłem od prawie trzech miesięcy zaczynają się rozpadać. Po pokonaniu ponad trzystu kilometrów zaczyna odpadać podeszwa. Ponadto parę razy omal nie wywinąłem orła na ukrytym po liśćmi błocie.  Jest to prezent urodzinowy od moich rodziców, którzy dopingują moim trekkingowym wyczynom <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Chodzenie ciemnym mglistym listopadowym świtem po lesie zakrawa na masochizm. Trzeba mieć w sercu naprawdę mocne postanowienie poprawy. Miro odpadł trzy tygodnie temu. Przez ostatnie dwa tygodnie naszego wspólnego chodzenia kiwał się jak mógł. Łapał się każdej możliwej wymówki aby nie iść. Kij mu w oko he he.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">W weekendy dołącza do mnie Iwona, robimy dłuższe trasy. Deklaruje się też parę innych osób, ale na razie nie udało im się pokonać bariery własnego lenistwa. Chodzenie z Iwoną ma tą zaletę, że robi ona za tzw. zająca. Mknie niczym pociąg pośpieszny a ja za nią. I w ten sposób trasy, które wcześniej zabierały mi 1h 40 min pokonujemy w 20 minut szybciej.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Dzisiaj odbierając buty ze sklepu w Gdańsku, spytałem o plecaki i namioty. Wizja 2–3 tygodniowego marszu po Polsce (wzdłuż wybrzeża?) staje się coraz bardziej realna.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Waga już dawno przestała na mnie bluzgać tym swoim przekleństwem „Err”. Szacuje, że 10–12 kilogramów sadła poszło w komin.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/11/14/10/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
