Miejsca bezludne

Planując eksplorację pałaców dawnych Prus Zachodnich, pomyślałem, że noc spędzę na plaży. No może prawie na plaży, bo wtargnięcie żółwiem w złote bałtyckie piaski skończyłoby się, jak to mówią łofrołdowcy – wtopą. Żółwik osiadł by tam po wsze czasy niczym pordzewiały wyrzucony na brzeg wrak statku.

Czytaj dalej

Lublewo Lęborskie

Zaczyna się od małego znaczka na dokładnej mapie: pałac XIX wiek. W przewodnikach ani słowa. Eksplorator nie daje za wygraną. Wujek Gugiel podsuwa kolejne strony na których występuje nazwa pałacowej miejscowości. Wtóruje mu ciocia Wiki, aczkolwiek częstokroć niedoinformowana.

Czytaj dalej

O zespoleniu

Kierowcy nowych aut nie znają tego tak intymnego uczucia zespolenia człowieka z maszyną, jakie dane jest posiadaczom starszych maszyn. Odseparowani dziesiątkami czujników, lampek, sterowników, komputerów, nie wiedzą co w silniku czy zawieszeniu piszczy. Wygłuszenia skutecznie tłumią motor, klimatyzacja nie dopuszcza spalenizny. Kiedy zapala się ostrzegawcza lampa jest już przeważnie za późno.

Czytaj dalej

Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.4

– Czy ktoś mógłby przegonić do jasnej cholery te muchy? – odezwał się z szoferki pies kiwający głową – cały już jestem obsrany.
– To ty mówisz?? – zdumiałem się wielce.
– On mówi! – wykrzyknął ze swojego pudełka równie zdumiony Hołek.
– A mówię, mówię, ale się nie odzywałem, bo o czym tu gadać, jak co chwilę muszę na tych waszych polskich drogach machać tą moją biedną głową.

Czytaj dalej

Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.3

Postanowiłem trzymać się głównych dróg, gdzie mogłem liczyć (taką miałem nadzieję) na pomoc braci ciężarowej. Fraglesowóz piszczący na południe skierowałem. Hołek dostał zadanie poprowadzić nas łukiem przez południowe Mazury do domu.
– Moja noga nigdy więcej tu nie postanie! – pomyślałem mijając tablicę z napisem koniec Gołdapi.

Czytaj dalej