Nemocnice na kraji města

Zwykle jest tak samo. Najpierw padam ja. Tak zapobiegawczo. A potem trup ściele się gęsto.

Zwykle jest tak samo. Najpierw padam ja. Tak zapobiegawczo. A potem trup ściele się gęsto.

12 marca 1930, wtorek, godzina 12:10, Schleusenstrasse 31, Neufahrwasser
- Więc zna pan Annę Krause? — spytał Hein, cedząc powoli słowa.
– Tak, była moją pacjentką – Martin Dütschke spojrzał prosto w zaczerwienione oczy nadkomisarza. — Od jak dawna? — pióro policjanta zawisło na chwilę nad notatnikiem.
– Trzy lata.

12 marca 1930, wtorek, godzina 10:02, Hotel Norddeutcher Hof, Stadtgraben
Zadanie było prozaiczne. Wymagało trochę przygotowań, ale zleceniodawca zaoferował wysoką stawkę. Zleceniobiorca był niewątpliwie profesjonalistą. Nigdy nie przystępował do działania bez uprzedniego zbadania terenu oraz bez poznania zwyczajów osób na nim przebywających. To podnosiło koszta, ale też zwiększało bezpieczeństwo i zapewniało powodzenie operacji.
Będąc młodą lekarką, wszedł raz do mego gabinętu, pacjęt o twarzy zbolałej i wielce bladęj
– Dziem dobry pani doktór. — wykrzyknął od progu.
– A dziędobry. Co pana sprowadza?
– Sprowadzam mniem do pani doktor problem poważny. Co w TV spojrzem rzygam!
- Dawaj Heniek! — krzyknął brygadzista – Nie certol się!
Operator koparki, zwany przez kumpli Speedy Gonzales, splunął i pchnął drążki.
Łyżka pomknęła z zastraszającą prędkością w stronę ziemi. Stalowe zęby wgryzły się w glebę.

- Mam hacjendę Betti, wróć do mnie proszę — spojrzał na nią błagalnie.
– Nie kłam! To mój Amante Thomas ją kupił! — krzyknęła oburzona.
– Za moje pieniądze Betti! — zaprotestował cicho.
Czytaj więcej…

Żona wyrzuca nas na leśnym parkingu koło Gołębiewa. Niebo szare, zimno. Miro próbuje rozeznać gdzie jesteśmy. — Chodź, będzie hardkor! — mówię ciągnąc go w krzaki.

Ta maszyna zna moje numery
Lecz ja nie znam numerów maszyny
Nie pomogą tu żadne bajery
Trzeba grać bez popeliny
Czytaj więcej…
Teatrzyk radiowy „krzywe oko” przedstawia jednoaktówkę pt. „Ciemny lud wszystko kupi”.
Miejsce:
Spotkanie redakcyjne w siedzibie pewnej przodującej ogólnopolskiej telewizji komercyjnej, której nazwa zaczyna się na literkę T, a kończy na N. Pomiędzy nimi taka rzadko używana w języku polskim literka.
Ciepłe lato dobiegało końca. Dzieciaki taplały się w wodzie. Starsi wygrzewali cielska na rozgrzanym piasku. Jedzenia było w bród. Spokojnie czekaliśmy zimy.