Laboratorium spółdzielni „Piękne Obietnice”. Nad leżącą na stole stalowa Julią pochylają się technicy pod kierownictwem hackera Pana Dareczka. Nagle żelazną Julią zaczyna trząść.
Donek myśliciel

Myśli i myśli, już trzeci dzień z rzędu, co zrobić z zielonym wieprzem…
By żyło się nam lepiej mordy wy moje!
W salonie spółdzielni „Piękne Obietnice” trwa właśnie w najlepsze impreska. Panowie rozparli się w fotelach. Palą cygara. Paruje alkohol. Wszystkim udzielił się dobry nastrój Szefa. Poparcie rośnie, władza nie zagrożona. Obietnic nie trzeba realizować, wszystko można zwalić na kryzys.
Anna model FO-TY/GA
Jesteśmy po raz pierwszy w siedzibie spółdzielni „Piękne Obietnice”, produkującej rajtuski dla kobiet, mężczyzn i dzieci. Na ścianie wisi hasło „By żyło się nam lepiej”. Spod słowa „nam” wyziera zamalowane niestarannie słowo „wszystkim”.
W dupie mam i ja

Oderwałem się od pracy. Kawę zaparzyłem. Wlazłem na portale i poczytałem o kolejnej aferze w moim ukochanym mieście. Nie będę wnikał w szczegóły. Pałac dał ciała. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
Wicie rozumicie

Czarna Wołga cięła mokry asfalt stolicy. Kierowcy, widząc rządową limuzynę, szybko zjeżdżali z drogi. Salutowali mijani milicjanci. Towarzysz pierwszy sekretarz zamyślony patrzył w okno.
Kaziu, kochasz mnie?

– Kaziu, kochasz mnie?
– Yes! Yes! Yes! Isabel! Bardzo!
– Kazimierz, pamiętaj być szczerym, tak jak zawsze…
Światowy dzień kota

No święto dziś, nie? Leżę se więc do góry brzuchem i mam wszystko w arschlochu. Nikogo nie muszę bić. Niemcy daleko. W nocy napadało ze dwa metry białego gówna. Tylko durny by się snuł po dworze.
Dzielnicowy v.2.0

Przyszedł dzielnicowy. Dobry człowiek. Przywitał się, męski uścisk dłoni. Zaproponowałem coś zimnego bo dzień upalny.
– piwko?
– nie, na służbie – odparł.
– no to może wody?
– a Bóg zapłać.
Ratujcie mnie! Biją mnie Niemcy!

Stoję w samolocie z nią, stoję twarzą w twarz
Ktoś przechodzi trąca łokciem, wzrokiem pluje w twarz
Szeptem mówię Mała patrz, cywilizowany świat
