Pamiętam biznesmenów, z początku lat 90, którzy z dumą targali pierwsze telefony komórkowe, zwane kaloryferami. Dziś spełniłem marzenie. Zamówiłem wielki telefon. Nie tak wielki jak tamte, ale dwa razy większy od poprzednika. Koniec z miniaturyzacją!
Przedwiośnie

Słońce wpadło z rana do mej piwnicznej izby. Rozproszyło mroki nocy polarnej. Oczy (nie przyzwyczajone) zmrużyłem, wyciągnąłem się, mrucząc niczym niedźwiedź i stwierdziłem: pora na zmiany.
Wszystkiego najlepszego!

Do wschodu słońca pozostało jeszcze ze dwie godziny. Zaciągał przenikliwy wczesno-wiosenny wiatr. W dali harcowały rozkochane koty.
Nie wpuścić chamstwa na salony

Dostałem list od nieznajomej kobiety. Jako, że mężczyzną w średnim wieku (balzakowskim? sic!) jestem, dreszcz poczułem. List był krótki, namiętny i brzmiał tak:
Kupę mi się chce
– Co się stało synku? Czemu płaczesz?
– Mamusiu, buuuuu, ja nie chcę już chodzić do przedszkola!
– Synku, nie możesz sam siedzieć w domy, gdy ja idę do pracy.
Czytaj dalej
Ten dzień

Od paru dni małżonka chodzi za mną. Widzę to w jej oczach.
– Kochanie, dzisiaj – zagaja słodko
– Ale – próbuję delikatnie protestować
– Nie ma ale! musisz! – robi się stanowcza – Pora już!
Szuuu… kanał lewy, Sziii… kanał prawy

Jakiś czas temu, pragnąc aby młody docenił co ma, opowiedziałem mu, jak to dawniej było. Zacząłem z grubej rury.
Zwykłe słowo dziękuje

Po raz kolejny popełniłem błąd. Chciałem komuś sprawić frajdę. Poświęciłem parę godzin. Nie oczekiwałem nic w zamian. No może poza zwykłym słowem dziękuje.
Pies i Wilk, AD 2008
– Nowa fura stary?
– Taka tam. Nowa. Fakt.
– Gratulacje! Ile ciągnie?
– Ponad dwie stówy. Przygrzałem na hajłeju!
Odzyskiwanie zawłaszczonego bloga

Nie pamiętam co kierowało mną gdy zakładałem pierwszego bloga. Prawdopodobnie narastała we mnie, wraz ze zbliżającą się połową życia, potrzeba notowania, tego co ulotne.
