
Zauważyłem, że w pewnym wieku, nie ważne o czym zaczyna się mówić, kończy się zawsze na seksie. To znaczy, na mówieniu o seksie. Tak było wczoraj, na moich zajęciach językowych. Zaczęło się niewinnie.

Zauważyłem, że w pewnym wieku, nie ważne o czym zaczyna się mówić, kończy się zawsze na seksie. To znaczy, na mówieniu o seksie. Tak było wczoraj, na moich zajęciach językowych. Zaczęło się niewinnie.

Wycieńczony pracą (co za dzień!) poszedłem z psem na spacer. Nad nami rozpościerało się piękne, lazurowe niebo. Bajecznie ciepło, ale nie upalnie. Ćwierkały ptaki. Świeża zieloność biła w oczy.
– Cześć Roman.
– miauuuuu
– Gdzie byłeś kiedy cię nie było?

Obudził się. Na umieszczonym naprzeciwko łóżka ekranie, jarzyło się logo “Google”. Kiedyś (tak twierdził kudłaty) firma informatyczna. Teraz sztuczna inteligencja, oplatająca trzecią planetę od słońca.

Piętro wyżej szaleje facet udarem. Od rana próbuje wywiercić dziurę, w mojej biednej obolałej głowie. Najgorsze, że płacę mu za to.

Sopot, godzina czternasta. Od wzgórz morenowych duje ciepły, zwiastujący wiosnę, wiatr. My na peronie. Skrzeczą megafony. Stalowa strzała wtacza się punktualnie.

Dzisiaj rano, wasz wielce skromny bloger, udzielił wywiadu dla TVN24. Jeżeli macie ochotę, możecie go zobaczyć (nie warto!) w programie “Polska i świat” o 20:20. Po “kropce nad i”.
Zwykle wygląda to tak. Blond Zosia, siorbiąc w pracy poranną kawusię, odbiera pocztę. Coś ta poczta strasznie wolno dzisiaj działa! – mruczy blond Zosia.

W światowy dzień kota, poszliśmy ze znajomymi do restauracji. Na kota w potrawce. Żartuje. W życiu bym nie przełknął kota. Ani szczura. Ani dżdżownicy. Ani… stop!
– Panie Prezydencie, przepraszam, że przeszkadzam, ale mamy problem z satelitą..
– Wilson! Co mnie, do k* nędzy, obchodzi jakiś satelita?
– Nasz szpiegowski. Fotografował Rosjan.