
Kanclerz Ziobratine stał na tarasie swojego apartamentu, znajdującego się na ostatnim, 120 piętrze wieży rządowej. W dole rozciągała się Thorunia, stolica Chrześcijańskiej Republiki Wolski. Był piękny, wiosenny dzień roku pańskiego 2050.

Kanclerz Ziobratine stał na tarasie swojego apartamentu, znajdującego się na ostatnim, 120 piętrze wieży rządowej. W dole rozciągała się Thorunia, stolica Chrześcijańskiej Republiki Wolski. Był piękny, wiosenny dzień roku pańskiego 2050.

Książę Jarosław, zwany przez złośliwców karłowatym, siedzi chmurny w namiocie. Jego giermkowie szykują zbroję i kopię do pojedynku z groźnym rycerzem z północy, Herr Tuskiem von Danzig.

Dzisiaj ja będę czytał a wy pisać, bo dzisiaj jest mój dzień.
W gabinecie siedzi partyjny komisarz Potworów i Spółka, oraz Jasiu, jego nowy sekretarz a zarazem uczeń. Rozlega się pukanie i wchodzi petent

Wojna podwórkowa trwa na całego. Kaczory nawalają Donalda i Kwaska. Kwasek nawala Kaczory i Donalda. Donald próbuje się bronić ale niemrawo. Burak i Koń plują w stronę pozostałych.

Szary, październikowy dzień powoli wstawał nad Toruniem. Ojciec Dyrektor przejrzał się w lustrze, przyczesał rzadkie włosy. Mimo swoich 62 lat, czuł się wyśmienicie. Terapia genetyczna oraz sesje squasha, uprawiane w towarzystwie młodych wysportowanych kleryków, czyniły cuda.

– Tobiaszu! Masz natychmiast zwolnić nową guwernantkę!
– Donnę Nelly? Por qué?
– Si! Tą zołzę!

– Witam szanownego Pana – uśmiech od ucha do ucha na twarzy mojego prokuratora pierwszego kontaktu, nie wróżył nic dobrego. Chcąc nie chcąc, zaprosiłem do środka.
– Kasztanki tikitaki i malaga – podśpiewuje mimowolnie Szef i tanecznym krokiem wchodzi do salonu, w podziemnej kwaterze organizacji Potwory i Spółka.
Sekretarz generalny Komunistycznej Partii Polski (KPP), Towarzysz Aleksander Kwaśniewski spotkał się z swoim serdecznym druhem i przyjacielem, Wielkim Wodzem, przywódcą Narodowo Socjalistycznej Polskiej Partii Robotniczej “Prawo i Sprawiedliwość” (NSPPR PiS), Towarzyszem Jarosławem Kaczyńskim.