
Wszedł ciężko dysząc na mównicę. Postukał w mikrofon. Rozejrzał się wkoło po zgromadzonych. Jego pysk był czerwony i lśnił od potu.

Wszedł ciężko dysząc na mównicę. Postukał w mikrofon. Rozejrzał się wkoło po zgromadzonych. Jego pysk był czerwony i lśnił od potu.

W progu gabinetu, leży szef Potworów i Spółka ubrany w szlachecki strój. Pręży odsłonięta pierś. Wchodzi Edgar Peron, dłubiąc w zębach. Wraca z obiadu, który spożył w miłym towarzystwie pań kolejarek.

– Panie Prezydencie, wylądowaliśmy
– Gdzie?
– W Polsce Panie Prezydencie, w Gdańsku
– Nie wysiadam!

W dali rozległo się szczekanie psów. Nadchodziła obława, bynajmniej nie na młode wilki. Na nich. Siedzieli przy dogasającym ognisku w głębi lasu. Ubrania podarte, długie brody, tobołki z dobytkiem. Teraz kloszardzi, kiedyś politycy z pierwszych stron gazet.

Weź średniej wielkości kraj, tak ze 30, 40 milionów ludzi. Najlepiej taki, który przeszedł okupację i niedawno odzyskał niepodległość. Około 80-90% mieszkańców to tak zwany ciemny lud, idealne nadający się do realizacji celu jakim jest zdobycie władzy a potem jej utrzymanie.

Donald myśliciel był politykiem zamyślonym. Zamiast działać, zamyślał się i trwał tak w bezruchu tygodniami, a czasem miesiącami.
Dzisiaj zaczynam nowy cykl pod wielce wymownym tytułem.
Z waszą pomocą zamierzam wykonać serię potretów naszych czołowych włodarzy IV RP.
Za parę lat zapomnimy o nich, przynajmniej taką mam nadzieję, trzeba więc ich uwiecznić dla potomności.
Na pierwszy ogien idą czołowy rolnik IV RP Andy Warchoł i Edgar Peron.
Kogo chcielibyście zobaczyć w następnej kolejności i w jakiej roli?



Zadzwonił telefon.
– Dzień dobry. To ja, pański prokurator. Mógłbym za chwilę wpaść ze strażakami?
– Oczywiście – odpowiedziałem z rozpędu ale po chwili zreflektowałem się – zaraz, zaraz, ze strażakami?
Niestety nie usłyszał bo rozłączył się.

Nazywam się Jan Kowalski ale przyjaciele mówią na mnie Borat. Jestem z Polski. Mój kraj leży w Europie. To duży kraj. Na pewno słyszeliście o nim. Co mówicie? Kartofle? jakie kartofle? Wałęsa? Nie, nie słyszałem o kimś takim.